Citroen C4 Cactus 1.2 | Test | iPhone 5C

C4 Cactus jest jak iPhone 5C. Kupujesz, bo wygląda fajnie i wszyscy go zauważą. Po chwili okazuje się, że brak mu wielu przydatnych funkcji. Ale czy to oznacza, że to zły samochód? Sprawdziliśmy

Pierwsze wrażenie jest niesamowite. Niezależnie czy patrzymy na auto z zewnątrz, czy z miejsca kierowcy najpierw potrzebujemy chwili, by oswoić się z jego awangardową sylwetką. Nagle dochodzimy do wniosku, że rzeczywiście samochód nie musi wyglądać jak konwencjonalne, zachowawczo narysowane "das Auto". Relingi mogą przypominać narty, przednie reflektory być ukryte w zderzaku, a listwy boczne przypominające bąblowaną czekoladę mogą zajmować większą część powierzchni drzwi. I w niczym to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, te cechy nadają mu indywidualny styl nie do pomylenia z żadnym innym. Nam się podoba, a Wam?

Peugeot 2008 1,2 Allure | Test | Tylko do miasta Peugeot 2008 1,2 Allure | Test | Tylko do miasta

Nadwozie C4 Cactus ma kilka ciekawych, jak i kontrowersyjnych rozwiązań. Do tych pierwszych należy system AirBump, czyli specjalne listwy ochronne wyposażone w pneumatyczne „minizderzaki” chroniące powierzchnie drzwi i rogi zderzaków przed uszkodzeniami lakieru powstałymi np. przez wózki sklepowe, czy drzwi innych pojazdów. Ma to oczywiście także funkcję ozdobną. Listwy AirBump dostępne są w czterech kolorach (czarnym, czekoladowym, szarym i popielatym). Szkoda jedynie, że krawędź tylnych drzwi nie jest już nimi chroniona. Kontrowersyjnym rozwiązaniem jest zastosowanie jedynie uchylnych okien w tylnych drzwiach. Dla jednych to cięcie kosztów, dla innych mało znaczący element. W końcu jak często potrzebujemy otworzyć na oścież okna w tylnych drzwiach w samochodzie z klimatyzacją?

W Citroenie C4 Cactus wszystkie wskaźniki i systemy pokładowe obsługiwane są za pomocą dwóch płaskich wyświetlaczy. Rozwiązanie na miarę XXI wieku

Od lat problemem wielu samochodów o interesującym i niecodziennym designie nadwozia jest zwyczajne wnętrze. Kiedyś kupując Opla Calibrę klient skazany był na deskę rozdzielczą z Vectry, dziś kupując VW CC musimy patrzeć na ten element żywcem wyjęty z Passata. W C4 Cactus klient otrzymuje awangardę w standardzie. Deska rozdzielcza ma prostą, choć rzadko spotykaną formę, a zamiast tzw. klasycznych zegarów wszystkie wskaźniki i systemy pokładowe obsługiwane są za pomocą dwóch płaskich wyświetlaczy. Rozwiązanie na miarę XXI wieku, a przy okazji miłe dla oka.

Citroen C4 - Ogłoszenia

Przednie fotele są wyjątkowo szerokie, jak na samochód tej wielkości, i tak wyprofilowane by zapewniać dobre trzymanie boczne (patrz: galeria). Jednocześnie są bardzo wygodne. Z tyłu jest już o wiele prościej, żeby nie powiedzieć spartańsko. Wspomniane szyby można jedynie uchylić, kanapa jest płaska i nie posiada podłokietnika, a w oparciach przednich foteli nie ma ani stolików, ani nawet miejsca na czasopisma. Jedynym "luksusem" są ogromne kieszenie w tylnych drzwiach mieszczące nawet największe butelki z napojami. Przestrzeni nad głowami pasażerów nie ogranicza szklany dach, obecny w naszym egzemplarzu. Pozbawiono go bowiem rolety. Moje początkowe przerażenie ustąpiło podziwowi, gdy przedstawiciele Citroena zapewnili mnie, że jest wykonany ze szkła samo ściemniającego się z filtrem UV. I działa zaskakująco dobrze, choć całkowicie uniknąć promieni słonecznych się nie da.

Kia Soul II | Pierwsza jazda | Spójrz na mnie!Kia Soul II | Pierwsza jazda | Spójrz na mnie!

Mimo, że w modelu Cactus poczyniono szereg zabiegów obniżających koszty, to jakość na tym nie ucierpiała. Materiały są na wysokim poziomie, a w najwyższej specyfikacji Shine wykończenia może Citroenowi pozazdrościć większość konkurencji. Deska rozdzielcza po stronie pasażera jest w niej stylizowana na elegancką walizkę z dwoma zamkami (choć do otwarcia wystarczy jeden - patrz: galeria), a uzupełnieniem stylu są uchwyty zamykania drzwi w dawnym stylu (patrz: galeria).

Ergonomia obsługi podporządkowana jest wspomnianym wyświetlaczom. Informacje na temat samochodu przekazuje mniejszy z nich znajdujący się przed oczami kierowcy. Jego centralny punkt zajmuje elektroniczny prędkościomierz, w dolnej części znajduje się szczegółowy wskaźnik ilości paliwa (12 podziałek), po lewej stronie wyświetlane są dane z tempomatu i ogranicznika prędkości, a po prawej asystenta zmiany biegów. Jak słusznie zauważyliście nie ma tu obrotomierza. Nie jest on dostępny nawet za dopłatą. Szkoda, bo czasem by się przydał (o czym później).

Obsługę pozostałych systemów pokładowych przejął monitor centralny. Są to klimatyzacja, multimedia, nawigacja (jeśli jest), dostęp do internetu (jeśli mamy kartę), a także ustawienia samochodu i samego wyświetlacza. Pod nim znajduje się pokrętło głośności i sześć przycisków "szybkiego dostępu" (odparowywanie szyb, blokada drzwi, wyłącznik ESP, asystent parkowania i światła awaryjne). Jego obsługa wymaga chwili przyzwyczajenia, ale jest dość prosta.

W siną dal...

Pora ruszyć C4 Cactusem w dalszą drogę. Zaczynamy od spakowania bagażu i już pojawia się pierwsza przeszkoda. Wysoki próg załadunku zmusza do wysiłku, jeśli chcemy przewieźć w bagażniku coś ciężkiego. Dłuższe przedmioty można przewozić w maksymalnie dwie osoby, bowiem oparcie kanapy nie jest dzielone, nawet za dopłatą. Sam bagażnik wydaje się dość przeciętny na papierze (358 l), ale w rzeczywistości sprawia wrażenie znacznie większego. Być może jest to zasługa jego regularnych kształtów.

Silnik 1.2 Puretech zadowala się niewielkimi ilościami paliwa. Przy dwóch osobach z weekendowym bagażem zużycie w trasie wyniosło niewiele ponad 6 l/100 km

Fotel kierowcy pozwala przyjemnie się weń zatopić, ale chcąc ustawić kolumnę kierownicy odkrywamy, że jest to możliwe jedynie w pionie. Na szczęście znalezienie odpowiedniej pozycji za kierownicą nie jest trudne. Odpalanie silnika odbywa się za pomocą tradycyjnego kluczyka. A co mamy pod maską? Terkocze tam trzycylindrowa jednostka 1.2 o mocy 82 KM, czyli nie licząc wersji Start (osłabionej do 75 KM) jest to podstawowy silnik oferowany w Cactusie. Podczas ruszania nieco szarpie, przy odrobinie wprawy można nad tym zapanować. Na szczęście to jedyna niedogodność związana z tą jednostką. Moc oddawana jest równo, a asystent zmiany biegów podpowiada kiedy wybrać kolejny. Niestety "sufler" działa tylko w górę, natomiast o redukcji musimy pamiętać sami. Dlatego brak obrotomierza jest zauważalny.

Skoda Yeti po liftingu - test | Pierwsza jazda | KosmetykaSkoda Yeti po liftingu | Test | Kosmetyka

Skrzynia biegów ma pięć przełożeń, ale przy większych prędkościach we wnętrzu jest cicho. Brak szóstki nie wpływa negatywnie na średnie spalanie. Przy dwóch osobach z weekendowym bagażem zużycie w trasie wyniosło 6-6,4 l/100 km. Przy odrobinie samozaparcia można ten wynik znacznie poprawić. Jeżdżąc bocznymi drogami z prędkościami do 70 km/h zużycie może wynieść niewiele ponad deklarowane 4 l/100 km. To znakomity wynik którym część konkurencji może pochwalić się jedynie na papierze. W warunkach miejskich spalanie wyniosło 7 l/100 km i o większe będzie raczej trudno. To m.in. dzięki niskiej masie własnej wynoszącej od 965 do 1040 kg (w zależności od wersji wyposażenia).

Obsługa centralnego ekranu podczas jazdy nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza na nierównej drodze, za to szybkość jego działania jest bardzo przyzwoita. Przy włączonym ekranie radia na górze wyświetla się pasek temperatury klimatyzacji. Korzystając z tego „skrótu” można szybko zmienić jej ustawienia bez konieczności przechodzenia do oddzielnego okna. W nocy, jeśli jedziemy w daleką trasę centralny ekran można wyłączyć, by nie męczyć wzroku. Na pochwałę zasługują doskonałe światła mijania. Mają na tyle dobry zasięg, że wspomaganie się w nocy światłami drogowymi w większości przypadków nie jest konieczne. To prawdopodobnie zasługa pionowo ustawionych kloszy lamp (patrz: galeria), co w minimalnym stopniu rozprasza wiązkę światła - rzadko stosowane rozwiązanie we współczesnych samochodach.

Światła mijania w Citroenie C4 Cactus mogą służyć za wzór w tej klasie. Wiązka jest jasna i ma duży zasięg

Czasy kiedy Citroeny kojarzyły się z miękkim zawieszeniem odeszły w zapomnienie. C4 Cactus na równej drodze, na którą został zaprojektowany, tłumi poprawnie różnego rodzaju nierówności i wydaje się dość komfortowy, ale gorsza droga, czy wykorzystanie jego "uterenowionego charakteru" ujawniają dość twardo zestrojony "zawias". Mówiąc wprost po bezdrożach trzeba jeździć wyjątkowo wolno i ostrożnie. Tak samo po połatanych drogach z dużą ilością dziur.

Citroen C3 Picasso - Ogłoszenia

Najtańszy Cactus wersji bazowej Start kosztuje 51 900 zł, ale pierwszą sensowną specyfikacją, obejmującą m.in. klimatyzację, jest Feel za przynajmniej 58 900 zł. Testowy Citroen to wersja Shine (65 900 zł), w której skład wchodzi m.in. automatyczna klimatyzacja, kamera cofania, system audio z 6 głośnikami, nawigacją i jukeboxem. Dach panoramiczny wymaga dopłaty (2000 zł).

Summa Summarum

Może się wydawać, że C4 Cactus ma sporo braków w wyposażeniu. To prawda, nie jest mistrzem "wypasu", nie ma wodotrysków i szeregu bajerów, a nawet kilku wydawałoby się oczywistych rozwiązań, jak choćby dzielone oparcie tylnej kanapy. Ale z drugiej strony mamy możliwość kupienia przyciągającego wzrok samochodu (dostępnego w ponad 20 wariantach kolorystycznych samego nadwozia), z szeregiem niezaprzeczalnych zalet, którego eksploatacja da nam wiele radości. A wszystko w (stosunkowo) atrakcyjnej cenie.

Gaz

Nietuzinkowy wygląd, wysoka jakość wykonania, wygodne fotele, łatwa obsługa systemów pokładowych, pakowny bagażnik, niskie spalanie w każdych warunkach, doskonałe światła mijania

Hamulec

Silnik szarpie przy ruszaniu, oszczędnościowe braki w wyposażeniu, wysoki próg załadunku bagażnika, brak obrotomierza


Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech Shine | Kompendium

Nadwozie hatchback, 5d, 5-os.
Silnik
benz., R3, 1199 cm3
Moc 82 KM przy 5750 obr./min
Moment obr. 118 Nm przy 2750 obr./min
Skrzynia biegów 5-ręczna
Napęd na przednią oś
Wymiary 4157 x 1729 x 1480 mm
Rozstaw osi 2595 mm
Masa własna 965-1040 kg
Poj. bagażnika
358/1170 l
Poj. zb. paliwa 50 l
Śr. zużycie paliwa* 4,6 l/100 km
0-100 km/h 12,9 s
V maks 167 km/h
Cena 65 900 zł

*dane producenta

 

ZOBACZ TAKŻE:

Citroen C4 Cactus i jego konkurencja | Przegląd rynku crossoverów segmentu B

Co oferuje rynek crossoverów segmentu B?

Więcej o:
Komentarze (46)
Citroen C4 Cactus 1.2 | Test | iPhone 5C
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: cccc

    Oceniono 2 razy 2

    Cieszcie sie waszymi starymi samochodami bez klimatyzacji czy iinych bajerow,albo nowoczesnymi za ktore bulicie grubo kasy za paliwo czy czesci do nich i nikt was za to nie krytykuje!!!
    Czytalem "wiesniactwo"-to jezdzic starociem
    Samochod oszczedny i praktyczny,ma wady i zalety jak kazde auto ale czy to powod do krytyki!!
    No chyba ze wszyscy jezdzicie luksusowymi autami jak nowy Merc czy moze Tesla. hehehe
    Samochod na pewno dla tych co chca oszczedzic na paliwie,i nie wymienianiu co chwile czesci,Mam Skode 1,8T i chetnie bym sie w niego przesiadl

  • Gość: Misiaczek

    Oceniono 1 raz -1

    szkoda tylko, że światła z tyłu trochę jak w vieśwagenie. A tak jest fajny, ale z kanapą z przodu, a nie z fotelami.

  • Gość: MAMUTH

    Oceniono 13 razy 7

    A jak będę bronił. Mówicie tak jakby wszystkie auta miały być jednakowe. Każdy ma swój gust i o nim się nie dyskutuje. Ja również bym takiego sobie nie kupił bo dla mnie są istotniejsze inne aspekty ale uważam, że takie samochody powodują, że na ulicach robi się ciekawiej a nie tylko białe flociaki lub srebrne pospolitusy.

    Ale do rzeczy. Uchylne szyby z tyłu miałem i powiem, ze to fajne rozwiązanie bo nawet jadąc szybko nie dudni jak w brzuchu głodomora tylko fajnie bez klimatyzacji można przewietrzać wnętrze, fakt na postoju czy w korkach to nic nie daje. Ja u siebie nie pamiętam kiedy uchylałem z tyłu okna, a dla dzieci z tyłu takie rozwiązanie jest bardzo fajne. Co do wykończenia materiałowego, mam u siebie takie i jakoś po 11 latach jest ok, wystarczy trochę dbać o samochód a nie wsiadać jechać i nic po za tym, czasem w wolnej chwili warto umyć i odkurzyć. Co od silnika to fakt nie jestem zwolennikiem 3 cyl. ani takich pojemności ale, co zrobicie dawna logika odeszła do lamusa przez jakieś bzdurne ograniczenia.

    Podsumowując cieszę się, że są producenci którzy nie idą jednym kanonem i maja w ofercie bardziej awangardowe samochody. Podobają mnie się marki niemieckie i inne ale mam wrażenie, że robią je z jednej formy i zaczynając od małych modeli po flagowe wyglądają tak samo. Przypomina mi to trochę logikę lansu z ograniczonym budżetem.

  • cichwoda

    Oceniono 1 raz -1

    a ja sie ciesze moim '96 Chevy Tahoe LT 6.5 L TD i nie mam zamiaru sie go pozbywac...

  • hiszpan25

    Oceniono 14 razy 4

    ani ładny, ani szybki, ani tani, ani super ekonomiczny... co miało by mnie skłonić do zakupu?

  • Gość: Jacek

    Oceniono 42 razy 16

    Polactwo się już odezwało. Przecież nikt wam nie każe tego kupować. Jak ktoś chce trochę fantazji od życia, to niech ma taki samochód! Tylko to się nie podoba polskiemu średniactwu. Tak, jestem patriotą i dlatego mówię wam to w twarz.

  • Darek Sparrow

    Oceniono 25 razy 1

    ta pozytywna ocena jest mega naciągana... przecież to prawie dacia duster tyle że z dwoma tabletami a nawet gorzej bo z uchylnymi szybami z tyłu... makabra. ten redaktor to obiektywny nie jest na bank... okropne no i zastanówmy sie... jak te airbumby beda działały i wyglądały za kilka lat co oczywiscie producenta nie obchodzi... ale rzeźnia!

  • wicipinski

    Oceniono 34 razy 14

    Moje 10 letnie mondeo kombi pali 5,5 litra z 4 osobami, dałem za niego 7,7tys. Mam 126 PS i 308 Nm. zmierzone na hamowni, a przejechane 250.000. Komfort przypuszczam podobny, ładowność na plus dla forda. Pzejechałem bezwaryjnie 50.000. Co może mnie skłonić do kupienia kaktusa?

  • konkatenator

    Oceniono 21 razy 1

    KILL IT WITH FIRE!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX