Aston Martinem po lodzie

Do każdego czasem uśmiecha się szczęście, ale tym razem - w dzień 42. wiosenki mojego życia - los okazał się dla mniej bardziej niż hojny. Dzięki Jarkowi Maznasowi mogłem po lodzie poszaleć Aston Martinami. Niezły prezent, choć - mimo wszystko - bez stosownej urodzinom wstążeczki...

Anglicy zrobili zimową szkółkę, żeby nie tylko dziennikarzy, ale też właścicieli już kupionych superaut przekonać i nauczyć, jak jeździć po śliskim. Porsche też tak robi, ale zajęcia z winterdrivingu dla fanów 911 odbywają się w Finlandii i w dodatku na oponach z kolcami. Anglicy uznali, że pokażą, jak jeździć na zwykłych zimówkach! I pokazali: na oblodzonej długiej łące Engadine postawili... 180 cylindrów - niemal wszystkie dostępne modele Aston Martina (z wyjątkiem One-77 i najnowszego Cygneta), DB9 i DB9 Volante, DBS-y, Rapide'y i Vantage. Lwia część z automatycznymi skrzyniami, ale Vantage - dla lepszej zabawy - miał ręczną skrzynię biegów.

Najpierw robicie okrążenie z włączonym systemem DSC. Później go wstępnie dezaktywujemy (będzie działał, ale w ograniczonym stopniu i z opóźnieniem). Dopiero na koniec zrobicie "off" i pobawimy się w jazdę bez limitu - przez radio zadecydował instruktor. Pierwsze kółko - elektronika od razu wykastrowała gaz. Ciężko było ruszyć z miejsca, ale przy odrobinie cierpliwości Astona udało się w końcu rozbujać. Z DSC w pozycji włączonej zakręty można brać szybko i względnie bezpiecznie. Kółko numer dwa - system działa w ograniczonym stopniu - gaz do deski. Auto zaczyna częściej jeździć bokiem, ale na zakręcie, kiedy już, już człowieka ma ostro obrócić - elektronika znowu pomaga. Na koniec dłuższe wciśnięcie przycisku z charakterystycznym "poślizniętym" samochodzikiem - koniec z jakąkolwiek pomocą. Pierwszy łuk i od razu uciekł tył. Szczęśliwie (i szybko) odpuściłem gaz. Kawałek dalej kolejny słupek do ominięcia. Uff, znowu się udało. Zachęcony zacząłem dodawać gazu. Trzeci słupek napadłem już całkiem uczciwym bokiem, ale za późno skontrowałem, no i gazu było o wiele za dużo. Obróciło mnie w ułamku sekundy.

Na lodzie wyłączanie tego, co wymyślono, żeby mnie chronić, nie ma sensu. Z elektroniką, mimo że żaden normalny kierowca za kółkiem nie lubi być ograniczany, jest szybciej.

Cały artykuł przeczytaj w miesięczniku "Cars" nr 3 (7) marzec 2011.

Autor: Rafał Jemielita ("Playboy"), zdjęcia: Aston Martin

Aston Martin Virage - GALERIA

Aston Martin V8 Vantage S - WIDEO

Aston Martin - ogłoszenia

Więcej o: