Mercedes-Maybach S 600 | Test | Możesz więcej?

Drogi samochód informuje o naszym statusie społecznym, ale czy luksusowa limuzyna za ponad milion złotych rzeczywiście daje jakieś przywileje? Z przymrużeniem oka postanowiłem to sprawdzić
Rolls Royce Ghost Extended Wheelbase Rolls Royce Ghost Extended Wheelbase | Test

Poranek, zaczyna padać deszcz. Pod budynek redakcji podjeżdża czarna limuzyna z wieloma chromowanymi dodatkami. Od razu widać, że Maybach stracił swoją odrębność i bazuje na „zwykłej” Klasie S, również pod względem stylistyki. Stąd też nowa nazwa - Mercedes-Maybach Klasy S. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to kolejna wersją wyposażenia flagowej limuzyny ze Stuttgartu. Ponownie wskrzeszonego Maybacha należy traktować jako submarkę, która w przyszłości będzie oferować kolejne modele Mercedesa w najbardziej ekskluzywnej formie.

Zaczyna coraz mocniej padać, w zasadzie to już leje, więc nie oglądam zbyt dokładnie samochodu i szybko wsiadam do środka. Tutaj od razu mogę poczuć, że to jednak prawdziwy Maybach, górujący nad Klasą S.

Mercedes-Maybach S 600

Nie zdążyłem jeszcze opanować pilota, obsługującego jakieś milion dostępnych funkcji, gdy kierowca zapytał:
- Dokąd jedziemy?
- Pokręcimy się dziś trochę po mieście, Panie Stanisławie. Sprawdzimy czy w Maybachu rzeczywiście wolno więcej.
Pan Stanisław uśmiechnął się pod nosem i przyjął wyzwanie. Dobry szofer to podstawa!

Nie zjesz Big Maca w porze śniadaniowej

Jest jeszcze znacznie przed południem, więc pora na drugie śniadanie. Czas jednak goni, więc podjeżdżamy do najbliższego McDrive'a. Opuszczam roletę i szybę i pewnie składam zamówienie. Pan z zakłopotaniem odpowiada, że niestety nie może go zrealizować. Jest trochę przestraszony, tak jakbym był dobrym przyjacielem rodziny McDonaldów i mógł na niego donieść. Niestety z procedurami nie da się wygrać. Pora śniadaniowa to świętość w McDonald's. Nawet z Maybacha tego nie zmienisz, i tyle. Nie zamówisz Big Maca przed godziną 11. Pierwsza porażka.

Jedziemy dalej. Humor szybko można sobie poprawić, ustawiając niezależny fotel w niemal poziomej pozycji (jak w lotniczej klasie biznes). Półleżąca pozycja, aktywowana funkcja masażu i świat ponownie staje się piękny, mimo że znowu zaczęło padać. Opieram głowę o zagłówek, przykryty mięciutką poduszeczką, w tle gra delikatny i relaksujący blues, a w pokładowej lodówce chłodzi się prawdziwy szampan. Słońce zaczyna przedzierać się przez chmury, więc przyciemniam panoramiczny dach Magic Sky Control (kosztuje prawie 29 tys. zł). Zgrzeszyłbym, gdybym nie potwierdził, że w kabinie tego samochodu nie da się wyciszyć i zapomnieć o troskach. Pora na test nr 2.

Możesz jeździć Traktem Królewskim

W takim razie pojedźmy na bardziej wytworne śniadanie. Hmm, tylko gdzie? Niech będzie Hotel Bristol. Znowu pada, więc warszawie ulice zaczynają się zatrzymywać. Klasyka. W Maybachu korki można jednak ominąć. Mimo zakazu ruchu na odcinku Nowy Świat-Krakowskie Przedmieście, w tak luksusowej limuzynie nikomu nie przyjdzie do głowy Cię tam zatrzymać. Czarne auto wygląda jak rządowe lub należące do jakiejś delegacji. Mijały nas trzy patrole policji i obecność Maybacha w tym miejscu nie wzbudziła najmniejszych podejrzeń z ich strony. W kryzysowej sytuacji zawsze możesz powiedzieć, że jedziesz właśnie do Bristolu, nie znasz dobrze miasta, i że ta sytuacja się już nie powtórzy, ponieważ zwolnisz szofera. Przepraszam, Panie Stanisławie.

Samochód wtapia się w krajobraz reprezentacyjnej ulicy stolicy, po prostu tu pasuje. Mercedes-Maybach ma o 200 mm większy rozstaw osi nawet od przedłużanej Klasy S. Jego długość wynosi niemal 5,5 m. Do Pullmana jeszcze trochę brakuje (ponad metr), ale profil samochodu budzi respekt. Warto zwrócić uwagę na aluminiowe, kute obręcze kół o specjalnym wzorze i polerowanym froncie. Zwyczajnie nie lubię takich felg, ale tutaj pasują idealnie. Koszt takich „dwudziestek” to bagatela 22 tys. zł.

Mercedes-Maybach S 600

Dojeżdżamy do hotelu. Na parkingu natychmiast zjawia się portier z parasolem, który otwiera drzwi i prowadzi do środka. Przy okazji, jest coś co Maybach ma krótszego od Klasy S w wersji Long. To skrócone o 66 mm tylne drzwi, z których trójkątne okienko przeniesiono na słupek C. W ten sposób pasażerowie siedzą (lub leżą) za otworem drzwiowym i mają zapewnioną jeszcze większą prywatność. Posileni kontynuujemy podróżowanie. - O, zatrzymajmy się tutaj.

Wejdziesz do salonu Ferrari bez zapowiedzi, ale...

...od pewnego czasu każdy może to zrobić. Środek lokomocji, czy grubość portfela, nie mają znaczenia. To dobra zmiana. Przy okazji, będąc wożonym, nawet w tak luksusowych warunkach, uświadamiasz sobie jak dużo radości daje samodzielne prowadzenie samochodu. Na pokładzie Maybacha jest jednak tyle rozrywek, że obecność szofera aż tak bardzo nie doskwiera. Ponadto nie trzeba się martwić parkowaniem tak dużego samochodu w centrum. Piękna sprawa!

Dalsza jazda uświadamia mi, że kabina jest doskonale wyciszona. Podróżujące w niej osoby są niemal odcięte od świata. Do uszu co jakiś czas dobiega tylko pomruk silnika V12, który liniowo i z potężną siłą napędza tylne koła, oczywiście jeśli zostanie do tego sprowokowany. Ale jaki to przyjemny dźwięk! Z sześciu litrów pojemności jednostka biturbo generuje 530 KM mocy i aż 830 Nm momentu obrotowego, który osiągany jest już od 1900 obr./min. W rezultacie limuzyna o wadze ponad dwóch ton potrafi przyspieszyć od 0 do 100 km/h w zaledwie 5 sekund. Osiągi, godne auta sportowego, w połączeniu z niezwykle wysokim komfortem jazdy. Świetna mieszanka w trasie. Do szybkiej jazdy po zakrętach właściciel Maybacha ma inne samochody.

Silnik łagodnie traktowany jest potulny jak baranek. Wtedy z wnętrza Maybacha można zrobić salę koncertową. Nie ma w tym grama przesady. Na pokładzie seryjnie montowane jest high-endowe przestrzenne nagłośnienie niemieckiej marki Burmester. Zestaw składa się z 24 głośników o łącznej mocy 1540 watów. Poza dostarczaniem najwyższej jakości dźwięku, elementy systemu audio pełnią we wnętrzu również funkcję estetyczną. Spoglądając na listę opcji, można dojść do wniosku, że chyba każdy lepszy dodatek kosztuje około 30 tys. W tym przypadku jest tak samo.

Wzbudzisz podziw chińskiej wycieczki

Mercedes-Maybach w najnowszej odsłonie na pierwszy rzut oka nie różni się znacznie od standardowej Klasy S, więc większość osób po prostu nie zwraca na niego uwagi. Przecież tyle nowych „esek” jeździ po Polsce. Podczas postoju na światłach nie doświadczymy błysku fleszy, jak w przypadku bardziej krzykliwych aut. To dodatkowa zaleta dla kogoś, kto nie ma zamiaru zbyt mocno się wyróżniać, a jednocześnie nie chce rezygnować z najwyższego poziomu luksusu. Bentley czy Rolls-Royce nie zagwarantują takiej prywatności.

Mercedes-Maybach S 600

Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Majestatyczne nadwozie z bliska robi wrażenie, co nie umknęło uwadze wycieczki turystów z Azji, na którą natknęliśmy się w Wilanowie. Napis „V12” również został przez nich zauważony, przy okazji zdążyli też zrobić niezliczoną ilość fotek. W Europie Mercedes ma już mnóstwo zamówień na nowego Maybacha, ale Stary Kontynent nie może równać się z rynkiem amerykańskim, a tym bardziej chińskim. Z tego powodu ubiegłoroczna, światowa premiera Mercedesa-Maybacha odbyła się równocześnie na salonach w Los Angeles oraz Szanghaju.

Summa summarum

Skoro poprzedni Maybach nie spełnił pokładanych w nim nadziei, to jego kolejna odsłona ma na to duże szanse. Solidna baza w postaci Klasy S, która schodzi jak ciepłe bułeczki, powinna w tym pomóc. W ciągu zaledwie roku od premiery na wszystkich kluczowych rynkach sprzedano ponad 100 tys. egzemplarzy. Mercedes-Maybach S 600 wygląda podobnie, ale jest samochodem na zupełnie innym poziomie. Dzień spędzony na prawym tylnym fotelu tej limuzyny był niezwykłym doświadczeniem. Do jazdy z szoferem trzeba jednak dorosnąć. Mimo że jest teraz znacznie tańszy niż poprzednio, to bez trafienia szóstki w Lotto pewnie nigdy na niego nie zarobię.

Gaz

Niezwykły poziom komfortu, klasyczna elegancja, lotnicze fotele, świetne osiągi i wiele, wiele więcej

Hamulec

Zbyt duże podobieństwo do „zwykłej” Klasy S - dla niektórych może to być zaletą, mały bagażnik z opcjonalną lodówką

PS
Podczas realizacji materiału nikt nie ucierpiał, a wszelkie podobieństwa do osób i zdarzeń są przypadkowe. W jego odbiorze niezbędne jest poczucie humoru (przynajmniej minimalne)

 

Mercedes-Maybach S 600 | Kompendium

Nadwozie limuzyna, 4d, 4-os.
Silnik
benzynowy V12, biturbo, 5980 cm3    
Moc 530 KM przy 4900-5300 obr./min.
Moment obrotowy 830 Nm przy 1900-4000 obr./min.
Skrzynia biegów 7-automatyczna
Napęd na koła tylne
Wymiary 5453 x 1899 x 1498 mm
Rozstaw osi 3365 mm
Masa własna
2335 kg
Pojemność bagażnika* 500 l
Pojemność  zbiornika paliwa 80 l
0-100 km/h 5 s
Śr. zużycie paliwa**
11,7 l/100 km
Prędkość maksymalna 250 km/h
Cena od 840 000 zł

*bez lodówki
**dane producenta

 

ZOBACZ TAKŻE:

Maybach | Historia luksusu

Mercedes-Maybach S 600

Więcej o:
Komentarze (10)
Mercedes-Maybach S 600 | Test | Możesz więcej?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • fakej

    Oceniono 10 razy -2

    Trzeba było jeszcze puknąć jakiś radiowóz i sprawdzić, czy krawężniki będą przepraszać i sami wystawią sobie mandat. Anyway nienajgorszy artykuł. Poprzedni komentarz napisałem czytając tylko tytuł, bo większość artykułów tutaj nie nadaje się ostatnio do czytania, ale pohejtować można.

  • Gość: df

    0

    Trochę kiepsko z jedynie 80 litrowym zbiornikiem.
    W latach 80 i 90 mercedes w Sklasie i Pullmanie dawał możliwość wyboru 100 lub 120 litrowego.

  • 0

    Piękny samochód. Ciekawe, czy główne zegary (foto nr 20) są wyłącznie w formie grafiki wyświetlanej na monitorze (tak to wygląda, ale nie jestem pewien)? To dałoby nieograniczone możliwości ustawiania wyglądu deski rozdzielczej. Pytanie tylko, czy będzie dobrze widoczna w warunkach pełnego nasłonecznienia?

  • fakej

    Oceniono 2 razy 0

    Niemiecka odpowiedż na Pyeonghwę Junma?

  • Gość: kapelan

    Oceniono 28 razy 2

    jak czytamy na oficjalnej stronie maybacha "pierwszy klient z Polski Pan Ry**k z Torunia już cieszy się nowym maybachem"

  • Gość: Michał

    Oceniono 8 razy 4

    Bardzo mi się "podoba" promowanie łamania przepisów. Tylko potwierdza tezę, że kultura kierowcy jest odwrotnie proporcjonalna do ceny samochodu...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX