Więzienie za ładowanie samochodu

Prądu, jak benzyny - może czasem zabraknąć. Paliwo płynne można przynieść w kanistrze, prądu już nie. Co wtedy? Skorzystanie z cudzego gniazdka może oznaczać kłopoty
Przyszłość motoryzacji pełna wadPrzyszłość motoryzacji pełna wad

Rozważając wady samochodów elektrycznych nie braliśmy pod uwagę prawdopodobnej możliwości bycia oskarżonym o kradzież. Cóż, to tylko potwierdza, że samochody hybrydowe typu plug-in, czy też samochody elektryczne o wydłużonym (za pomocą małego silnika spalinowego) zasięgu są o wiele lepszym, a przede wszystkim bardziej komfortowym rozwiązaniem, niż "czyste" elektryki.

Problem narodził się w państwie prawa, czy też ślepej sprawiedliwości. Pan Kemooneh, właściciel Nissana Leaf mając spory problem z ilością prądu pozostałego w akumulatorach, a uniemożliwiający mu dotarcie do jakiegoś prądodajnego celu, postanowił poratować się gniazdkiem w miejscowej szkole w Chamblee w stanie Georgia. Został zauważony przez porządnego obywatela, który nie mógł znieść kradzieży publicznych pieniędzy, na które łożył z własnych podatków. Ów obywatel doniósł miejscowej policji o zaobserwowanej kradzieży, a ta ruszyła prędko na miejsce przestępstwa. Pan Kemooneh nie został od razu aresztowany, ale po kilku dniach dostał zatrzymano go na 15 godzin i wręczono akt oskarżenia o kradzież prądu elektrycznego na kwotę... 5 centów. Nie, to nie żart, 20-minutowe ładowanie samochodu elektrycznego nie jest drogie, ale jak mówią policjanci z Chamblee "złodziej, to złodziej".

W Polsce popularność samochodów elektrycznych jest bliska zeru, więc prawdopodobieństwo takich zajść także znikome. Dodatkowo pocieszający jest fakt (choć mało pocieszający np. dla obrabowanych w komunikacji miejskiej ludzi), że do wartości 400 zł polskie ustawodawstwo przywłaszczenie cudzej własności traktuje jako niską szkodliwość czynu. A za tę kwotę można by zapewne naładować do pełna kilka(naście) autobusów elektrycznych.

Pozostaje jednak pytanie. Jak uczciwy właściciel auta na prąd ma rozliczyć się z właścicielem gniazdka, z którego musiał skorzystać?

Nissan Leaf Nissmo | Electro DanceNissan Leaf Nissmo | Electro Dance

Więcej o:
Komentarze (5)
Więzienie za ładowanie samochodu
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • gama01

    Oceniono 15 razy 9

    Artykul sponsorowany? Pewnie za chwile ciag dalszy Pana Keemoneha.

  • tytanowa_mrowka

    Oceniono 6 razy 6

    U nas będą inne jazdy. Teraz np. jak wlejesz olej z hipermarketu na patelnie, to jesteś cacy obywatel, a jak ten sam olej wlejesz do baku, to jesteś zbrodniarzem.
    I podobnie będzie z prądem: zapalisz żarówkę - jesteś porządny, zaczniesz ładować akumulatory - idziesz do pierdla jak pijany rowerzysta.
    Dlatego jak przynoszę do domu akumulator do doładowania, to zawsze noszę go w grubej torbie, żeby nikt nie widział co noszę. Trzeba nabierać dobrych nawyków.

  • unhappy

    Oceniono 1 raz 1

    "Pozostaje jednak pytanie. Jak uczciwy właściciel auta na prąd ma rozliczyć się z właścicielem gniazdka, z którego musiał skorzystać?"

    Hmm... po dogłębnej analizie podzielę się następującymi wnioskami z panelu eksperckiego. Kolejność:

    1. Właściciel Leafa powinien zapytać się czy może skorzystać z gniazdka i umówić się co do kwoty.
    2. Naładować/podładować auto i odjechać.

    Jeszcze dopisek światowej klasy specjalisty od prawa oświatowego:

    W przypadku gniazdka należącego do szkoły właściwą osobą do wydania zgody na skorzystanie z gniazdka jest dyrektor szkoły. Ekspert nie wiedział czy na pewno w Stanach też.

  • cracovian

    0

    Gosc nie mial problemu z wyczerpanymi bateriami, ale sobie do szkoly podjechal zeby pograc w tenisa i w miedzyczasie zawsze za rownowartosc paru centow 120 voltami poladowywal. Wczesniej go proszono, zeby kortow nie uzywal, bo one sa dla dzieci i w zajeciach czesto przeszkadza, ale gosc toporny i nie posluchal.

    Ktos zazwonil na policje, facet pozniej klamal, ze jego syn chodzil do tej szkoly, ze mu policjant drzwi zniszczyl, pozniej policjanta zwyzywal, wiec tak sie skonczylo. Kradziez paru centow w sumie, ale chodzilo o wiecej. W tutejszym systemie gdzie nauczyciele musza z wlasnej kieszeni czesto wydatki szkolne ponosic to po prostu nie jest fair. Mozna poprosic sklep, parking czy jakis inny biznes (sam czesto to robie i nigdy nie ma problemu), ale z nie swojej (czy jakiejkolwiek) szkoly pare centow podkradac, szczegolnie kiedy jego proszono zeby nie, to juz jest chamstwo. Zamknal bym go na dluzej...

  • namiastek

    Oceniono 2 razy 0

    Bardzo tendencyjny jest tytuł tego artykułu.
    Zrozumiałe by to było gdybyśmy żyli w kraju gdzie przemysł wydobywczy
    a przede wszystkim wydopycie paliw płynnych wynosiło więcej niż 20-30%
    krajowego produktu brutto, ale tak nie jest i raczej się nie zanosi.

    Co do pytania jak obliczyć należność dla właściciela gniazdka,
    w przypadku Nissana Leaf koszt naładowania rozładowanego akumulatora to 15 pln,
    w samochodzie a nawet w aplikacji na smartfonie do Leafa jest wskaźnik procentowy naładowania,
    z tego można wyliczyć należność, ale mozna kupić w większości sklepów elektrycznych miernik
    który umieszcza się między wtyczką a gniazdkiem :), taki miernik kosztuje kilkadziesiąt zł.
    Warto go sobie sprawić i wozić w schowku swojego EV :) takie sytuacje mogą się zdarzać,
    a takie urządzenie pomoże uniknąć nieporozumień.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX