Mercedes 190 kończy 30 lat

Kiedy 30 lat temu zadebiutowała limuzyna klasy średniej 190, cały świat był w szoku. Że niby taki mały i taki tani Mercedes? Nie może być! A jednak mogło, bo Baby Benz, de facto pierwszy model klasy C, to jeden z największych sukcesów niemieckiej firmy

Samochody, które nigdy nie powstały

Model 190 nazywał się, no cóż, 190 (lub 190 E, gdy miał bezpośredni wtrysk paliwa) i przez 11 lat produkcji trafił do prawie 1,9 miliona klientów. Jego następca, jako pierwszy, został nazwany klasą C, ale z której strony by nie patrzeć, 190 to tak naprawdę pierwsza klasa C. W sumie to z każdej strony można patrzeć, bo 190 jest bardzo ładny.

Nadwozie jest totalnie mercedesowskie, czyli eleganckie, nienarzucające się, skromne i powściągliwe, a przez to nawet dziś wygląda dobrze. Choć wcale nie musiało tak być. Z udostępnionych przez Mercedesa szkiców i projektów modelu 190 widać, że zastanawiano się nad bardziej odważnymi liniami. Jeden z pomysłów przypomina obecnego Mercedesa CLS, a kolejny to pięciodrzwiowy hatchback. Jakby nie było, najważniejsze, że 190 miał kołpaki. Te jego charakterystyczne, zakryte kołpaki, które nawet dziś cieszą oko.

>> Ten Mercedes 190 jest stworzony do szaleństw. I kosztuje niewiele <<

Model 190 miał również bardzo przyzwoite, wielowahaczowe zawieszenie (później trafiło do klasy E i C) oraz takie zdobycze cywilizacji jak pasy z napinaczami, poduszki powietrzne i ABS. Co do silników, to pod maską mógł pracować albo benzynowy, albo wysokoprężny, o mocy od 73 do 235 KM (o tym najmocniejszym za chwilę). Co ciekawe, odmiana 190 E 2.3-16 (a my narzekamy teraz na skomplikowane alfanumeryczne oznaczenia BMW, choćby Z4 sDrive35is) pobiła 30 lat temu trzy rekordy świata na włoskim torze Nardo, przejeżdżając 25 tys. km, 25 tys. mil i 50 tys. km ze średnią prędkością ocierającą się o 250 km/h. Większość modeli miała silniki czterocylindrowe, ale z czasem pod maską udało się zmieścić najpierw jeden, a potem dwa dodatkowe cylindry (te ostatnie stanowiły około 5% sprzedaży).


Dziś tanie, jutro warte fortunę. Część I

Najmocniejsza wersja, przygotowana we współpracy z Cosworthem, nazywała się 190 E 2.5-16 i najpierw miała 195 (Evolution I), a potem aż 235 KM (Evolution II). Poza sporym stadem rumaków, kierowca otrzymywał poszerzone i obniżone nadwozie, regulowane na wysokość zawieszenie i wielki spojler. No właśnie, spojler. Mercedes mówił, że obniża on współczynnik oporu powietrza (z 0,33 do 0,29) i zwiększa siłę docisku w czasie szybkiej jazdy. BMW stwierdziło, że jeśli to prawda, to w takim razie musi poprawić swój tunel aerodynamiczny. Podobno niedługo potem firma z Bawarii sprawiła sobie nowy pokoik, gdzie można doświadczyć porywistego wiatru.

Wracając do auta - powstały 502 sztuki słabszej wersji i 502 sztuki mocniejszej (z czego 500 czarnych i dwie srebrne, wszystkie znalazły właścicieli jeszcze przed oficjalnym debiutem). Wyprodukowano je po to, by Mercedes mógł ścigać się w wyścigach z serii DTM (choć początkowo planowali śmigać w rajdach, ale uznali, że nie mają szans z Audi Quattro - słusznie), które zresztą wielokrotnie wygrywał w latach 90. Mówiąc o szybkich wersjach, pamiętajmy również o 190 E 3,2 AMG (3,2 l R6 324 KM).

ZOBACZ TAKŻE:

Dziś tanie, jutro warte fortunę. Część II

Z wizytą w Muzeum Mercedesa

Mercedes SLS AMG - najszybszy ambulans świata

Więcej o:
Komentarze (25)
Mercedes 190 kończy 30 lat
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Rogi

    Oceniono 52 razy 40

    Dostałem kiedyś takiego w dieslu od ojca jak już miał przejechane z 500 tyś. km. Ja przejechałem nim 200 tyś. Sprzedałem znajomemu mechanikowi, który przejechał następne 200 tyś. Gdyby nie to że został rozbity pewnie dalej by jeździł. To był mój ulubiony samochód. Można było jechać nim na koniec świata. Pisze tego posta, żeby oddać mu cześć.

  • Gość: Robert

    Oceniono 26 razy 20

    Otto, doucz się jełopie(!!!):
    1. "Model 190 miał również bardzo przyzwoite, wielowahaczowe zawieszenie (później trafiło do klasy E i C)"
    Nie prawda, zawieszenie w MB 190 bazowało na znanym już z modelu W123.
    2. "lub 190 E, gdy miał bezpośredni wtrysk paliwa".
    Nie prawda. "E" oznaczało wtrysk paliw jak "Einsprtitz", a nie bezpośredni wtrysk. Nikt wtedy nie myślał jeszcze o tym.
    3. "we współpracy z Cosworthem, nazywała się 190 E 2.5-16".
    We współpracy z firmą Cosworth budowano 190E 2.3-16V (185 KM, 177 KM, 170 KM) oraz 190E 2.5-16V (194 i 204 KM),
    Evolution (Evo I) i Evolution II (Evo II) 190E 2.5-16V (194 KM i 235 KM) było osobną linią aut.
    A dlaczego różnica w mocy? Bo słabsze auta miały katalizator, mocniejsze nie miały go.
    4. Wersje AMG były dwie:
    a) 190E 2.5 16V AMG power pack o mocy 225 KM z modelem Evolution (podniesienie mocy z rzeczonych wczesniej 194 KM)
    b) 190E 3.2 AMG miała silnik o mocy 234 KM
    5. "Nadwozie jest totalnie mercedesowskie"
    Co ty chłopie? Nie potrafisz po polsku pisać, musisz slangu używać?

    Ręce i nogi opadają jak czyta się takie wypociny. Zajrzyj chłopie chociaż di angielskojęzycznej Wikipedii. Tam jest dużo informacji i linków odsyłających. Nie rżnij głupa dalej i odpuść sobie.

  • Gość: wsgt

    Oceniono 20 razy 14

    mój wujek mieszkający w niemczech od 30 lat niedawno sobie takiego sprawił.. 1.8 benzyna, tylko 4 biegi. stan idealny. i ta tapicerka w kratkę... no wspaniałe auto.

  • p406_737u

    Oceniono 15 razy 13

    "E", to jednopunktowy wtrysk paliwa (Einsprtitz), a nie "bezpośredni wtrysk paliwa"!

  • Gość: GT

    Oceniono 15 razy 9

    Przez ostatnie kilka lat zmienialem kilka samochodow. A ojciec kolegi wciaz jezdzil swoja 190tka (200D). Ostatnio zdziwilem sie, ze go jeszcze nie zmienil i zapytalem co wymienil przez ostatnie 5 lat. Odpowiedz byla mniej wiecej taka, ze nic lepszego nie znajdzie, a wymienil jedynie wycieraczke i akumulator :)

  • Gość: Rogi

    Oceniono 9 razy 9

    Przypomniała mi się pewna historia: powyżej 100 km/h podczas jazdy z bagażnikiem dachowym zasysało Merolowi szyberdach i następowała "dekompresja" kabiny. Bardzo mnie to zawsze bawiło

  • kamilsitarz

    Oceniono 4 razy 4

    Głupoty piszecie!

    Po pierwsze - 190 to gaźnik, 190E to nie wtrysk bezpośredni, tylko klasyczny wtrysk benzyny, a 190D to diesel. Żaden seryjnie produkowany Mercedes-Benz z okresu produkcji modelu W201 nie posiadał bezpośredniego wtrysku paliwa!
    Po drugie - w wersjach sportowych Evolution określenie "regulowane zawieszenie " to lekka przesada; miały one jedynie klasyczne NIVO na tylnej osi. Wielki spojler tyczy się tylko Evolution II

    Warto też wspomnieć, że usportowione wersje modelu 190 miały sportowe skrzynie biegów z charakterystycznym układem z jedynką w lewo i do tyłu (na torze najczęściej zmienia się biegi pomiędzy 2-3, dzięki takiemu układowi biegi te są naprzeciw siebie i zmiana jest szybsza).

  • redmitch

    Oceniono 1 raz 1

    Przyznam że czytelnicy zniszczyli indolencję autora w komentarzach.
    Niestety kultura i poziom tych uwag jest wprost proporcjonalny do wiedzy dziennikarza.

  • Gość: Lolek

    0

    Kupiłem 190 jak miała 3 lata, sprzedałem jak miała 18 lat, Jeździłem 15 lat, po całej Europie. Przekręciłem 350 tk. Niezawodna. Wspominam ją z nostalgią.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX