Nissan | Jak testuje się samochody?

Zastanawialiście się kiedyś w jaki sposób producenci samochodów testują swoje samochody zanim trafią do salonów? Nissan postanowił uchylić rąbka tajemnicy
Nissan PulsarNissan Pulsar | Ceny w Polsce

Europejski oddział Nissana zdecydował się wyjawić tajemnice fabryk i zakładów marki. Na przykładzie swoich najważniejszych modeli na Starym Kontynencie, Juke'a, Qashqaia oraz X-Traila, Japończycy postanowili opowiedzieć o serii testów, jakim poddawane są przedprodukcyjne egzemplarze samochodów. I nie chodzi nam tu o testy zawieszenia, układu kierowniczego czy silników. Mamy dla Was kilka ciekawostek.

Zacznijmy może od zestawu audio. Nissan testował go nieprzerwanie przez 1200 dni (1 728 000 minut) z dużym natężeniem dźwięku. Jaką muzykę wykorzystano do morderczego testu? To specjalna mieszanka, która składa się m.in z piosenek Mariah Carey, którą wybrano ze względu na wysoki głos, oraz niemieckiej muzyki house z charakterystycznymi mocnymi basami.

Używany Nissan Qashqai - sprawdź ogłoszenia

Inżynierowie sprawdzają też długowieczność  wielu elementów. Przykładowo wycieraczki w prototypowych Nissanach włączane są na 480 godzin nieprzerwanej pracy, podczas której symulowane są różne warunki pogodowe. Specjalne roboty otwierają i zamykają okna co najmniej 3 000 razy, uruchomiają każdy kierunkowskaz 2,25 miliona razy, trzaskają drzwiami 1,2 miliona razy i podnoszą maskę 48 000 razy.

Nissan | Jak testuje się samochody?

To nie wszystko. Na przednią szybę upuszczane są przedmioty przeróżnej wielkości i ciężaru. Nissan zapewnia, że panoramiczna przednia szyba wytrzyma nawet... wejście na nią niedźwiedzia brunatnego. No cóż, Nissany trafią w końcu w przeróżne zakątki świata. Także te, gdzie spotkanie z niedźwiedziem nie jest tak abstrakcyjne jak w Polsce. Za to wytrzymałość i trwałość lakieru sprawdzana jest przy użyciu wulkanicznego pyłu z Japonii.

Długim testom poddaje się również uchwyty na kubki i schowki. Jako przykład Nissan podaje drugą generację Qashqaia. Samochód był już praktycznie gotowy, ale okazało się, że nowa butelka popularnej w Japonii herbaty nie mieści się do kieszeni w drzwiach bez lekkiego zgniecenia. Producent zdecydował się przeprojektować tylne drzwi modelu, by butelka pasowała bez problemu. Koszt tej zmiany szacuje się na 50 000 euro.

Dopiero kiedy testowe egzemplarze przejdą wymienione powyżej testy (oraz wiele innych), dany model trafia do seryjnej produkcji.

ZOBACZ TAKŻE:

NISSAN QASHQAI II | PREZENTACJA MODELU

Nissan Qashqai

Więcej o:
Komentarze (12)
Nissan | Jak testuje się samochody?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: iwo

    Oceniono 7 razy 1

    Ładnie i pięknie wygląda jak takie rzeczy się czyta.. takie budowanie zaufania do marki ale w praktyce jest zupełnie inaczej, choćby taki Renault.. wypuszcza na rynek nowy model i za chwilę wzywa do serwisu.. model ESPACE
    //moto.pl/MotoPL/1,88389,18872571,renault-espace-akcje-techniczne-francuska-nowosc-do-serwisu.html

  • Gość: Zabawny

    Oceniono 5 razy 1

    Wspaniale, że rzetelnie testują także swoje silniki. Według ADAC silnik diesla 1.6 Nissana X-trail jest jednym z tych z największą przepaścią emisji w testach syntetycznych i w praktyce (ponad czternastokrotne zaniżenie emisji). Polecam lekturę ustaleń ADAC na stronach Guardiana.

  • Gość: syn

    Oceniono 4 razy 0

    Na co to wszystko skoro i tak zaraz zatka mu się DPF, a potem padnie dwumasa i wtryskiwacze.

  • Gość: nordkapp77

    Oceniono 7 razy 1

    Jak testują swoje samochody ? - źle testują. Nawypisują w katalogu andronów bez liku, nazachwycają się co nie miara, jak choćby w powyższym artykule, a potem przychodzi klient na jazdę testową i tylko ręce załamać pozostaje. Testują trzaskanie drzwiami, pracę wycieraczek, czy butelka wody ukochana przez Japończyków się mieści tu i tam, oraz czy misiek może sobie spacerować po samochodzie, czy też szyba pęknie i skaleczy mu łapkę. No rzeczywiście. A już to bębnienie radia to "najważniejsza ważność" w tym samochodzie, jak mówi Król Julian, bo przecież jak się popsuje to pudło, to niech chociaż radio gra w oczekiwaniu na lawetę. Prowadziłem 1-2 nissana i jest to obecnie totalna tragedia. Jak ktoś sobie chwali, to ok, wolno mu i dobrze, niech każdy ma coś dla siebie. Mam jednak wrażenie, że nissan wysilił się uczciwie do projektu GT-R, a reszta modeli jest, no bo coś sprzedawać trzeba nieco częściej, niż GT-R.
    Pozdrawiam.

  • Gość: szuflandia

    Oceniono 4 razy 0

    Nie podniecajcie się tym artykułem, bo to zwykła ustawka. Stary i sprawdzony numer marketingowy polegający na absurdalnym i totalnym zaprzeczeniu rzeczywistości i faktów. Kilka lat temu pewien słynny fastfood reklamował się jako Earth friendly company, jednocześnie generując tony odpadow dziennie. W tym przypadku auto, w którym jakość wykonania jest mocno dyskusyjna jest prezentowane jako przetestowane na pustyniach Arizony. Marketing. A redaktor i redakcja powinni zabulić za artykuł sponsorowany bez odpowiedniego oznaczenia w headerze.

  • hiszpan25

    Oceniono 2 razy 0

    Niewiem jak tam jest u Nissana ale widze jak jest z jakoscia u Lexusa. Moj IS250 mimo przebiegu ponad 100.000km nie sparwia zadnych klopotow. Mam go od 2 lat i zrobilem okolo 17.000km. W tym czasie wymienilem zarowke od postojowek filtry i olej w silniku. Auto jezdzi w trasach (po okolo 400km w jedna strone) i srednie spalanie z tych 2 lat mam na poziomie 8.3l/100km. W srodku nic nie trzeszczy nic ani nie piszczy. Cisza jak w nowym aucie. Jakosc wykonania i spasowania elementow powoduje ze wszystko dziala jak z fabryki. Ale Lexus a zwlaszcza LS400 zawsze slynely z pancernego wykonania odpornego na czas i przejechane kilometry.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX