Magiczna "setka" pechowa dla Suzuki i Gardemeistera

Toni Gardemeister, kierowca Suzuki World Rally Team, trafił w miniony weekend do elitarnej grupy dziewiętnastu kierowców rajdowych mogących pochwalić się setką startów w mistrzostwach świata.
Toni Gardemeister, kierowca Suzuki World Rally Team, trafił w miniony weekend do elitarnej grupy dziewiętnastu kierowców rajdowych mogących pochwalić się setką startów w mistrzostwach świata. Dla 32-letniego Fina, który debiutował w 1996 roku podczas Rajdu Finlandii i aktualnie jest kierowcą fabrycznym o najdłuższym stażu w serialu WRC, występ zakończył się równie pechowo, jak setny start Sebastiena Loeba w Szwecji. Loeb i Gardemeister świętowali jubileusz w odstępie zaledwie trzech tygodni i obydwaj zapamiętają go, jako jeden z gorszych w karierze. Tylko jeden zawodnik w historii świętował zwycięstwo podczas setnego startu - był nim Tommi Makinen na mecie Rajdu Portugalii w 2001 roku. Loeb i Gardemeister powtórzyli w tym roku "wyczyn" Ari Vatanena (1998 r.), Colina McRae (2000) i Stiga Blomqvista (2001), którzy również nie kończyli przełomowego rajdu w karierze. "Niestety, nie będę miło wspominał mojego setnego startu. Nie mieliśmy nawet okazji, żeby pokazać, na co nas stać. Już od pierwszego odcinka specjalnego silnik tracił moc i myśleliśmy tylko o przetrwaniu porannej pętli" - powiedział rozczarowany Fin, zmuszony do rezygnacji na OS-4. "To był bardzo dziwny problem. Moc losowo rosła i spadała, bez żadnej reguły. Jestem przekonany, że zespół szybko się z tym upora. Musimy pamiętać, że to nadal nowy samochów i czeka nas jeszcze wiele pracy". Podczas wizyty w parku serwisowym, inżynierowie Suzuki znaleźli również usterkę w drugim Suzuki SX4 WRC i P-G Andersson nie wyjechał na drugą pętlę oddając szóstą lokatę. Nabuhiro Tajima, szef zespołu debiutującego w WRC przyznał, że istnieje problem z awaryjną jednostką napędową. "Bardzo mi przykro z powodu tego, co spotkało obu kierowców, w szczególności Toniego, który zaliczał swój setny start w mistrzostwach. To był dla nas przykre doświadczenie. Podejrzewamy, że to był ten sam problem, z którym mieliśmy do czynienia w Monte Carlo Szwecji, ale pewność uzyskamy dopiero po dogłębnej analizie". "Nie ukrywamy, że mamy problem z silnikami, ale przy obecnych przepisach, które nie zezwalają na zmianę silnika w dowolnym momencie, znalezienie przyczyny jest znacznie trudniejsze. Jako nowy zespół, musimy i chcemy robić postępy, ale czasem, kiedy regulacje nie sprzyjają debiutantom, jest to bardzo trudne. Mamy duży potencjał i jesteśmy przekonani, że wkrótce uporamy się ze kłopotami".