Mercedes G63 AMG 6x6 | Pierwsza jazda | Kilimandżaro

Zakładam, że oprócz codziennej porcji nerwów, czasem straconym w korkach, irytacją wysokimi cenami paliw i niską jakością hot-dogów na stacjach, każdy z Was ma coś w rodzaju własnego motoryzacyjnego Kilimandżaro. Samochodowego raju bez ograniczeń prędkości, fotoradarów, skrzyżowań, sygnalizacji, przejść dla pieszych, dzielnych strażników miejskich. Mam rację?
Test | Mercedes G 350 BlueTECTest | Mercedes G 350 BlueTEC

Skoro tak, jedynym brakującym elementem krajobrazu jest wymarzone auto. Przyjmując minimalny pułap na poziomie szczytu Kilimandżaro i naszą wyobraźnię na drugim końcu skali, mamy całkiem spory wybór aut. Liczebnością przewyższający nawet wszystkie znane ośmiotysięczniki. W dodatku ten egzotyczny zbiór hiper-maszyn cechuje różnorodność pozwalająca w równym stopniu usatysfakcjonować niemalże wszystkich! Od tradycjonalistów, przez futurystów, masochistów na oderwanych od rzeczywistości i lewitujących w niebycie wyznawcach auto-utopii kończąc.

Jeśli należycie do pierwszej grupy, do wyboru macie przynajmniej tuzin z kilkuset odmian Bugatti Veyron, jakie dotąd powstały. Ci których wzrok sięga dalej niż inwencja twórcza szefów Bugatti wybiorą „La Ferrari” lub „Das Porsche 918”. Auta wykorzystujące potencjał technologii hybrydowej na znacznie szerszą skalę niż jedynie w roli narzędzia marketingowego. Polaryzującego opinie magnesu z przyczepionymi doń zielonymi opiłkami eko-nonsensu, mylonego z „filozofią marki”.

Skrycie wierzę, że którykolwiek fragment lub auto z powyższego opisu choć trochę przypomina Wasze samochodowe Kilimandżaro. Jeśli tak, najwyższy czas żebym przedstawił swoje.

Jest nim... spory pickup zdolny pruć 160 km/h. Poważnie.

Nie jest to Chevy El-Camino, GMC Typhoon, Ford Raptor ani Dodge Ram V10. Zapewne żadnym pocieszeniem będzie fakt, że ów pick-up ma znaczek Mercedesa. Dobra informacja jest taka, że nie jest to skrzyniowy Sprinter ani Vito. Prawdę mówiąc mimo logo z gwiazdą, żaden z niego Mercedes!  A zatem „co” lub „czym” jest to auto? Esencją wszystkiego, co składa się na pojęcie „hiper auta”. Na tyle, by w jednej sekundzie wszystkie wcześniej wspomniane auta, z niepraktycznych i uciążliwych w codziennym użytkowaniu zamienić w motoryzacyjne uosobienie słowa IKEA.

Pełna nazwa bestii to: Mercedes-Benz G63 AMG 6x6. Ale wierzcie mi - w tym przypadku nie ma to absolutnie żadnego znaczenia! Równie dobrze zamiast symbolu 6x6 na tylnej klapie, wyglądałby napis „Sechs x Sex”, „Dominator”, „Nie dla idiotów”, „Geiz ist Geil!” czy banalny „Pick-Up”. Reakcje wszystkich osób widzących tego dnia w Warszawie pierwszy i chyba również ostatni raz „nietypową wersję Klasy G” nie były całkiem normalne. Siedząc za kierownicą obiektu powszechnego zainteresowania, mogłem jedynie odganiać kłębiące się w mojej głowie czarne scenariusze. Albo ciągnę za sobą kawałki parkingu podziemnego „przyczepione” jakimś cudem do auta, albo na "pace" pali się pasażerski odrzutowiec. Co gorsza obydwu sytuacji nie można całkowicie wykluczyć!

Ciężki, wysoki stalowy potwór na znacznie krótszym rozbiegu niż potrzeba najlżejszej awionetce, potrafi oderwać wszystkie sześć kół na dobre kilka metrów ponad drogą i po długim skoku godnym Kamila Stocha

Powodem są rozmiary. Nie mam na myśli tych, jakie ma typowa bramka wjazdowa do podziemnego garażu, czy Boeing 737. Chodzi o „Merca Kilimandżaro” którego  szerokość przekracza 210 cm. I to nie licząc wystających poza obrys karoserii szerokich nadkoli wykonanych z prawdziwego karbonu! Równie kłopotliwa może okazać się wysokość. Od dachu do miejsca styku kół z podłożem to aż 240 cm.

To jednak pestka, biorąc pod uwagę sześć metrów bez 10 cm dzielące odległość między przednim i tylnym zderzakiem. Spora część z tego przypada na nieosłoniętą skrzynię ładunkową. Jej podłogę oraz wewnętrzne burty wyłożono jasnymi połaciami prawdziwego drewna bambusowego. Na całej długości równolegle do siebie biegną dwie metalowe szyny z wklęsłym rantem. Jakiś kilometr od klapy znajduje się przytwierdzony do nich „zapas”. Nie jest to żadna dojazdówka tylko pełnowymiarowa opona z felgą o średnicy 37 cali. Całość waży ponad 70 kilogramów. Nie sprawdzałem, ale wierzę widząc jej gigantyczne rozmiary zajmujące pół „bagażnika”!

Mercedes C 63 AMG Coupe Black SeriesMercedes C 63 AMG Coupe Black Series | Test

Nie zdziwi nikogo fakt, że AMG 6x6 góruje nie tylko nad wszystkim co ma koła i jeździ, ale również potrafi latać, co zresztą dokładnie widać na oficjalnych zdjęciach prasowych Mercedesa. Ciężki, wysoki stalowy potwór na znacznie krótszym rozbiegu niż potrzeba najlżejszej awionetce, potrafi oderwać wszystkie sześć kół na dobre kilka metrów ponad drogą i po długim skoku godnym Kamila Stocha, spektakularnie wylądować wywołując przy okazji burzę piaskową. Widok szybującej katedry przelatującej przez wierzchołki pustynnych wydm sam w sobie jest epicko wręcz zjawiskowy. Fakt że w ogóle coś takiego jest możliwe, trudno określić inaczej, niż cholernie imponujące!

Mniej niż widok silnika spalinowego znanego M157 napędzającego monstrum, w miejscu gdzie spodziewałeś się przynajmniej ujrzeć reaktor atomowy! Tymczasem „marne” V8 Biturbo generujące 544 koni mechanicznych i 760 Nm maksymalnego momentu obrotowego w połączeniu z przekładnią AMG SPEEDSHIFT PLUS 7G-TRONIC trzema trybami jazdy i funkcją podwójnego wysprzęglenia podczas redukcji, potrafi znacznie więcej, niż tylko rozpędzić „Kilimandżaro” do 100 km/h w niecałe OSIEM sekund od startu na twardym podłożu czy przelatywać nad wydmami biorąc krótki rozbieg w kopnym piasku zdolnym wessać pod powierzchnię większego skorpiona, nie mówiąc o człowieku.

Używane modele Mercedesa klasy G

Konstrukcja podwozia G 63 AMG 6x6 w dużej mierze wykorzystuje identyczne podzespoły jak „normalne” AMG G63. Jedyne co różni oba auta są pojedyncze sprężyny śrubowe i amortyzatory dostosowane do charakterystyki trzyosiowego pojazdu. Ale nawet one pochodzą z katalogu części do Klasy G które, uwaga - występują w 15 różnych typach. Przednia i środkowa oś zostały uzbrojone w sztywniejsze sprężyny z opancerzonej wersji, zaś tylna - w sprężyny o bardziej miękkich nastawach. W oryginale nie znajdziemy też sprawdzonych w rajdach amortyzatorów gazowych pochodzących od zewnętrznego partnera.

W przypadku G 63 AMG 6x6 lepiej powiedzieć, że posiada niezależne zawieszenie osi, niż niezależne zawieszenie kół! Pracujące niezależnie od siebie osie zapewniają stały kontakt z podłożem. Poza momentami, kiedy G63 akurat ma ochotę polatać. I doprawdy nie ma większego znaczenia, że dwie z nich znajdują się ponad metr od siebie od siebie a rozstaw osi wynosi 4220 milimetrów. Radykalnie różne kąty jakie są w stanie uzyskać, sprawiają że od samego patrzenia bolą kości. Napęd na wszystkie koła, skrzynia rozdzielcza z reduktorem, osie portalowe i pięć blokad dyferencjałów załączanych podczas jazdy, to elementy których nie spotkasz nie tylko w GLK, GL czy G Klasie, ale w żadnym z konwencjonalnych aut terenowych przez duże „T”. Układ napędu na przednie koła pochodzi z G63 AMG, natomiast skrzynia rozdzielcza z reduktorem połączone z układem napędu na tylne osie zapożyczono z wersji 6x6. Jednej ze specjalnych odmian Gelendy stworzonej dla i używanej przez australijską armię. O ile Istnienie armii w kraju który największe zagrożenie widzi w ogryzku jabłka potajemnie przemyconym przez pasażera samolotu z Europy, a byle paczka cebulek tulipana czy jakichkolwiek innych nasion traktuje się tak jakby była wypełniona kokainą, może wielu zdziwić i wzbudzić ciekawość Świata.

Wszystko co liczy mniej niż 160 cm i znajduje się w odległości mniejszej niż metr od pojazdu jest tzw. „martwym polem” lub staje się martwe jeśli w porę nie uniknie kontaktu z „Mercem Kilimandżaro”

Ale bez pomocy Wikipedii wiadomo że zarówno australijskie pustkowia jak piaskownica pokrywająca 97% terytorium ZEA nie zalicza się do rejonów najbardziej zagrożonych klęską powodzi. I chociaż miliard razy mniej prawdopodobne, że choć jedna kropla niebędąca ropą szybciej spadnie na ziemię w Dubaju niż Bergen, w AMG nie są tego tak pewni. Dlatego na wszelki wypadek prześwit seryjnej Klasy G wzrósł z 210 do imponujących 460 mm, natomiast głębokość brodzenia w kałużach z 60cm do jednego metra! Żeby było ciekawiej, aby dosięgnąć progu i zdobywszy jakiś punkt zaczepienia kontynuować wspinaczkę do kabiny AMG 6x6 powinieneś wcześniej poćwiczyć rozciąganie. Chyba że zadarcie nogi na wysokość 70 cm nie jest żadnym wyzwaniem bez względu na to czy nosisz mini, burgę lub diszdaszę.

Po wysiłku czeka na Ciebie luksusowo wykończone wnętrze godne Króla lub nawet trzech Królów! Poza szybami każdy element łącznie z dywanikami pokrywa pikowana, stebnowana lub gładka najdelikatniejsza skóra z oferty Designo. Smaczki w rodzaju dźwigni automatu z wytłoczonym logo AMG to element znany z SLS AMG. Reszta przynajmniej z przodu niczym nie odbiega od najdroższych wersji G65 AMG. Jeśli są jakieś różnice, to tylko na korzyść wersji 6x6. Największą są dwa indywidualne fotele przedzielone szeroką konsolą w miejscu gdzie w G Klasie jest plebejska kanapa. Dodam że w rzeczywistości zasiadający tam pasażerowie mają mniej miejsca na nogi niż wskazywałyby fotografie. W większości robione przy oparciach przednich foteli ustawionych na sztorc i siedziskach przesuniętych „kilka” centymetrów do przodu. Nie twierdzę absolutnie że może być tam komukolwiek ciasno, ale umówmy się - Klasa S ma go więcej. Gdyby nie rozmiary długością i szerokością Portugalii postawionej na ogromnych kołach, jazda tym mastodontem byłaby bardziej relaksująca. Siedząc w fotelu i spoglądając na innych z wysokości ponad dwóch metrów masz prawo czuć się wyjątkowo. Chyba że zamiast pustyni lub chociażby ośmiopasmowej „przelotówki” biegnącej przez środek Dubaju po lewej i prawej stronie stoją obiekty wyglądające jak samochody i ruchliwe punkciki, czyli ludzie. Wystające na szypułkach lusterka niewiele pomagają w ocenie odległości wokół pojazdu. Wszystko co liczy mniej niż 160 cm i znajduje się w odległości mniejszej niż metr od pojazdu jest tzw. „martwym polem” lub staje się martwe jeśli w porę nie uniknie kontaktu z „Mercem Kilimandżaro”.

Ruszanie, hamowanie, a co najgorsze nabieranie prędkości niewiele odbiega od doznań w cywilnych modelach z logo AMG. Kilkanaście minut trwało oswojenie się z widokiem zza kierownicy, reakcjami przednich kół a potem całej reszty auta na wykonywane nią manewry. Trzydzieści litrów benzyny bezołowiowej później przetaczałem metalowe cielsko w przód w trybie skrzyni D i wracając (NIE zawracając!) na wstecznym biegu, delikatnie muskając prawy pedał. W końcu jak mi się wydawało byłem gotów na więcej. Pchnąłem lewarek w dół przechodząc w tryb manualny a przyciskiem nieopodal zdefiniowałem prędkość zmiany przełożeń. Mając dwieście metrów drogi wolnej drogi bez żywych i martwych przeszkód, wcisnąłem zdecydowanie gaz. Sekundę potem moje usta krzyczały coś bardzo brzydkiego a ze sto metrów skurczyło się do jakiś trzydziestu. Może nie najlepszym pomysłem było wciśnięcie maksymalne wdepnięcie hamulca. Z pewnością lepszym, niż dalsze przyśpieszanie choćby przez ułamek sekundy dłużej!

Mercedes ML 63 AMG - test Mercedes ML 63 AMG - test

Nie wiem czy przekroczyłem 70 km/h. Lecz spektakularny efekt z jakim uczynił to AMG 6x6, w połączeniu z oprawą dźwiękową wydechu, nie daje żadnych podstaw do krytyki obecności ogranicznika prędkości. Jeśli miałbym być szczery, wartość ustalona 160 km/h to uczciwe postawienie sprawy. Brak kamery cofania, obecność nawigacji i dość niechlujnej konsoli do obsługi sprężarki umożliwiającej płynną regulację ciśnienia w każdym z kół początkowo uważałem za wadę. Ostatecznie jednak zaliczyłem je w poczet zalet „Merca Kilimandżaro”. Podobnie cenę przekraczającą 455 000 (euro rzecz jasna) czy produkcję ograniczoną do 30 sztuk rocznie.

P.S

Auto ze zdjęć jest jak na razie pierwszym egzemplarzem w Polsce, z czterech zamówionych. Jest również jednym z pierwszych egzemplarzy przekazanych klientom AMG na świecie. Konfigurujący ten egzemplarz właściciel zaznaczył, że auto ma być gotowe tak szybko jak to możliwe i mieć czarny kolor. Jak widać spełniono tylko jedno z życzeń. Na tyle ważne, że cała reszta, jak kolor lakieru, przestała mieć jakiekolwiek znaczenie.

Mercedes G63 AMG 6x6  | Kompendium

Nadwozie pick-up, 4d
Silnik
V8, benzynowy turbo, 5461 ccm
Moc 544 KM / 5500 obr./min.
Moment obr. 760 Nm / 2000 obr./min.
Skrzynia biegów automatyczna, 7-biegowa
Napęd na wszystkie koła
Wymiary 5875 x 2110 x 2280 mm
Masa własna
4000 kg
0-100 km/h b.d
Śr. zużycie paliwa
ok. 20 l/100 km
Prędkość maks. 160 km/h
Cena 455 000 euro

ZOBACZ TAKŻE :

Historia kołem się toczy: Pierwsza podróż automobilem - Bertha Benz

Bertha i Patent-Motorwagen

Więcej o:
Komentarze (30)
Mercedes G63 AMG 6x6 | Pierwsza jazda | Kilimandżaro
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • jak_w_pysk_strzelil

    Oceniono 36 razy 34

    Mam nieodparte wrażenie, że użyte określenie "Już nią jeździliśmy!" jest tak adekwatne do rzeczywistości jak napisanie po oglądnięciu sex taśmy z Pamelą Anderson "Już z nią spaliśmy" :)

  • Gość: gość

    Oceniono 36 razy 32

    A prawo jazdy pow. 3,5 t to kierowca miał ??

  • szatek100

    Oceniono 27 razy 23

    W takim kierunku zmierza nasza cywilizacja - coraz większe rozwarstwienie i coraz absurdalniejsze zachcianki oligarchii. Sprzedaż samochodów popularnych stoi w miejscu a z drugiej strony Niemcy budują sześciokołowy traktor za pół miliona Euro, wyraźnie inspirowany Mercedesem W31 G4, stworzonym kiedyś dla Hitlera i generałów Wehrmachtu. Pokryć to jeszcze złotymi opiłkami, dodać diamentowe śruby na kołach i wreszcie można się polansować na ulicach Moskwy, Pekinu czy Rijadu.

  • fakej

    Oceniono 45 razy 19

    "Największą są dwa indywidualne fotele przedzielone szeroką konsolą w miejscu gdzie w G Klasie jest plebejska kanapa"

    Autor sam chyba pochodzi z patrycjatu, albo nigdy nie miał przyjemności w samochodzie jeśli twierdzi, że kanapa jest plebejska. Plebejskie to jest dzielenie foteli jakimiś tandetnymi konsolami, a dobre samochody mają kanapę z przodu i z tyłu.

  • muezza8

    Oceniono 26 razy 18

    Historycznie rzecz ujmując, sześciokołowiec Mercedesa powinien nazywać się raczej Mein Kampf lub Blitzkrieg...

  • Gość: sweter79

    Oceniono 5 razy 5

    w koncu porzadne auto do podwozenia dzieci do przedszkola lub na wypad do centrum handlowego! LOL

  • demokrex

    Oceniono 10 razy 4

    Gelendy poprawiać nie trzeba.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX