SUV-y i crossovery. Co sprawia, że są tak popularne i kto na tym traci?

10.11.2015 09:20
Materiały Partnera

Materiały Partnera (Materiały Partnera)

Triumfalny pochód aut rekreacyjnych przez rynek motoryzacyjny trwa w najlepsze. I nieprędko się skończy, bo SUV-y mają dwucyfrową dynamikę sprzedaży
Salon Los Angeles 2015 | Mercedes GLS | Król SUV-ówMercedes GLS | Król SUV-ów

Grono miłośników samochodowej rekreacji wciąż rośnie. Chętnych na masywne samochody z podwyższonym prześwitem, czasem z napędem 4x4 przybywa, choć SUV-y są droższe od zwykłych aut o porównywalnej wielkości i parametrach. Skąd zatem to powodzenie ? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jednym zależy na możliwości zjechania z utwardzonych dróg, innym na uniknięciu problemów z dziurami, krawężnikami i torami tramwajowymi podczas jazdy po mieście. Czasami nabywców przekonuje tak prozaiczna rzecz, jak obserwacja ruchu na drodze z większej wysokości, dająca poczucie lepszego panowania nad samochodem. Innym razem decydujący argument stanowi swoista „muskulatura” SUV-ów, dzięki której kierowca i pasażerowie czują się bezpieczniejsi. Auta rekreacyjne często wybierają panie, bo jak pokazują badania gustują one nie tylko w małych, urokliwych modelach pokroju Fiata 500 czy Mini, ale również w dużych pojazdach, dających właśnie poczucie bezpieczeństwa.

Auta rekreacyjne odniosły ogromny sukces, a ten jak wiadomo ma wielu ojców. Różne firmy uznają się za pionierów tego segmentu rynkowego, ale nie zawsze mają rację. Pierwszym SUV-em z pewnością nie był zbudowany na ramie, amerykański Jeep Wagoneer z 1963 r., który po rozpoczęciu sprzedaży reklamowany był jako rodzinne kombi z możliwością wyboru napędu na jedną lub na dwie osie. Z upływem lat zyskiwał na wyposażeniu, stając się luksusową terenówką z różnymi odmianami nadwozia. Określenia SUV, skrótu od Sport Utility Vehicle (pojazd sportowo-użytkowy) raczej unikano, bowiem w tamtym okresie w USA określano nim wszelkiej maści terenówki. Dodajmy, że następca Wagoneera, czyli Grand Cherokee, konsekwentnie nazywany był przez producenta komfortową terenówką. Podobnie jak brytyjski Range Rover z 1970 r. Skrót SUV dopiero od lat dziewięćdziesiątych zaczął nabierać znaczenia bliższego obecnej interpretacji.  

Początków samochodowej rekreacji trzeba doszukiwać się raczej w takich konstrukcjach jak Matra Simca Rancho z 1977 r. czy VW Golf Syncro z 1990 r. Ale jak dalece odbiegały te konstrukcje od oczekiwań rynku pokazują mizerne kariery obu modeli. Rancho, pozbawiona napędu 4x4 a więc stosunkowo tania, pozostała w produkcji tylko 7 lat i doczekała się 56 000 egzemplarzy. Z Golfem Syncro, drogim ze względu na napęd obu osi, było jeszcze gorzej. Jego produkcja trwała tylko do 1991 r. i zakończyła się wynikiem 7735 szt. Wówczas nikt nie oczekiwał takich samochodów, a słowo rekreacja bardziej kojarzono z kabrioletami.

Skrót SUV jednoznacznie skojarzono z konkretnym samochodem dopiero w 1994 r., gdy zaprezentowano Toyotę RAV-4. Takiego auta wcześniej nie było. Wysoko zawieszone nadwozie miało bardzo oryginalną formę i mocno się wyróżniało, wnętrze pozwalało się poczuć jak w zwykłej osobówce a prosty, automatycznie załączany w razie potrzeby napęd 4x4 ani nie podwyższał znacząco ceny, ani nie zwiększał istotnie masy samochodu. Dzięki takiemu rozwiązaniu napędu i dużemu prześwitowi RAV-4 wyczerpywał znaczenie słowa „użytkowy”, a dzięki łatwości prowadzenia, zwrotności, dobrym osiągom i poprawności prowadzenia na szosie wyczerpywał też znaczenie słowa „sport”. Właśnie od debiutu „Rawki” auta typu SUV zaczęły zyskiwać na popularności. Konkurenci wyrastali jak grzyby po deszczu, kolejni producenci dołączali do segmentu widząc ogromne zainteresowanie ze strony rynku. I tak do dzisiaj, gdy sukces modeli zwanych powszechnie „rekreacyjnymi” przerósł wszelkie oczekiwania sprzed 20 lat. Nie da się ukryć, że do nakręcania spirali powodzenia samochodów typu SUV przyczynia się potężna machina marketingowa, podsuwająca nabywcom pod nos coraz nowsze pomysły na samochodową rekreację. Chwytliwe określenia typu SAV (Sport Activity Vehicle) czy Crossover wyglądają lepiej, niż trochę wyświechtany już SUV. Wciąż jednak mamy do czynienia z autami, wywodzącymi się z pierwotnej idei Sport Utility Vehicle. Nawet wówczas, gdy mają napęd tylko jednej osi a ich użytkownicy w ogromnej większości prawie nigdy nie opuszczają utwardzonych dróg.

Używany Nissan Qashqai - ogłoszenia

Ale właściwie jaka jest skala tego sukcesu? Ogromna. Widać to najlepiej na przykładzie polskiego rynku. W 1998 r. udział SUV-ów wynosił w nim zaledwie 0,35 %. Osiem lat później, w 2006 r. wskaźnik ten wynosił 4,56 %, a dzisiaj sięga prawie 20 %! Podobnie wygląda to w Europie. I niech nie myśli ktoś, że to specjalność Starego Kontynentu. W Chinach SUV-y wycięły już z rynkowego „tortu” 26-procentowy kawałek. Ale jeśli ktoś zyskuje, to kto traci ? Maleje przede wszystkim sprzedaż modeli sportowych, z nadwoziami typu Coupe, a także kabrioletów. Coraz gorzej sprzedają się również kompaktowe minivany, kupowane głównie dla wyjątkowo funkcjonalnych przedziałów pasażerskich. SUV- odbierają im klientów, bo mają wnętrza projektowane w bardzo podobny sposób. Pełno w nich schowków i wnęk, w wielu przypadkach każdy z pasażerów ma oddzielny fotel, a przestrzeń można aranżować na różne sposoby. Trzeba jeszcze dodać, że auta rekreacyjne „zagarniają” coraz szersze obszary motoryzacyjnego rynku. Jeszcze dekadę temu oferta obejmowała głównie SUV-y klasy średniej i kompaktowej, te z wyższej półki były rzadkością. Teraz nie dość, że można przebierać w rekreacyjnym luksusie, to jeszcze możliwe jest sprawienie sobie rekreacyjnego „malucha” o gabarytach auta miejskiego. To najnowszy pomysł koncernów motoryzacyjnych, który trafił na niezwykle podatny grunt. Dynamika sprzedaży w tym sektorze wyniosła w 2014 r. 56 %!

Jaka jest przyszłość SUV-ów? Jak na razie świetlana. Jeśli tak dalej pójdzie to niebawem na ulicach zwykłe sedany, kombi czy hatchbacki będą należały do rzadkości. Już dzisiaj SUV-ami jeżdżą studenci do szkół, robotnicy do fabryk, urzędnicy do biur, prezesi firm na biznesowe spotkania, rodziny na łono natury, łowcy przygód na bezdroża, ważne persony na rauty. Okazuje się, że SUV sprawdza się dosłownie wszędzie i jest samochodem na każdą okazję. Wygląda na to, że ta wszechstronność jest kluczem do sukcesu.

ZOBACZ TAKŻE:

Najlepiej sprzedające się SUV-y i crossovery w Europie

Najlepiej sprzedające się SUV-y i crossovery w Europie

Zdjęcie MIO Moov M610 Polska Zdjęcie ARISTO VOYAGER S505 Europa Zdjęcie MIO SPIRIT 6950 Europa
MIO Moov M610 Polska ARISTO VOYAGER S505 Europa MIO SPIRIT 6950 Europa
Sprawdź ceny Sprawdź ceny Sprawdź ceny
źródło: Okazje.info
Komentarze (17)
SUV-y i crossovery. Co sprawia, że są tak popularne i kto na tym traci?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Steiner

    Oceniono 27 razy 9

    To reakcja na niemieckie limuzyny z coraz mniejszym prześwitem.
    Okazuje się, że jest spore grono klientów, chcących siedzieć wyżej, widzieć dalej, nie być tak często oślepianym, wejść do samochodu, a nie wsiąść ( osoby wysokie, barczyste, inwalidzi, osoby dbające o swoja garderobę itd. ), wytrzymać dłuższą jazdę bez bólu pleców czy nogi i pozwalające wjechać na krawężnik w mieście.
    Z kolei w takim samochodzie trudno odgarnąć śnieg z dachu, załadować bagażnik dachowy, czy choćby umyć przednią szybę.
    Niemieckie koncerny oferujące przeważnie limuzyny na autostrady i drogi ekspresowe - których w innych krajach nie ma tak dużo - zbytnio zmniejszyły prześwit ( bardzo dobrze widać to na kolejnych generacjach passata czy golfa ) i nie zaoferowały małych i średnich SUVów w przystępnych cenach, co wykorzystały zwłaszcza firmy japońskie i koreańskie. Dopiero Kuga, Antara i Tiguan były spóźnioną odpowiedzią.
    Dobrze, że jest wybór i kto chce może jeździć limuzyną, a inni mogą wybrać minivana czy SUVa lub crossovera.
    Część ludzi kieruje się modą, ale dla pewnego kręgu klientów jest to po prostu oferta spełniająca w lepszy sposób ich oczekiwania.

  • Gość: R22

    Oceniono 40 razy 4

    Może za 20 lat, jak skończę 60 i zostanę kobietą, to zainteresuję się SUV-em ;-P

  • Gość: Mateo

    Oceniono 2 razy 2

    Jednym z pierwszych faktycznych SUV-ów i to produkowanym na masową skalę była radziecka Łada Niva.

  • Gość: waldek

    Oceniono 14 razy 0

    To moda która pewnie minie za jakiś czas i będzie na topie coś zupełnie innego, póki co jest się czym cieszyć, brakuje mi tu Infiniti obok Nissana jeszcze.

  • Gość: RRR

    Oceniono 46 razy -10

    SUV y są dla zniewieściałych facetów, z tabletem na desce i podwyższonym dachem, żeby fryz w żelu się zmieścił. Z wyjątkiem klasy G.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX