Audi A6 | Skaza na honorze

Pewne rzeczy z założenia są świetne, dlatego płaci się za nie znacznie więcej niż za podobne, ale w innym wykonaniu. Czasem jednak coś idzie nie tak. Tak też stało się w przypadku Audi A6 3.0 TDI quattro

Jeśli wasz szef będzie chciał sprawić sobie samochód służbowy, to śmiało zaproponujcie mu Audi A6. W nowym wydaniu prezentuje się zgrabniej, delikatniej i jest wręcz popisem możliwości technologicznych niemieckiej marki. Auto wykorzystuje na dużą skalę lekkie, wytrzymałe materiały, a na swoim pokładzie może mieć tak wiele elektronicznych pomocników, że aż ciężko się w tym wszystkim połapać. Nie mniejsze bogactwo wyboru jest w przypadku kolorów nadwozia, których jest 11 (plus kolory indywidualne w ofercie Audi Exclusive), czy też felg. Ale przy tych ostatnich musicie uważać, bo łatwo przesadzić.

Jak to jeździ?

Szef będzie wniebowzięty. A6 z najmocniejszym z turbodiesli jest oferowane wyłącznie z napędem na cztery koła. Co więcej, zaopatrzono je w centralny mechanizm różnicowy odpowiadający za rozdział momentu obrotowego osobno na każde z kół. Audi Drive Select wpływa z kolei na pracę układu kierowniczego, skrzyni biegów, przepustnicy silnika oraz adaptacyjnego pneumatycznego zawieszenia (dopłata 10 790 zł). Szefa ucieszy także, że w zawieszeniu auta na dużą skalę zastosowano wytrzymałe i obniżające masę elementy aluminiowe.

Na równej jak stół drodze testowa A-szóstka wyposażona w felgi 20-calowe, a więc te dla nielubianego szefa, jeździ tak, jak się po niej spodziewasz. A nawet lepiej, bo nie sposób opędzić się od wrażenia niesłychanej lekkości sprawiającej, że w ogóle nie czuć 1720-kilogramowej masy własnej tego auta. Szef będzie uśmiechnięty, gdy zechce nieco popędzić swoją A-szóstkę. Na prostej Audi przekonuje do siebie przede wszystkim bardzo pewnym i spokojnym zachowaniem. Jest jak zawodnik sumo, którego trudno wytrącić z równowagi.

Zjazd na nieco gorszą drogę sprawia, że cały czar pryska. Sprawia też, że szef czuje się, jakby podróżował jakimś dziesięcioletnim, nieco rozklekotanym autem swojego pracownika. Nagle piękny wewnętrzny świat, jaki oferuje kabina A-szóstki, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, bo w tym aucie, i to niezależnie od wyboru trybu jazdy, robi się bardzo nieprzyjemnie.

Oczami kierowcy

Szef z pewnością poczułby się jak w domu. Kabina została wypieszczona, a na desce rozdzielczej i konsoli środkowej widnieje prawdziwe drewno (dopłata 2610 zł). Nie lubię połączenia drewna z aluminium, jednak tutaj w ogóle mi ono nie przeszkadza. Pod względem ergonomii i funkcjonalności jest bez zarzutu, a żeby sprawnie posługiwać się systemem MMI, służącym do zarządzania nawigacją, telefonem, radiem, mediami oraz ustawieniami samochodu, wcale nie trzeba czytać grubej instrukcji obsługi. Przeskakiwanie między ekranami jest bajecznie proste, mimo że wszelkich ustawień jest od zatrzęsienia.

A co pod maską?

Mimo że A6 nie rzuca na kolana mocą silnika, to szef powinien być zadowolony. Nowe 3.0 TDI potrafi idealnie wpasować się w jego nastrój. Jeśli nigdzie mu się nie spieszy lub jedzie po nierównej drodze, to odwdzięcza się niewielkim zapotrzebowaniem na paliwo, na poziomie około 7 l/100 km. Z drugiej strony w sprintach radzi sobie z A-szóstką zaskakująco dobrze. Setka pojawia się na jego prędkościomierzu już po 6,6 s, a 130 km/h ze startu zatrzymanego - po 10,9 s. Oznacza to, że wyprzedzanie w Audi to pestka, do czego przyczynia się też porządna elastyczność.

7-stopniowa, dwusprzęgłowa skrzynia S tronic jest tak dobra, że nie ma nic dziwnego w tym, iż Audi nie oferuje do tej 245-konnej jednostki napędowej innej przekładni. I kropka!

Kogo, co i jak przewieziesz?

Szefa, jego żonę i dwójkę dzieci. W takiej konfiguracji będzie im najwygodniej. Miejsca w kabinie jest więcej niż u poprzednika, szczególnie w drugim rzędzie. Audi ma bardzo szerokie wnętrze, dlatego na tylnej kanapie spokojnie mogłyby rozsiąść się trzy dorosłe osoby. Niestety, tylko mogłyby, bo tunel środkowy jest tak rozległy, że skutecznie ogranicza miejsce na nogi.

Hamulce, poduszki i inne

Mało jest samochodów, które na swoim pokładzie mogą mieć tak dużo systemów wspomagających kierowcę w czasie jazdy. Seryjnie w A-szóstce szefa znajdują się m.in.: ESP, ABS z EBV, elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego EDS czy układ Audi Pre Sense Basic (mający jakby przygotowywać kierowcę i pasażerów do ewentualnej kolizji). Ponadto każde auto ma na swoim pokładzie osiem poduszek powietrznych, adaptacyjne światła hamowania oraz reflektory ksenonowe. Dokupić można dosłownie wszystko, o czym współczesna motoryzacja słyszała, ale odstraszają ceny.

Ile to kosztuje?

Z salonu Audi A6 3.0 TDI quattro wyjeżdża po wpłaceniu przez szefa przynajmniej
238 880 zł. To dużo czy mało? BMW przypina do swojego 530d metkę z ceną 233 500 zł, ale dysponuje jedynie tylnym napędem. Wyposażenie A-szóstki jest kompletne, choć cennik kusi ogromem opcji, z których część na pewno szef będzie chciał mieć.

Nie wierzę, że Audi z A6 pozwoliło sobie na wpadkę z zawieszeniem. To pewnie tylko mała skaza na honorze. Oby chwilowa!

Tekst: Maciej Struk, zdjęcia: Robert Magdziak

Więcej w najnowszym wydaniu magazynu Cars 5/2011 (poznaj spis treści majowego numeru).

Audi A6 - PIERWSZA JAZDA

Audi A6 - GALERIA

Audi A6 - ogłoszenia

Więcej o: