Triggo, czyli polski sposób na korki

Polacy znaleźli sposób na ominięcie korków. Triggo - bo o nim mowa - to mieszanka samochodu i motocykla. Mieszanka ta wydaje się być idealnym sposobem do podróżowania po mieście

Arrinera Hussarya - pierwsze zdjęcia "ostatecznej" wersji polskiego supersamochodu

Mówisz: "Auto miejskie", myślisz: "Smart Fortwo". Dwa fotele, mały bagażnik i oszczędny silnik oraz krótki rozstaw osi, pozwalający na znalezienie miejsca parkingowego nawet na najbardziej zatłoczonych parkingach - to cechy charakterystyczne tego auta. Ma on jednak jedną wadę - nie umożliwia ominięcia korków. Ale potrafią to motocykle. Zwinne, wąskie, mało palą i bez trudu mieszczą się między samochodami stojącymi w korku. One też mają jednak swoje wady - nie są tak bezpieczne jak samochody i zimą muszą zostać odstawione do garażu. Co zrobić, gdy chce się połączyć zalety dwu- i jednośladów? Polacy odpowiadają.

Jak to działa?

Triggo ma być trójkołowym pojazdem miejskim, łączącym cechy motocykla z cechami aut miejskich. Jak? Dzięki swojej wyjątkowej konstrukcji, która została już opatentowana. Problemem w autach z wąskim rozstawem kół jest stabilność. Konstruktorzy polskiego malucha z tego powodu zrezygnowali ze skrętnych kół przednich i zastosowali rozwiązanie znane z ciężkich maszyn budowlanych. W zakręcie tylna część Triggo będzie przechylała się w kierunku skrętu wraz z tylnym kołem, na które przenoszony będzie napęd. To pozwoli nie tylko zmniejszyć promień skrętu do 2,5 m, ale również uniemożliwi przewrócenie się auta przy większych prędkościach (nie wspominając o frajdzie z jazdy!).

No dobrze, ale jak auto o dwóch kołach z przodu ma umożliwić podróż między samochodami stojącymi w korku? Ten problem konstruktorzy rozwiązali systemem, który automatycznie, po zredukowaniu prędkości do 25 lub mniej km/h, zmniejszy rozstaw kół na tyle, by ominięcie miejskich zatorów było możliwe. Kierowca będzie miał jednak możliwość zablokowania tej funkcji.


Tych samochodów nie kupują Polacy

Bezpieczeństwo, komfort, napęd i ceny

Dwuosobowa kabina (pasażer i kierowca siedzący za nim) zostanie wyposażona w poduszki powietrzne. Zastosowanie pasów bezpieczeństwa pozwoli podróżować Triggo bez konieczności zakładania kasku. Konstruktorzy zapewniają, że w przypadku zderzenia znaczną część jego siły pochłoną koła.

Do napędu polskiego auta mają posłużyć silniki spalinowe z motocykli, quadów i skuterów o pojemnościach rzędu 0.3-0.35 l. Przy masie całkowitej wynoszącej około 300 kg w zupełności wystarczą. Twórcy Triggo myślą także nad zastosowaniem jednostek elektrycznych. Konstruktorzy zapowiedzieli już, że w zależności od popytu będą w stanie stworzyć wiele odmian auta - z jednoosobową kabiną ze sporą przestrzenią bagażową czy ze wspomnianym silnikiem elektrycznym.

Cenowo Triggo ma konkurować (w najtańszych odmianach) z tanimi motocyklami. Droższe odmiany mają kosztować tyle, co zwykłe auta miejskie. Miejmy nadzieję, że ceny nie przekreślą bardzo ciekawego projektu. Polskiego projektu.

Zapraszamy do obszernej galerii zdjęć polskiego samochodu: Triggo | Galeria.

ZOBACZ TAKŻE:

Genialne auto miejskie z 2002 roku można mieć za 8 tys. zł

TOP 8 | Samochody dla każdego za 15 tys. zł

Za tymi samochodami szaleliśmy 20 lat temu. Dasz wiarę?

Więcej o: