Warszawa Ghia - zapomniana, bo "zbyt burżuazyjna"

Warszawa Ghia to jeden z najciekawszych i najbardziej tajemniczych prototypów powojennej polskiej motoryzacji. Po raz pierwszy w historii państw bloku wschodniego projekt i wykonanie prototypów nadwozia zlecono światowej klasy zachodnim stylistom. Zlecono i... z wyjątkiem może kilkudziesięciu świadków, nikt ich już nigdy nie zobaczył. Pierwsze i jak do tej pory jedyne zdjęcia dwóch prototypów publikuje miesięcznik Classicauto w lipcowym numerze. Moto.pl, jako pierwsza redakcja internetowa, prezentuje te ekskluzywne materiały

Zapomniane, piękne koncepty. Oto polskie prototypy z okresu PRL

Syrenę Sport możemy oglądać na kilkudziesięciu archiwalnych zdjęciach. Tymczasem prawdziwego wyglądu Warszaw Ghia mogliśmy się tylko domyślać. Żadne ich zdjęcie nigdy nie trafiło do prasy, w której przecież wcześniej rozgorzała żywa dyskusja na temat Warszaw z włoskimi nadwoziami. Dzięki poszukiwaniom przeprowadzonym przez Michała Szymkowiaka dla Fundacji im. Cezarego Nawrota, po raz pierwszy od 1959 roku możemy zaprezentować, jak wyglądały dwie Warszawy Ghia. Archiwalne zdjęcia odnalezione w archiwum w Stanach Zjednoczonych oraz historię tych aut i dziennikarskiego śledztwa, prezentuje miesięcznik "Classicauto". Dzięki uprzejmości naszych kolegów po fachu, Moto.pl jest pierwszą redakcją internetową, która prezentuje ten wyjątkowy materiał.

Krótka lekcja historii

Historia Warszaw Ghia jest szeroko znana. Korzystając z politycznej odwilży pod koniec lat 50., grupa konstruktorów z FSO pod kierownictwem Karola Pionniera - głównego konstruktora, postanowiła zmodernizować podstawowy i mocno już przestarzały produkt fabryki - Warszawę. W ramach tych działań rozpoczęto konstruowanie nowocześniejszego, górnozaworowego silnika S-21 oraz zamówiono projekt nadwozia sedan i kombi we włoskiej firmie nadwoziowej Ghia. To jedno z najlepszych wówczas studiów designerskich wywiązało się wzorowo, przysyłając do kraju dwa auta o urodzie i poziomie wykonania jak z innego świata.

Według istniejących przekazów, towarzysz Gomułka obejrzał je na początku 1959 roku i określił jako „zbyt wyszukane, burżuazyjne”. To wystarczyło, aby dwa piękne pojazdy na które fabryka wydała 62 tys. dolarów, zostały zamknięte w garażu już na zawsze. Kurzyły się gdzieś w magazynie aż do lat 70., kiedy to zostały pocięte na złom z kilkoma innymi prototypami, m.in. Syreną Sport.

Co pozostało? Przez lata jedynym wizerunkiem Warszawy Ghia sedan było kilka archiwalnych zdjęć modelu w skali 1:5. O wyglądzie wersji kombi nie mieliśmy pojęcia. Ta przetrwała tylko we wspomnieniach byłych pracowników FSO. Na zdjęciach widzieliśmy jedynie kołpaki z jednej z Warszaw Ghia, które zastosowano w Syrenie Sport.

Pomógł przypadek

Za poszukiwanie jakichkolwiek zdjęć Warszaw Ghia zabrał się Michał Szymkowiak, tłumacz i miłośnik historii motoryzacji. Początkowo najważniejszym motywem żmudnego śledztwa była chęć pomocy Fundacji im. prof. Cezarego Nawrota w ustaleniu źródła paru detali rekonstruowanej Syreny Sport. Skoro - co jest rzeczą znaną - do tego samochodu trafiły kołpaki z Warszawy Ghia, to może takich zbieżności było więcej?


Dasz wiarę? Te auta projektowali Polacy!

W czasie poszukiwań w zakamarkach Muzeum Techniki w Warszawie przypadkowo natrafiono na nieco zapomniany, liczący prawie metr długości model Warszawy Ghia sedan - inny niż ten znany z wcześniejszych zdjęć. To była mała sensacja sama w sobie, ale większe miały nadejść... Michał Szymkowiak nie ustawał w poszukiwaniach zdjęć prawdziwych samochodów. Szukał ich za granicą, bo w Polsce - z tego co wiadomo - nie ma ani jednego. W śledztwie pomogły takie instytucje jak Narodowe Muzeum Motoryzacji w Turynie, zaangażował się w nie nawet słynny designer Tom Tjaarda, twórca m.in. De Tomaso Pantery. Między innymi dzięki niemu dotarto do przepięknych zdjęć Warszaw Ghia, znajdujących się w wewnętrznym archiwum korporacji Forda w USA, który od 1970 roku był właścicielem firmy Ghia. Dziewięć wysokiej jakości czarno białych zdjęć wykonanych przez profesjonalnego fotografa to pierwszy raz pokazane w Polsce wizerunki prawdziwych Warszaw Ghia. Wszystkie publikuje miesięcznik "Classicauto" w lipcowym numerze.

Zdjęcia zrobiono w halach przy Via Agostino Montefeltro 5 w Turynie, dawnej siedzibie firmy Ghia - widać to po charakterystycznym stropach i lampach, znanych z historycznych zdjęć i reportaży o włoskiej „Carrozzeria”.

Jak wspominał Tom Tjaarda, który w młodości pracował w Ghia, pamięta dwie Warszawy, ich twórcą był Sergio Sartorelli (1928-2009). To kolejna wybitna postać związana z całą tą historią: zaprojektował on m.in. Volskwagena Karmann Ghia i... Fiata 126, znanego u nas bardziej jako Polski Fiat 126p.

Odnalezione zdjęcia pozwalają się przekonać, że Warszawy Ghia były bardzo ładnymi samochodami. Zbudowano je na podwoziach dwóch Warszaw M-20 dostarczonych z FSO, co narzucało konstruktorom proporcje i wymiary takie jak rozstaw kół i osi. Patrząc na znakomite proporcje limuzyny i kombi musimy uznać, że na podwoziu Warszawy trudno byłoby zbudować ładniejsze auto. Delikatne przetłoczenia, duże przeszklenia i płaski dach nadają jego linii lekkości, a liczne chromowane detale - elegancji. Równie ładne jest wnętrze samochodu. Na jego zdjęciu widać, że w prototypach użyto wielu części z włoskich samochodów, takich jak Lancia Flaminia czy Fiat 1200 TV. Jedynym elementem wnętrza, po którym poznamy że to poczciwa Warszawa, są... pedały z gumowymi nakładkami.

Marzysz o polskim klasyku? Kupuj, póki ceny są na akceptowalnym poziomie

Jak doszło do tego, że w siermiężnej PRL-owskiej rzeczywistości ktoś tak „zaszalał” i zamówił u Włochów projekt nadwozi do Warszawy? Jak doszło do tego, że po wydaniu masy pieniędzy na gotowe projekty i burzy, jaka przetoczyła się w ówczesnej prasie, nie opublikowano żadnego zdjęcia Warszaw Ghia? Dlaczego zniszczono oba prototypy? Czy gdyby je produkowano, miałyby szansę na rynkowy sukces? Te i inne pytania przychodzą do głowy gdy patrzy się na zdjęcia pięknych Warszaw, które nareszcie zostały przywrócone pamięci.

Wszystkie odnalezione zdjęcia oraz fascynującą historię Warszawy Ghia znajdziecie w najnowszym numerze "Classicauto". Dziękujemy naszym kolegom po fachu za przekazane materiały.

Źródła: Michał Szymkowiak "Classicauto", Syrena Sport - Rekonstrukcja

Więcej o:
Komentarze (47)
Warszawa Ghia - zapomniana, bo "zbyt burżuazyjna"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • oyayebye

    Oceniono 56 razy -20

    Jasne, wszystkiemu winna "komuna". Qwa, ludzie kiedy wreszcie zrozumiecie że potrzebne były ciągniki, kosiarki, pługi żeby ludzie z głodu nie wyzdychali. Pie...nie o jakiejś Warszawie której nikt nie widział to tak jak zdjęcia rodzin na emigracji w USA przed domami i zaparkowanym samochodem. Oprócz zdjęcia reszta to lipa.

  • tygrysiewicz

    Oceniono 35 razy -19

    Kaczyński z pewnością uzna, że koniecznie trzeba rozbić te samochody
    i taki też postulat wprowadzi do swego genialnego wyborczego programu.
    Rodacy!
    Cieszycie się?
    :-))))))))))))

  • alibarber

    Oceniono 31 razy -17

    No i co z tego? Fajnie, że jakiś pasjonata zrobił sobie dochodzenie i pogłębił swoją wiedzę w jakimś temacie.

    Ale generalnie śmieszą mnie te wszystkie "dowody" na to jacy my to zawsze wspaniali byliśmy, tylko nam jakieś zewnętrzne siły nie pozwoliły rozwinąć skrzydeł. Nawet gdyby ten model Ghia zostałby wdrożony do produkcji to przecież niczego by nie zmienił i polska produkcja nadaly zakończyłaby się na szkaradach typu polonez atu - dzisiaj widziałem wersję kombi, dobrze, że małe śniadanie zjadłem, bo większe na pewno by mi się cofnęło.

    Jak pokazuje wiele dowodów ze świata, samochody trzeba po prostu umieć dobrze projektować, produkować i sprzedawać. Anglicy nie potrafili i już od dawna nie mają swoich producentów. Amerykanie de facto też nie potrafią i przy kolejnym załamaniu koniunktury ich rodzime koncerny pewnie kolejny raz nie zostaną uratowani. Zostali tylko Niemcy.

  • tedek1

    Oceniono 3 razy -1

    Ludzie nie ma się czemu dziwić, ze kupowaliśmy licencje: hitlerowcy wymordowali w Polsce ok. 100.000 osob z przygotowanych wcześniej list eksterminacyjnych. Polacy mieli być tylko siłą roboczą. Czego nie dokonczyli Niemcy zrobili Rosjanie... a wszyscy wiedzą że IQ jest dziedziczne, co oznacza, że zasoby ludzkie zostały bardzo uszczuplone, a ich szybko odbudować się nie da.
    Odmiennie było w Niemczech - tam jak bomba spadała to zabijała osoby przypadkow... moze trafiła jakiegoś inżyniera,ale to był przypadek.

  • giuseppe53

    0

    @swoboda_t : idąc w ślady Gierka ratującego francuskiego bankruta Mazowiecki ratował innego bankruta - firmę BULL - kupił chińskie składaki z nalepką BULL które potem zalegały magazyny Urzędów i Izb Skarbowych.
    Dzięki takiej "informatyzacji" rodziły się fortuny co niektórych...

  • wydeusz

    0

    A po Warszawie jezdzila czarna Wolga, do ktorej porywano dzieci.

  • snowbird1

    Oceniono 1 raz 1

    Ludzie ,dam wam dobra rade. Zapomnijcie o tej "motoryzacji" z PRL-u.
    To jest zenujace. Naprawde, dajcie juz sobie spokoj. To w trosce
    o wasze zdrowie psychiczne.

  • nazimno

    Oceniono 1 raz 1

    Klimat tamtych lat to np, Peugeot 404:

    www.youtube.com/watch?v=JZMDOmTvCGE

  • pisaczek

    Oceniono 2 razy 2

    Dziwnie podobny do Peugeota 404, nie sądzicie?
    s2.blomedia.pl/autokult.pl/images/2011/06/Peugeot-1.jpg

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX