Suzuki zakończyło jazdę na dziś

Podobnie jak w Meksyku, już na początku pierwszego dnia Rajdu Jordanii, zespół Suzuki World Rally Team pogrzebał szanse na walkę o dobry wynik na mecie. Jazdę na piątek zakończyli już obydwaj ...
Podobnie jak w Meksyku, już na początku pierwszego dnia Rajdu Jordanii, zespół Suzuki World Rally Team pogrzebał szanse na walkę o dobry wynik na mecie. Jazdę na piątek zakończyli już obydwaj kierowcy Suzuki - Per-Gunnar Andersson i Toni Gardemeister. "Gdzieś na szóstym kilometrze pierwszego oesu za szybko wjechałem w sekcję zakrętów lewy-prawy i wypadłem z drogi. To była moja wina. Po prostu było za szybko" - przyznał Andersson po zjechaniu do parku serwisowego ze stratą 26 minut na OS1. "Tył poszedł szeroko i wpadł do piasku, utknęliśmy. Zaczęliśmy szukać patyków i innych rzeczy, które można włożyć pod koła. Trochę to trwało, ale w końcu wyjechaliśmy. Samochód nie ucierpiał poważnie, ale strata była za duża i musieliśmy zakończyć jazdę. Jutro wracamy dzięki SupeRally". Zanim Szwed wypadł z drogi, na jednym z pierwszym zakrętów przeciął oponę na ostrym kamieniu, powietrze powoli uchodziło z koła. Jak przyznał nie kierowca, nie miało to wpływu na jego błąd. "Największym problemem był kompletny brak przyczepności. Ta nawierzchnia jest strasznie zdradliwa" - dodał. Toni Gardemeister dotarł do trzeciego odcinka jako 10. w stawce, ale tam poległ po pięciu kilometrach jazdy. Jego Suzuki SX4 WRC gubiło olej już na poprzedniej próbie i w końcu odmówiło posłuszeństwa. Decyzja o SupeRallly zapadnie po przeglądzie samochodu.