Salon Frankfurt 2011 | Infiniti FX dla Vettela

Jedyny w swoim rodzaju egzemplarz Infiniti FX to jedna z gwiazd salonu samochodowego we Frankfurcie. Znaki szczególne? Śnieżnobiały lakier, 420 koni pod maską, prędkość maksymalna 300 km/h i właściciel, który często jeździ "trochę" szybszymi pojazdami

Sebastian Vettel, kierowca zespołu F1 Red Bull Racing, osobiście brał udział w przeróbkach FX-a. Po 6 miesiącach inżynierskiej pracy powstało jedyne w swoim rodzaju (a przy okazji najszybsze w historii) Infiniti.

Wykonane z włókna węglowego ospojlerowanie i zmniejszony o 20 mm prześwit zaowocowały 5-proc. poprawą współczynnika oporu powietrza i 30-proc. wzrostem współczynnika unoszenia. Aby zwiększyć docisk, przemodelowano nawet obudowy lusterek. FX Vettel Edition zrzucił też co nieco na wadze. Masa auta spadła w porównaniu do seryjnego modelu o 46 kg, do 2074 kg.

Lżejsze są na przykład 21-calowe, wieloramienne obręcze. Poza nimi i kompletem spojlerów, crossover wzbogacił się o oświetlenie LED oraz przydymione klosze reflektorów. Pokaźny wlot powietrza z przodu nawiązuje do stylistyki koncepcyjnego modelu Essence, a umieszczone centralnie w tylnym dyfuzorze światło przeciwmgłowe - do bolidów F1.

Włókno węglowe to również motyw przewodni kabiny FX-a. W całości wykonano z niego panele na drzwiach i konsoli centralnej. Chromowane wcześniej dodatki pokrywa teraz lśniąca czerń, a kierownicę i dźwignię zmiany biegów - alcantara. Na fotelach z dodatkowym podparciem zagościł czarny, pikowany zamsz z fioletowymi szwami, podobnie jak na słupkach i podsufitce. Jak przystało na wóz szyty na miarę, we wnętrzu nie zabrakło unikalnego logo SV oraz metalowej tabliczki z autografem kierowcy.

"Vettelowe" Infiniti bazuje na modelu FX50. Z pojonym benzyną, 5-litrowym motorem V8 o mocy 390 KM w seryjnej wersji bez trudu dobija do 250 km/h, ale dzięki wykrzesaniu dodatkowych 30 koni i zdjęciu ogranicznika prędkości osiąga magiczne 300 km/h. Skąd aż 420 KM? Japończycy sięgnęli po nowy wydech i pogrzebali w jednostce sterującej silnika. Aby osiągnąć wyższą prędkość maksymalną, trzeba też było popracować nad 7-stopniowym automatem. Mimo dłuższych przełożeń, na przyspieszenie do setki auto potrzebuje 5,6 s zamiast fabrycznych 5,8 s.

Mocniejsze serce idzie w parze z przeróbkami układu jezdnego. Sztywniejsze sprężyny i zmodyfikowane amortyzatory z systemem kontroli tłumienia zaowocowały bardziej precyzyjnym zachowaniem na drodze. FX korzysta z seryjnych hamulców z 4-tłoczkowymi zaciskami na przedniej i 2-tłoczkowymi na tylnej osi oraz tarcz o średnicy (odpowiednio) 355 i 350 mm, a także z układu skrętnych tylnych kół, zwanego RAS.

Marcin Sobolewski

ZOBACZ TAKŻE:

Infiniti FX z turbodieslem - TEST

Infiniti FX po zmianach

Infiniti FX - ogłoszenia

Więcej o: