Jazda na suwak - jak to się robi?

Stoimy w korkach, bo nie potrafimy jeździć na suwak. A gdybyśmy stosowali się do tej prostej zasady wszystkim byłoby łatwiej


Jazda na suwak to jedna z lepszych metod walki z korkami. Przydaje się szczególnie podczas remontów ulic i na przewężeniach. Zasada jest prosta - każdy wpuszcza jednego kierowcę stojącego na ulicy podporządkowanej, czy też bocznym pasie, na którym dalsza jazda jest niemożliwa. W ten sposób auta nakładają się na siebie jak ząbki w zamku.

W Polsce jazda na zamek promowana była w 2008 roku. W miejscach, gdzie stawał odpowiedni znak, kierowcy dobrze odczytywali jego znaczenie, a ruch odbywał się płynniej. Na forach internetowych pojawiły się wpisy, że to naprawdę działa.

"Gazeta" walczy, by znak jazdy na suwak wszedł na stałe do kanonu znaków drogowych polskich kierowców (tak jest np. w Niemczech). Niestety, Ministerstwo Infrastruktury choć popiera inicjatywę jazdy na zamek, to znaku nie chce.



ROZMOWA Z Waldemarem Pietraszewskim *



MAJA SAŁWACKA: Miejskie drogi to miejsce pana pracy. Korki to przekleństwo?

WALDEMAR PIETRASZEWSKI: Tak, i co gorsza - będą jeszcze większe. Za kilka lat Zielona Góra będzie jednym wielkim korkiem. Brakuje nam pomysłu na nowoczesne rozwiązania, rzetelnej analizy i dobrej woli urzędników. Sami kierowcy też mają sporo za uszami. Zbyt późno ruszają spod świateł, bo gadają przez telefon, nie potrafią wykonywać płynnie manewrów i blokują np. dwa pasy. Nie chcą nikogo przepuszczać.

Co kierowcy mogą dla siebie zrobić?

W myśl zasady: dziś ty, jutro ja, trzeba wpuszczać kierowców, którzy stoją w korku na ulicy podporządkowanej. Trzeba także wpuszczać tych, którzy jadą pasem, który ulega przewężeniu. Niech jeden przepuści drugiego. Taki manewr upłynni ruch.

I to jest jazda na suwak?

Raczej zamek błyskawiczny. Kierowcy stoją na dwóch pasach, także na którym np. remontowana jest studzienka. Dojeżdżają do samej "łaty", bo ten z pasa obok ma obowiązek go przepuścić, dopiero potem sam przejedzie. I tak z kolejnymi kierowcami - jeden z prawej, jeden z lewej - jak ząbki w suwaku. Dzięki temu ruch jest płynny. Korek na 120 aut może skrócić się o połowę.

Ale kierowcy nie wpuszczą kolegi z boku, bo mają go za cwaniaka.

Pokutują czasy PRL i kolejki do granicy. Każdy musiał odstać swoje. A w Niemczech jeśli nie dojedziesz do "łaty", możesz dostać mandat za to, że właśnie robisz korek, ustawiając się w jeden pas. Możesz dostać go także, jeśli nie wpuścisz auta, które utknęło w korku. Polacy są słabo wyedukowani, będą gęsiego zalegać na jednym pasie, zamiast ustawiać się w dwa. To wszystko wynika z braku wiedzy.

A jeśli jednak nikt nie będzie chciał mnie wpuścić?

Włączamy kierunkowskaz i lekko ustawiamy się pod kątem. Potem nawiązujemy kontakt wzrokowy z kierowcą, pokazujemy palcem na siebie, potem na miejsce, w które chcemy wjechać, na końcu obowiązkowy uśmiech. Zawsze działa.

* Waldemar Pietraszewski - instruktor nauki jazdy, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców, były rajdowiec



Źródło: Gazeta Wyborcza

Komentarze (9)
Jazda na suwak - jak to się robi?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Gość

    Oceniono 3 razy 3

    probowalam stosowac zasade jazdy na suwak w korku spowodowanym remontem na obwodnicy trojmiasta. niestety reakcja byla przewidywalna - trabienie, srodkowy palec i wyzwiska. po takich akcjach skutecznie przechodzi ochota na powrot do polski...

  • Gość: Gość

    Oceniono 2 razy 2

    to takie proste .> wyobraźni wystarczy<

  • Gość: Gość

    Oceniono 2 razy 2

    jazda na suwak nie jest idealna w naszym kraju.
    Gdzie jest brak doobrych oznaczeń, a jeśli już gdzieś znaki są to nikt nie dba oto aby przyciąć drzewa w ten sposób aby były widoczne.

  • Gość: Alcest

    Oceniono 1 raz 1

    "Dzięki temu ruch jest płynny. Korek na 120 aut może skrócić się o połowę."
    Jasne, "korek" będzie krótszy, tylko że średni czas przejazdu pojazdu przez przewężenie będzie taki sam, bez wzlędu czy ustawiamy się na dwóch, trzech czy dziesięciu pasach.

  • Gość: linek

    Oceniono 3 razy 1

    Znając Polaków jesli byłby taki znak to na sile ten kto sie spieszy jechał by lewym pasem i na końcu chciałby sie wcisnąć bo mu wolno..

  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    Fakt, to racja, na kursach nie uczy się podstawowych zasad dobrych manier. Niestety codziennie mam jedno miejsce gdzie powinno się tak wlaśnie jeździć - ale co prawda to prawda, wszyscy stoją na prawym pasie w korku, a ten który wskoczy na lewy i pojedzie dalej nie ma co liczyć na szybkie wpuszczenie bo u nas ciągle uważane to jest za cwaniactwo.

  • Gość: RICO

    Oceniono 4 razy 0

    Aby uczyć kultury jazdy najpierw należy właściwie uczyć obowiązującego prawa. Wypowiada się tu instruktor nauki jazdy a wiadomo, że musi uczyć pod dyktando egzaminatorów WORD uważających się za wyrocznie w zakresie prawa o ruchu drogowym. Prawda jest taka, że to nauczeni prawa o ruchu drogowym nader często bezrobotni samochodziarze, socjologowie czy poloniści. Nauczani przez takich samych jak oni kolegów dla których rozumienie prawa to bezmyślne stosowanie prawa korporacyjnego obowiązującego w danym WORD. W Zielonej Górze stosują wymysły Władysława Drozda wpływowego działacza katolickiego, byłego zastępcy wojewody, radnego, byłego egzaminatora i dyrektora WORD. Założył koterię o nazwie Krajowa Rada (samozwańczych) Audytorów czyli SUPER EGZAMINATORÓW uważających się za jedynych ekspertów od zasad ruchu drogowego.

    Pan Władzio wymyślił metodykę egzaminowania a to czego nie potrafił uzasadnić przepisami nazwał prawem zwyczajowym. Tak jest np. z ruchem okrężnym.

    Tu instruktor tłumaczy zasady jazdy na suwak. Jego bezmyślność i brak wiedzy są porażające. Znak, także w Niemczech, nie daje żadnych uprawnień jadącemu zanikającym pasem ruchu. To jest tak jak z jazdą na autostradzie. Zrobisz miejsce można wjechać, nie zrobisz miejsca - wjechać nie wolno.

  • Gość: ojnik

    Oceniono 5 razy -1

    "...trzeba wpuszczać kierowców, którzy stoją w korku na ulicy podporządkowanej." I dochodzi wtedy do paradoksu, że samochody z drogi podporządkowanej jadą szybciej niż na drodze z pierwszeństwem.

  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz -1

    Więcej niż połowa korków to wynik zachowań kierowców. Do najbardziej absurdalnych można zaliczyć tirowców, którzy blokują ślepy pas przed zwężeniem. Fatalne jest także zostawianie kilkunastu metrów za poprzednim samochodem. Trzeba wtłoczyć wszystkim do głowy najprostszą prawdę: KOREK JEST ZA TOBĄ A NIE PRZED. Myślę, że nie byłoby problemem stworzenie katalogu najbardziej szkodliwych dla płynności ruchu zachowań.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX