Renault stawia na prąd

Renault przeprowadziło we Frankfurcie prawdziwą ofensywę samochodów elektrycznych. Francuzi pokazali cztery modele, które mimo że wyglądają na bardzo futurystyczne, do produkcji mają trafić w ciągu najbliższych kilku lat

Kangoo Z.E. - Mały miejski dostawczak

Pierwszy do salonów sprzedaży wjedzie Kangoo ZE i stanie się to już w 2011 roku. Technicznie auto podobne jest do konceptu pokazanego w Genewie, czyli Be Bop ZE, o którym pisaliśmy już tutaj. Auta różnią się w zasadzie tylko wielkością. Przy projektowaniu Kangoo ZE szczególną uwagę zwrócono na jak najlepszą termoizolację wnętrza, żeby zaoszczędzić jak najwięcej energii elektrycznej potrzebnej na jego schłodzenie. Zamontowano więc specjalne szyby, nadwozie jest białe, a poszycie auta wykonane zostało z dwóch warstw, dokładnie tak jak w termosach. Dzięki panelom słonecznym na dachu, klimatyzacja pracować będzie nawet jeśli zostawimy auto na parkingu.

Zderzaki Kangoo ZE wykonano z żelu poliuretanowego, by można było bez wyrzutów sumienia wciskać się pomiędzy ciasno zaparkowane auta. To zdecydowanie ukłon w stronę mieszkańców Paryża, gdzie przepychanie się w czasie parkowania jest czymś zupełnie normalnym. Wewnątrz funkcje komputera przejąć ma telefon komórkowy, na który na bieżąco mają być przekazywane bezprzewodowo wszystkie potrzebne dane, w tym poziom naładowania baterii. Takie rozwiązanie ma również oszczędzać energię.

Maksymalna prędkość, z jaką  można podróżować Kangoo ZE to 130 km/h. Pełne naładowanie akumulatorów pozwoli przejechać 160 km.

Twizy Z.E. - dwuosobowy maluch

Twizy to autko jeszcze mniejsze od Smarta - mierzy tylko 2,3 metra długości. Mimo to, w przeciwieństwie do niemieckiego malucha, w Renault pasażer ma zajmować miejsce z tyłu, za kierowcą. Dzięki temu, auto jest bardzo wąskie - ma zaledwie 1,13 m szerokości.
Jak przystało na prawdziwy concept car, Twizy aż kipi stylistycznymi fajerwerkami. W takim stopniu, że trudno uwierzyć, by miało kiedykolwiek powstać. Zamiast drzwi - uchylne "skrzydła", zamiast świateł - panele, na których można wyświetlać kwiatki i emotikony.

Za napęd Twizy'ego odpowiedzialny jest niewielki silnik elektryczny o mocy 20 KM i momencie 70 Nm. Baterie umieszczone pod siedzeniami zapewniają zasięg do 100 km, a prędkość maksymalna, jaką można rozwinąć tym dziwnym pojazdem to zaledwie 75 km/h. To wyraźnie daje do zrozumienia, że Twizy jest autem tylko do miasta i raczej tylko dla tych, którzy w mieście już mieszkają. Dojazd z przedmieść mógłby być trudny do zniesienia.

Fluence Z.E. - całkiem prawdopodobne


Kolejnym pokazanym przez Renault prototypem jest elektryczna (i nie wiedzieć czemu ładniejsza) wersja zaprezentowanego niedawno modelu Fluence, czyli Megane w wersji sedan. Auto napędza silnik o mocy 95 KM i momencie obrotowym 226 Nm. Nie ujawniono osiągów auta (może jeszcze ich po prostu nie ma?), ale ciekawostką w przypadku elektrycznego sedana będzie możliwość naładowania akumulatorów na trzy sposoby. Standardowo z normalnego domowego gniazdka (czas 4-8 godzin); w trybie szybkim przy użyciu specjalnej instalacji (ok. 20 minut), lub w specjalnej stacji obsługi, gdzie cały zestaw baterii będzie w ciągu trzech minut wymieniany na nowy. Zasięg naładowanego auta to około 160 km.

Zoe Z.E. - pachnące wnętrze



Czwartym z rodziny Zero Emissions jest niewielki Zoe - czteromiejscowe auto miejskie. Źródło napędu ma być dokładnie takie samo jak w wymienionym wyżej Fluence. Tak jak w Kangoo, na dachu umieszczono panele słoneczne, które będą chłodzić auto w czasie postoju. W trosce o zdrowie i urodę pasażerów Zoe, zastosowano specjalny system opracowany z L'Oreal, dbający o odpowiedni, jak najlepszy dla skóry skład powietrza w samochodzie. Ciekawe, prawda?

Jan Kopacz

Frankfurt 2009 - Wtyczka, diesel czy hybryda?

Więcej o: