Renault zakończył produkcję Fluence'a ZE

Renault zakończyło produkcję Fluence'a ZE, swojej limuzyny o napędzie elektrycznym. Powodem jest brak zainteresowania tym modelem
Renault Megane po liftingu | polski cennikRenault Megane po liftingu | polski cennik

Nissan postawił wszystko na jedną kartę prezentując całkowicie elektrycznego Leafa. Udany i stosunkowo niedrogi (względem ceny akumulatorów) samochód radzi sobie całkiem nieźle, zarówno w USA, jak i w Europie. Zdecydowanie mniej szczęścia ma Renault. Francuzi zachłyśnięci powodzeniem Nissana postanowili zbudować od razu całą flotę samochodów elektrycznych. Zaprezentowali Fluence'a ZE, Kangoo ZE, Zoe i samochodopodobne Twizy. Zanim jednak ich produkcja ruszyła pełną parą, Fluence ZE wypadł z oferty.

Powodem zakończenia produkcji (fabryka w Turcji) Fluene'a ZE jest bankructwo Better Place. Była to izraelska firma, która zainwestowała 800 mln dolarów w sieć stacji wymiany akumulatorów w całym Izraelu. Jedynym partnerem Better Place było Renault, a jedynym modelem dostosowanym do szybkiej wymiany był Fluence. W latach 2011-2013 Renault wyprodukowało ok. 3,5 tys. sztuk tego modelu, z czego tysiąc zamówiło Better Place.

Idea była prosta. Kupujemy samochód elektryczny, ale zamiast wielogodzinnego ładowania, lub poszukiwania stacji szybkiego ładowania, jedziemy do serwisu Better Place (jak na stację benzynową) na szybką wymianę akumulatorów.

Ile trzeba było zapłacić za Renault Fluece'a ZE w Polsce?

Pierwszym problemem Better Place było stworzenie od razu dużej sieci wymiany. Drugim problemem było znalezienie partnerów. Poza Renault żadna firma produkująca samochody elektryczne nie była zainteresowana dostosowywaniem swoich modeli do wymogów Better Place. Brak współpracy widać nawet w zakresie standardów wtyczek, każdy producent chce mieć swój własny.

Fluence ZE nie umarł całkowicie. W fabryce Busan w Korei powstaje od października zeszłego roku jego bliźniak, Samsung SM3 ZE. Produkcja ma wynosić 4 tys. sztuk rocznie, co jest wynikiem realnym ze względu na duże wsparcie dla samochodów elektrycznych oferowane przez rząd Korei Południowej.


ZOBACZ TAKŻE:

Samochody hybrydowe i elektryczne | przegląd rynku

Samochody hybrydowe i elektryczne | przegląd rynku

Więcej o:
Komentarze (21)
Renault zakończył produkcję Fluence'a ZE
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • pandada

    Oceniono 7 razy 5

    samochody elektryczne sa tak samo niepraktyczne jak... telefony komórkowe ponad 20 lat temu.
    Komorki były drogie, wielkie, a z zasięgiem był problem poza dużymi miastami.

    W powyższym tekście opisano kiepska organizację w dwóch firmach, a nie realne wady elektrycznych samochodów

  • edimerc

    Oceniono 35 razy 3

    Tak samo skończą idiotyczne hybrydy - wozimy silnik spalinowy, żeby napędzał generator, który ładuje akumulator zasilający silnik elektryczny. To tak jakby wymyśleć ekologiczny statek, w którego żagle dmuchają wentylatory napędzane itd.

  • promega

    Oceniono 5 razy 1

    Mnie się wydaje, że problem tkwi w tym, iż cała technologia budy i osprzętu nie jest przystosowana do akumulatorów. Idiotyzmem jest wsadzać silnik elektryczny w zwykły samochód, bo ten jest po prostu za ciężki.
    Jeżeli ma to działać, to trzeba zbudować w ostateczności z aluminium, ale i tak ten materiał, co najwyżej na ramę się nadaje. Najlepszym wyjściem było użyć najlżejszy, bardzo mocny karbon.
    Gdyby tak w większości elementów samochód był zbudowany z karbonu i ważył poniżej 500, a może i nawet 200 kg, to rzeczywiście byłby jakiś wyczyn, oczywiście zachowując dotychczasową wygodę. Warto zwrócić uwagę jak budowane są dziś rowery. Mam na myśli te z wyższej półki schodzące grubo poniżej 10 kg, załóżmy 7 kg w wersji górskiej, na dużych 29 kołach. Samochód zbudowany tą technologią, co rowery, a ta jest cholernie zaawansowana mógłby rzeczywiście ważyć 200 kg +/- akumulatory, a taka maszyna byłaby wydajną o dużym zasięgu rakietą. Problem byłby z ceną, bo karbon, tytan, najwyższej klasy aluminium nie są tanie, ale po wprowadzeniu do produkcji na dużą skale przyczyniłoby się, że kowalski za kilka lat mógłby sobie pozwolić.

    Po prostu, dopóki samochody będą budowane przestarzałą technologią kamienia łupanego, nie ma, co liczyć na jakieś cuda z silnikiem elektrycznym.

  • alladyn-solar-batt

    Oceniono 4 razy 0

    Niejaki ,,edimerc" /poniżej/ kompletnie nie zna budowy napędu hybrydowego w którym silnik spalinowy nie napędza generatora. Napędza samochód, który do akumulatorów wtłacza energię odzyskaną z hamowania. Ta wreszcie napędza silnik elektryczny wspomagający napędzanie samochodu mocą pozyskaną uprzednio z hamowań.
    Natomiast produkcja rzekomo ,,nowoczesnych'' i rzekomo /w deklaracjach producentów/ ekologicznych ,,klasycznych'' samochodów z silnikami spalinowymi jako podstawowym napędem w praktyce eksploatacyjnej wygląda często tak:

    Gość: jjk 3 miesiące temu Oceniono 214 razy 200
    1.8 TSI Skoda Superb z 2010 r. przebieg 105 tys, serwisowana zawsze w ASO. Już po upływie gwarancji przeskoczenie "!!!" łańcucha rozrządu (szef serwisu stwierdził, że w tym silniku grupa VW montuje wadliwe napinacze). Efekt? 8 wygiętych zaworów, popychacze i inne uszkodzenia, których naprawę wyceniono na 8 tys. Producent umywa ręce, jako, że auto zakończyło okres gwarancyjny. Co Wy na to?

    ttomee3 miesiące temuOceniono 150 razy-64
    @Gość: jjk
    chciało się mieć "prawie Audi" to płacz i płać. Ponadto omija się serwisy w których "szef" przyznaje że sprzedaje się gó... i umywa od tego ręce.

    Gosc: blabub3 miesiące temuOceniono 78 razy62
    @ttomee
    Audi ma dokładnie to samo! Kody silnika CDA*,CDC*(są czteroliterowe)2007>. Zmieniali konstrukcje napinacza co kilka miesięcy, i ciągle to samo! 2.0 wciąga jeszcze olej litrami. Kto kupuje silniki z rodziny EA888,pakuje się dobrowolnie w kłopoty! Mi kazali płacić za sprawdzenie zużycia oleju 1,4tys., gdzie auto jest na gwarancji! Wg. Audi zużycie oleju na poziomie 0.5L/1000km jest normalne! Czyli 7,5L oleju od zmiany do zmiany(co15kkm) ma prawo spalić, i jest wszystko w porządku! ''

    Samochody ekologiczne mogą powstać w przystępnej cenie gdy:
    1.Wytwórcy zastąpią ciężką technologię karoserii z blachy technologią nadwozi z karbonu
    2.Politycy podejmą decyzję co zrobić z hutnictwem, które straci w przemyśle motoryzacyjnym odbiorcę blach
    3.Samochody elektryczne będą tzw. odwróconymi hybrydami, gdzie mamy 3 silniki elektryczne (dwa zabudowane w tylnych kołach napędzają i odzyskują energię z hamowania), jeden (trzeci) silnik elektryczny napędza oś przednią współpracując z silnikiem spalinowym (900 ccm/100 KM) i jest źródłem mocy do ładowania akumulatorów (gdy moment obrotowy silnika spalinowego nie jest niezbędny do ruchu pojazdu) , a ruch samochodu jest podtrzymywany przez silniki elektryczne tylnej osi. W takiej konfiguracji masa karoserii (karbonowej) spada o 450 kg, akumulatorów do zapewnienia zasięgu 300 km potrzeba 45% dziś używanych pojemności - co oznacza dalszy spadek masy pojazdu.

  • aghrra

    Oceniono 8 razy -2

    Precz z wynalazkami ekooszołostwa

  • Gość: dromader

    Oceniono 25 razy -11

    Za dwa lata w Japonii, USA i części Europy będą sprzedawać wyłączne auta hybrydowe lub elektryczne, Tesla S jest wyśmienita, polecam filmy na YT

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX