Test: jakim jesteś typem kierowcy

opracował Filip Wasilewski
05.04.2011 00:00
A A A Drukuj
Odpowiedzialny, zalękniony czy słodka idiotka? Oto krótki test przygotowany razem ze specami Stowarzyszenia Psychologów Transportu. Wybierz najbardziej prawdopodobną odpowiedź na poniższe pytania i sprawdź wynik.
1. Mała miejscowość na drodze krajowej, teren zabudowany. Zakaz wyprzedzania, podwójna ciągła, ale żadnych innych ograniczeń. Prowadzisz służbowy samochód, gra muzyka. Przed tobą jedzie mały Fiat z prędkością 48 kmh. Co robisz:
"Jaki mały Fiat? Coś w ogóle przede mną jechało?" - dziwisz się, prując setką wzdłuż ogrodzenia szkoły podstawowej.
Siedzisz Fiatowi na zderzaku i zaciskasz zęby: "Nie jesteśmy na Zachodzie, baranie, przyspiesz!"
Zwalniasz do 30 kmh. Wycierasz z czoła kropelki potu. Po paru minutach uspokajasz się i wyprzedzasz Fiata na przejściu dla pieszych
Zwalniasz na chwilę, rozglądasz się, czy nie stoją z radarem. Przybierasz pogardliwy wyraz twarzy i wyprzedzasz.
Zwalniasz i jedziesz kilka metrów za Fiatem. Nie dostrzegając niczego niepokojącego, na prostym odcinku bez linii ciągłej wyprzedzasz Fiata i utrzymujesz prędkość bliską przepisowej


2. Zbliżasz się do przejazdu kolejowego ze szlabanem. Szlaban jest otwarty, ale na sygnalizatorze mrugają już czerwone światła. Jeszcze nie widać zbliżającego się pociągu. Co robisz?
Zwalniasz do czterdziestu, żeby nie urwać sobie spojlera na torowisku, i przejeżdżasz
Zatrzymujesz się tuż przed szlabanem i klniesz: "No, opuszczać te drągi, no, Matko Boska, co za idiota tym steruje!". Wysiadasz na papierosa
Gwałtownie stajesz przed sygnalizatorem. Wycierasz z czoła kropelki potu. Pociąg nie nadjeżdża, więc powolutku ruszasz. Tuż przed torami hamujesz. Szlaban ląduje ci na dachu
Mocno hamujesz. Nic nie jedzie? No to gaz!
Zatrzymujesz się przed sygnalizatorem. Gasisz silnik i wysiadasz. Robisz trzy skłony i pięć przysiadów


3. W sobotnie przedpołudnie wybierasz się na zakupy do supermarketu. Ponieważ wszyscy wpadli na ten sam pomysł, parking jest nieźle zapchany. Ty, szukając miejsca do parkowania:
Bez namysłu przyklejasz się na trzeciego. Blokujesz przejazd, ale za to masz blisko do wejścia.
Obserwujesz gościa opisanego w punkcie C. Przeciskasz się za jego autem i demonstracyjnie parkujesz daleko od wejścia - ale tak, żeby tamten cię widział
Czekasz, aż ze swojego miejsca wyjedzie inny samochód. Za tobą robi się zator. Trąbią na ciebie. Wycierasz z czoła kropelki potu. Gdy facet zaczyna wyjeżdżać, robisz mu z bagażnika garaż
Robisz rundkę kontrolną po parkingu i zatrzymujesz się tuż pod wejściem, na miejscu dla inwalidów."Jaki znak, co za znak?"
Objeżdżasz parking i obiecujesz sobie, że już nigdy więcej nie będziesz marnować soboty na wizytę w takim molochu. Parkujesz gdziekolwiek. Tydzień później robisz zakupy na osiedlowym targu, piechotą


4. Na drodze, którą jeździsz codziennie do pracy, przeciąga się remont wiaduktu. Zamiast trzech pasów w jedną stronę został tylko jeden. Spieszysz się do pracy, a tu znowu korek przed tym wąskim gardłem. Co robisz?
Podjeżdżasz ślepym pasem do oporu i płynnie wciskasz się między zderzaki innych aut. Demonstracyjnie dziękujesz, mrugając pięć razy awaryjnymi
Jedziesz grzecznie właściwym pasem, obserwując tego gamonia na ślepym. Udajesz, że go nie chcesz wpuścić, i nagle, pięć centymetrów za nim, gwałtownie hamujesz, mrugając długimi światłami: "Orientuj się koleś!".
Jedziesz właściwym pasem przez kilka chwil. Zjeżdżasz na ślepy. Wycierasz z czoła kropelki potu. Wracasz na właściwy. Jedziesz kilka chwil. Zjeżdżasz na ślepy. Wycierasz z czoła kropelki potu. Wracasz na właściwy
Jedziesz powolutku ślepym pasem. Prędzej czy później ktoś się zagapi i wskoczysz
Sto metrów przed przeszkodą jesteś na właściwym pasie. Tych ze ślepego wpuszczasz zgodnie z zasadą "Jeden na jeden"


5. Jedziesz Marszałkowską w Warszawie. Duży ruch, godziny szczytu. Nagle gdzieś za sobą słyszysz sygnał karetki pogotowia. A zatem:
Czyhasz, aż karetka cię minie. Wskakujesz jej na ogon i prujesz przez miasto
Przepuszczasz karetkę i znienacka zajeżdżasz drogę gościowi opisanemu w punkcie A
Naciskasz hamulce, mimo że przed tobą jest wolna droga. Nie masz, jak się usunąć. Tamujesz ruch. Wycierasz z czoła kropelki potu. Wciskasz się na wysepkę tramwajową, budząc popłoch na przystanku
Wykorzystujesz słabość mięczaków, którzy zjeżdżają na bok, i jedziesz tuż przed karetką
Dodajesz gazu i płynnie zmieniasz pas, ustępując karetce


6. Korek przed skrzyżowaniem. Zapala się zielone. Samochody ruszają, ale z góry wiadomo, że nie zdołasz opuścić skrzyżowania, zanim znów zapali się czerwone. Spieszysz się, więc:
Gdy zapala się czerwone, uciekasz gdzie się da - na wysepkę, pas dla jadących z przeciwka albo tory tramwajowe
Podjeżdżasz tuż przed skrzyżowanie. Facet przed tobą próbuje się wycofać, więc trąbisz na niego radośnie. Masz na twarzy mściwy uśmieszek
Stoisz na środku skrzyżowania i tamujesz ruch w poprzek. Trąbią na ciebie. Wycierasz z czoła kropelki potu. Bezgłośnie poruszasz ustami: "Czego ode mnie chcecie, gdzie mam odjechać? Na Księżyc?"
Blokujesz ruch, ale udajesz, że nie słyszysz klaksonów. Uważnie przyglądasz się swoim paznokciom
Zaciskasz zęby i zatrzymujesz się przed skrzyżowaniem. W końcu blokowanie ruchu to największy obciach.


7. Wieczór, przedmieścia, pusta droga. Prujesz sobie nieco szybciej, niż pozwalają przepisy. Kilkadziesiąt metrów przed skrzyżowaniem zapala się żółte. Jak reagujesz?
Trzeba przecież trzymać fason, no to przelatujesz na czerwonym, jak zwykle
Znienacka hamujesz. "Niech ten facet za tobą na drugi raz uważa" - myślisz, wzywając do wypadku policję
Naciskasz w panice hamulec. Ale nie, jednak postanawiasz przeskoczyć. Wycierasz z czoła kropelki potu. Przejeżdżasz na czerwonym
Skręcasz w prawo, na pasach zawracasz, znowu skręcasz w prawo i jesteś z powrotem na trasie
Jeśli nie ma niebezpieczeństwa, po co wprowadzać niepokój niepotrzebnym piskiem opon. Ale jeśli jest wystarczająco dużo miejsca, spokojnie się zatrzymujesz


    Podziel się

    2002, 46 999 PLN
    2012, 90 343 PLN
    2012, 77 850 PLN
    2006, 7 200 PLN