Audi A8L 4.2 TDI | Za kierownicą

Ile jest wart jeden milimetr? Według Audi: 271,53 zł. A8L jest o 130 mm dłuższe od A8

Jak można łatwo wyliczyć, różnica między zwykłym A8 a wersją przedłużoną to 35 300 zł. Choć przy skali „400 tysięcy plus” za model z 4,2-litrowym silnikiem wysokoprężnym V8 biturbo ta różnica jest zasadniczo kosmetyczna, to są tacy, którzy kupują krótsze A8, i są tacy, którzy wolą większe. Trzeba więc zadać sobie proste pytanie - czy warto? A może wręcz: czy trzeba?

Przyjęła się reguła, że w limuzynach tej klasy wersja długa to samochód prowadzony przez szofera wożącego właściciela na tylnej kanapie, a wersja krótka - auto dla kierowcy, który wozi się sam. Niektóre auta, choćby Bentleye, rzucają szoferom spore wyzwania, zmuszając ich do gnieżdżenia się w niewielkiej przestrzeni, którą konstruktorzy hojnie oddali właścicielowi zasiadającemu z tyłu. Inne długie limuzyny wyraźnie gorzej prowadzą się od swoich krótszych wersji. W Audi A8 żaden z tych przypadków nie znajduje zastosowania. Długą wersją podróżuje się równie wygodnie jak krótką, zarówno gdy siedzi się za kierownicą, jak i wtedy, gdy rozpieramy się na sporym tylnym fotelu. No tak, z tyłu jest więcej miejsca na nogi. Jeszcze więcej.

A8L prowadzi się prawie tak samo dobrze jak krótszy odpowiednik. Większy rozstaw osi powoduje, że napędzane na cztery koła auto jest nieco bardziej podsterowne w ciasnych zakrętach, i to mimo zastosowania aktywnego tylnego mechanizmu różnicowego. Ale nie aż tak bardziej podsterowne, żeby narzekać dłużej niż kilka sekund, szczególnie że amortyzowanie jest pierwszorzędne, hamulce nieprawdopodobnie skutecznie, a silnik i niezawodny układ Quattro tuszują z nawiązką niedoskonałości prowadzenia.

Bo cóż to jest za silnik! 350 KM i 800 Nm momentu obrotowego. Ośmiobiegowa skrzynia automatyczna ZF, zaprogramowana specjalnie przez inżynierów Audi. Dwie tony ogromnego samochodu przyspieszają dzięki temu do 100 km/h w 5,6 sekundy i utrzymują stały, wręcz brutalny nacisk na plecy aż do (ograniczonej elektronicznie) prędkości 250 km/h. 800 Nm w zwykłych okolicznościach określa się jako „nadmiar”, ale tutaj jest po prostu idealnie.

Elastyczność na poziomie sportowego auta niezależnie od tego, czy staramy się być oszczędni i rzadko redukujemy biegi, czy też nie przejmujemy się zużyciem paliwa i depczemy gaz aż do końca miękkiego dywanika. Bo akurat zużycie paliwa jest spore - aż takie, że chyba nie ma sensu kupować diesla. Spalanie 15-17 litrów ON w mieście wobec niższej ceny wersji benzynowej V8 TFSI ma jedno uzasadnienie - benzynowy jest wolniejszy...

Ale czy warto zapłacić 271,53 za każdy ze 130 milimetrów długości A8 w wersji L? Jest jeden powód, dla którego warto to zrobić. Nie, nie ten, że jest po prostu droższy. To w przypadku Audi stale ten sam powód: zbyt wielu ludzi myli zwykłe A8 z mniejszym A6. A ono jest sporo tańsze.

Tekst: Wojtek Jakóbczyk, zdjęcia: Robert Magdziak

Pełen test wraz z pomiarami przeczytajcie w Cars Magazyn o samochodach 9/2011

ZOBACZ TAKŻE:

Audi drwi z Mercedesa - WIDEO

Audi A8 - PIERWSZA JAZDA

Audi A8 - ogłoszenia

Więcej o: