Hyundai Genesis Coupe 3.8 V6 | Test | Hyundai, jakiego nie znacie!

Przeglądając polską ofertę marki Hyundai ciężko uwierzyć, że ten koreański producent ma w swojej gamie również stricte luksusowe czy sportowe modele. To jednak szczera prawda. Przedstawicielem drugiej grupy aut jest rasowy Genesis Coupe, którego miałem okazję przetestować
Subaru BR-Z kontra Toyota GT86 Subaru BR-Z vs. Toyota GT 86 | Test Wideo | Takie same czy jednak inne?

Pierwsze coupe Hyundaia z tylnym napędem jest produkowane od 2008 roku. To sporo czasu, ale nie zdobyło ono zbyt dużej popularności na Starym Kontynencie. Europejczycy wolą „hot hatche”, czyli praktyczne hatchbacki z mocnymi silnikami turbo o stosunkowo niewielkiej pojemności. Taką Hyundai też ma (2.0 Turbo), ale wolnossący agregat zapewnia zupełnie inne doznania. Niestety dni takich silników wydają się być już policzone. Z goła inaczej jest w Stanach. Tam coupe z potężnymi motorami nikogo nie przerażają, są codziennością, choć downsizing również zaczyna być obecny. Genesis Coupe dużo bardziej pasuje więc do tamtych realiów, dzięki czemu Ameryka jest jego kluczowym rynkiem zbytu.

Po 4 latach samochód poddano modernizacji. Oficjalny debiut miał miejsce na początku 2012 roku na salonie w Detroit. Od strony wizualnej skupiono się głównie na przedniej części pojazdu. Celem było osiągnięcie agresywniejszej prezencji i przystosowanie modelu do najnowszej linii stylistycznej marki. Nowe są: reflektory, światła przeciwmgielne z wbudowanymi dziennymi LED-ami, zderzak, grill i maska. Efekt? Genesis Coupe upodobnił się do Velostera. Trzeba przyznać, że wygląda teraz nowocześniej i okazalej, ale atrapy wlotów powietrza na masce styliści mogli sobie darować. To kiczowaty dodatek.

Reszta detali jest już jak najbardziej na miejscu. Duże i ładne obręcze kół z lekkich stopów, drzwi bez ramek, podwójne zakończenie wydechu i duży spoiler na tylnej klapie - to lubimy. Samochód budzi zainteresowanie. Czerwono-krwisty lakier a la Ferrari jest zdecydowanie najlepszym wyborem (pozostałe kolory to: czarny, srebrny i żółty). Sportowe, dwudrzwiowe nadwozie z długą maską i muskularnym tyłem pozwala wyróżnić się na ulicach pełnych nudnych hatchbacków, sedanów i kombi.

Hyundai Genesis Coupe to prawdziwa okazja i jedne z najtańszych koni mechanicznych na rynku!

Przy okazji face liftingu we wnętrzu poprawiono materiały wykończeniowe. Górna część deski rozdzielczej i drzwi jest całkiem przyjemna w dotyku, a wszystkie elementy zostały należycie spasowane. Kokpit z nowymi panelami do obsługi radia i klimatyzacji prezentuje się dużo lepiej niż poprzednio. Niestety pozostał centralny wyświetlacz z mocno niebieskim podświetleniem, który jest archaiczny i mało czytelny. Za to pojawiły się trzy nowe wskaźniki analogowe, informujące kierowcę o stopniu otwarcia przepustnicy, generowanym momencie obrotowym i temperaturze oleju. Użyteczność tych danych jest dyskusyjna. Poza tym, ich śledzenie podczas jazdy jest utrudnione, ponieważ umieszczono je po prostu zbyt nisko, przez co kierowca musi na dłużej odrywać wzrok od drogi. Jednak obecność trzech zegarów dodaje wnętrzu sportowego charakteru.

Przyczepić można się jeszcze do braku nawigacji i reflektorów ksenonowych (w ofercie na polskim rynku), a także do nie umieszczenia zewnętrznego przycisku do otwierania bagażnika, który swoją drogą jest całkiem sporych rozmiarów. Niewielki jest za to jego otwór, ale to w końcu auto sportowe, a nie rodzinny minivan.. Genesis to coupe 2+2, ale tylne miejsca należy traktować jako awaryjne. Dla dorosłych dłuższa podróż będzie męcząca z powodu mocno opadającej linii dachu.

BMW 428i xDrive Coupe | Test | Coś pięknego BMW 428i xDrive Coupe | Test | Coś pięknego

Najlepsze znajduje się pod maską, a mianowicie „widlasta szóstka” o pojemności 3,8 litra, która została wyposażona w bezpośredni wtrysk paliwa i otrzymała spory zastrzyk mocy (+ 42 KM). Jej moc wynosi teraz 350 KM (ładna wartość), a maksymalny moment obrotowy równe 400 Nm (generowany przy 5300 obr./min.). Jednostka brzmi bardzo przyjemnie dla ucha, nie ustępuje jej wydech o basowym pomruku. Osiągi może nie są spektakularne, ale Genesis Coupe z całą pewnością nie jest autem wolnym. „Setkę” zobaczymy na prędkościomierzu po upływie 6,1 sekundy, a samochód rozpędzimy maksymalnie do 260 km/h.

Ten Hyundai nie ma być jednak mistrzem prostej. Tylny napęd ze „szperą” może posłużyć do czegoś innego, zapewniającego chyba jeszcze więcej emocji i zabawy. Duża moc w połączeniu z odpowiednim operowaniem kierownicą i dodawaniem gazu pozwala na bardzo łatwe wprowadzenie pojazdu i utrzymywanie go w efektownym poślizgu. Po modernizacji ESP ma trzy tryby pracy. Standardowo system nie pozwala prawie na nic, brutalnie hamując zapędy utraty przyczepności przez tylną oś. Druga, środkowa opcja umożliwia delikatną jazdę bokiem z zachowaniem granicy bezpieczeństwa. System możemy też całkowicie wyłączyć (trzecia faza). Wtedy kierowca zdany jest tylko na swoje umiejętności, ale ma za to możliwość nieograniczonego driftowania. Spalanie? W mieście trzeba się liczyć, że z baku ubędzie co najmniej 15 litrów na 100 km. W trasie ok. 9-10 litrów. Ten samochód jest autem do zabawy, których nie kupuje się tylko rozumem, dokonując chłodnej kalkulacji.

W Genesisie Coupe wszystko pracuje sztywno, z oporem. I to jest fajne! Wspomaganie kierownicy jest niewielkie. Do wciskania pedałów również należy przykładać więcej siły, podobnie jak do zmiany przełożeń. Ich drogi prowadzenia są krótkie, ale przy szybszej zmianie skrzynia ma tendencje do haczenia, co jest bardzo irytujące... W tym momencie można sobie pomyśleć, jak pracuje nowy 8-stopniowy automat, za którego producent życzy sobie dodatkowych 8 tys. zł. Zawieszenie jest sztywne, ale mimo 19-calowych felg, autem da się podróżować po polskich drogach.

Genesis Coupe - sprawdź oferty używanych

Summa Summarum

Coupe z niespełna 350-konną „V6-ką” za nieco ponad 160 tys. zł? Przecież to prawdziwa okazja i jedne z najtańszych koni mechanicznych na rynku! Powiecie, że oszalałem. Jeśli porównujemy to auto z kompaktami może i tak, ale spójrzcie np. w cennik Infiniti Q60 (do niedawna G37) czy BMW serii 4 (następca 3 Coupe), z którymi Hyundai sam się porównuje, a zmienicie zdanie. Powiecie, że to nie ten poziom. Zgadza się, ale za taką cenę na wady Genesisa Coupe można spojrzeć łaskawszym okiem i cieszyć się posiadaniem sportowego coupe. Niestety okazje mają to do siebie, że nie trwają zbyt długo. Tak też stało się w przypadku tego Hyundaia, który niestety został już wycofany z polskiej oferty. Szkoda, bo żaden Hyundai, którym jeździłem do tej pory, nie wywołał u mnie tylu emocji.

Gaz

Stosunkowo niska cena, wrażenia zza kierownicy, unikatowość

Hamulec

Praca skrzyni biegów, brak reflektorów ksenonowych i nawigacji, model już niedostępny w Polsce


Hyundai Genesis Coupe 3.8 V6 Executive | Kompendium

Nadwozie coupe, 2d
Silnik
V6, benzynowy, 3778 ccm
Moc 347 KM / 6400 obr./min.
Moment obr. 400 Nm / 5300 obr./min.
Skrzynia biegów 6-ręczna
Napęd na tylne koła
Wymiary 4630 x 1865 x 1385 mm
Rozstaw osi 2820 mm
Poj. bagażnika 332 l
Śr. zużycie paliwa 10,7 l/100 km*
0-100 km/h 6,1 s
Prędkość maks. 260 km/h
Cena 160 100 zł

* dane producenta

Hyundai Veloster Hyundai Veloster | Test wideo

Więcej o:
Komentarze (13)
Hyundai Genesis Coupe 3.8 V6 | Test | Hyundai, jakiego nie znacie!
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • flat_hu

    Oceniono 33 razy 25

    "Europejczycy wolą „hot hatche”, czyli praktyczne hatchbacki z mocnymi silnikami turbo o stosunkowo niewielkiej pojemności."

    taaa, jakby mieli inny wybór....

  • vas80

    Oceniono 50 razy 22

    Tak gwoli ścisłości. Genesis Coupe był wtopą nie dlatego, że Europejczycy wolą bardziej praktyczne HH, albo dlatego, że boją się silników powyżej 2l. Był taki, bo jego sportowość ograniczała się do wyglądu. We wszystkich testach, w których wrażenia z jazdy nie sprowadzają się do tego, że kierownica i pedały ciężko chodzą, a skrzynia haczy, podkreślano, że zawieszenie jest słabe, a kontrola trakcji dodatkowo co chwile ogranicza obroty. W efekcie w ogóle nie da się tym dynamicznie jechać i te wszystkie praktyczne HH objeżdżają go jak chcą. Z kolei ludzie, dla których najważniejszy był duży, fajnie brzmiący silnik w samochodzie, który lepiej wygląda niż jeździ, mają do wyboru całą gamę znacznie bardziej rasowych, amerykańskich samochodów z V8 pod maską. Generalnie pierwszy Genesis Coupe był próbą zrobienia koreańskiej wersji 370Z w wersji nieco bardziej komfortowej, ale totalnie poległ. Czy po lifcie się to udało? Niestety z tego artykułu czytelnik się nie dowie.

  • 123k321

    Oceniono 11 razy 11

    Nawet Hyundai stosuje tylny napęd w mocniejszych autach. Nie wstyd wam panowie z audi i volvo?

  • privkf

    Oceniono 16 razy 10

    czy wiadomo cos o wznowieniu sprzedazy genesisa?

  • jesusbuiltmyvolkswagen

    Oceniono 1 raz 1

    Naprawdę w aucie do zabawy zegar temperatury oleju jest dyskusyjny? I nie wymaga ciągłego śledzenia, wystarczy raz na jakiś czas spojrzeć, czy temperatura oliwy osiągnęła już właściwy poziom.

  • Gość: Klaudia

    0

    Mam to cacko I jest wow guzik wiecie jesli nim nie jezdziliscie I tylko opieracie sie na suchych bredniach bog wie skad jestem nim zachwycona i szkoda ze go nie ma w polsce

  • eligiusz_podchrapek

    Oceniono 7 razy -1

    Po pierwsze, to niech się skupią na zwykłych samochodach, żeby nie rdzewiały.
    A po drugie to w zeszłym roku w Polsce zarejestrowano 8 takich samochodów. Podejrzewam, że większość zarejestrował importer i dealerzy. "Zwykli" klienci to może 1 auto kupili.

  • witamina_m

    Oceniono 22 razy -4

    Słaby wynik w sprincie, Megane RS z mocą 265KM i napędem na przód zbiera się w takim samym czasie. Cena też lepsza a tradycje Renault Sport ma jednak o wiele większe niż hyoundai.

  • marxter

    Oceniono 19 razy -7

    Wycofanie tego samochodu to żadna strata... Ani to GT, ani sportowy samochód - czyt. twardy i niewygodny i "nie jedzie" jak na swoją moc i pojemność.

    Zresztą w podobnej cenie można kupić 370Z...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX