Basz za szybki w mistrzostwach Europy?

16-letni Karol Basz z Krakowa należał do najszybszych kierowców ścigających się w tegorocznych mistrzostwach Europy w kartingu (klasa KF2), które rozegrano na torze w Bradze w Portugalii. Polak miał szansę na zajęcie miejsca na podium.

Basz, jeżdżący we włoskim teamie MGM Racing, był jedynym Polakiem, któremu udało się zakwalifikować do tegorocznych kartingowych ME. Zrobił to w pięknym stylu, zajmując w zawodach eliminacyjnych na włoskim torze Sarno 2. miejsce. Z nadziejami jechał więc do Bragi, gdzie dodatkowo tydzień przed mistrzostwami odbył specjalne testy.

Basz błyszczał do początku. W kwalifikacjach wykręcił 2. czas, przegrywając z pierwszym Włochem Flavio Camponeschim tylko o 0.044 s! Na starcie stanęło 71 kierowców z całej Europy. Zawodników podzielono na cztery grupy, z których najlepszych miały wyłonić biegi eliminacyjne. W pierwszym z nich Basz zajął 2. miejsce, mając najlepszy czas jednego okrążenia (54,695 s). W drugim biegu Polak był 2. Po wyścigu okazało się jednak, że sędziowie ukarali Basza dodatkowymi 2 sekundami za to, iż podczas lotnego startu przekroczył dopuszczalną prędkość o 2 km/h. W związku z tym Polak zajął 4. miejsce. Trzeci bieg był popisem Polaka, który zajął 1. miejsce, wyprzedzając drugiego na mecie zawodnika o 2,3 s. W czwartym biegu Basz znów miał pecha. Krakowianin raz jeszcze wygrał, tym razem z niepokonanym dotychczas Camponeschim, jednak sędziowie ponownie nałożyli karę - tym razem aż 10 s (co oznaczało spadek na 10. pozycję). Okazało się, że Basz zrobił falstart o 0,001 s.

To była sytuacja kontrowersyjna, bo nie chciałem wyprzedzić przeciwnika - powiedział Karol Basz. - Rywal podczas okrążenia fortmującego zalał świecę i na starcie jego silnik został mocno zdławiony. Mój gokart za to ruszył od razu ostro do przodu. Zanim zdążyłem zaregować, na ułamek sekundy znalazłem się z przodu. Niestety sędziowie nie mieli dla mnie litości.

Po 4 wyścigach eliminacyjnych Basz zajmował w klasyfikacji generalnej znakomite 5. miejsce, prowadził Camponeschi. Zgodnie z tym rozstawieniem kierowcy ruszali do wyścigu półfinałowego, w którym startowało tylko 34 najlepszych kierowców. Basz jechał świetnie, wyprzedził dwóch rywali i zajął 3. miejsce. Wygrał Camponeschi. Zgodnie z wynikami półfinału kierowcy mieli startować do wyścigu finałowego, najważniejszego w całej imprezie, który decydował o ostatecznych wynikach. Basz liczył na miejsce na podium.

Niestety nie udało się. Sędziowie raz jeszcze wzięli Polaka pod lupę. Tym razem uznali, iż sprzęgło, którego używał w półfinale było niezgodne z regulaminem i nie dopuścili zawodnika do startu w finale. Wygrał go - zgodnie z przewidywaniami - Camponeschi, który został mistrzem Europy w klasie KF2.

Jestem ogromnie rozczarowany - powiedział Karol Basz, który liczył na osięgnięcie najlepszego wyniku w karierze i w historii polskiego kartingu od czasu Roberta Kubicy. - Za sprzęgło dopowiadał mój team MGM Racing. Nie mogę uwierzyć, że było niewłaściwe, bo otrzymaliśmy je prosto z włoskiej fabryki Parilla. Większość zawodników korzysta z usług tego producenta, jednego z najlepszych w świecie kartingu. Nie mieści mi się w głowie, że tak uznana marka mogła przysłać na mistrzostwa Europy niewłaściwą część. Sprzęgło miało homologację FIA, przyjechało w zaplombowanej paczce. Moje wątpliwości budzi także fakt, iż pomiaru sędziowie dokonali przy pomocy drewnianej listewki... Żałuję, bo stać mnie było na miejsce na podium. Nie załamuję się i będę walczyć w kolejnych zawodach. Wystartuję jeszcze w tegorocznych mistrzostwach świata, więc będę miał szansę na rewanż.

 

GoodNews

Więcej o: