Mercury Cougar | Wiedziałem, że będzie mój

Myślicie, że imię jest bez znaczenia? Być może. Lecz losy Cougara były powikłane jak ścieżki dzikiego kota, od którego wziął nazwę. Pierwszy Mercury Cougar był kuzynem Forda Mustanga. Pojawił się w sezonie 1967 jako sportowy, a zarazem elegancki samochód dla ludzi o niepospolitym smaku. Wymyślił i wylansował go Lee Iacocca

Nasz bohater wyjechał z fabryki Atlanta Assembly w Hapeville w Georgii w sezonie 1977. Zwolennicy wcześniejszych Cougarów krytykują ten rocznik. Lecz pozostaje faktem, że model '77 sprzedał się w rekordowej liczbie egzemplarzy.

Buick Regal Buick Regal 1974 | Tylko kurz

Drapieżna rodzinka

Amerykanom wywietrzały z głów „muscle cars”. Przed wysokimi cenami benzyny i rosnącą przestępczością zaczęli szukać schronienia w pluszowych wnętrzach samochodów, które co najwyżej wyglądały na sportowe i to w sposób bardzo umowny.

Drugim z ojców sukcesu Cougara był Konformizm. Samochód trafił w swój czas. Był taki, jakiego oczekiwali kierowcy. Strojny, z lekka konserwatywny, z „żyletkowymi” błotnikami i dachem krytym winylem. Duży, ale bez przesady. Nacechowany dawną chwałą Detroit, ale dość ekonomiczny w eksploatacji, a przynajmniej wyposażony w silniki V8 small-block, które pod tym względem dobrze rokowały.

>>> Legendy na sprzedaż - zobacz ogłoszenia Mustangów <<<

W 1977 marketingowcy sprofanowali dawny obyczaj. Jak świat światem, Cougar miał dwoje drzwi. Lecz owego roku pojawił się wariant z czworgiem, a nawet pięciorgiem drzwi - jako kombi Cougar Villager! Po prostu całą gamę średnich Mercurych, zwaną poprzednio Montego, przechrzczono na Cougar. Nośna, dobrze kojarząca się nazwa pomogła zwiększyć sprzedaż o 60 tys. sztuk. Tak lubiana w Stanach Zjednoczonych „name game”, czyli „żonglowanie nazwami” odniosła tym razem pozytywny skutek, choć nie do końca. Sprzedaż sedanów nie była wysoka, a kombi przetrwały tylko jeden sezon.

ImperialImperial - Bez skazy

Poszły na zmarnowanie

- Nie polowałem na ten konkretny model. Po prostu mi się spodobał. Przejeżdżałam, zobaczyłem że jest do sprzedania i od razu wiedziałem, że go kupię. Nie miałem jeszcze pojęcia jaka jest cena, ale wiedziałem, że będzie mój - wspomina Mariusz Bonisławski, obecny właściciel czerwonego Cougara. Samochód ma od 6 lat. Pierwsze dwa spędzili razem w Ameryce.

- Pracowałem w firmie, gdzie byli sami Amerykanie. Kiedy powiedziałem, że kupiłem taki samochód, nie dowierzali mi. Gdy pierwszy raz pojechałem Cougarem do pracy, wszyscy zaraz wyszli na parking żeby go obejrzeć. Nawet z sąsiedniej firmy. Kiedy pojechaliśmy z żoną na zakupy, ludzie obstąpili go pod centrum handlowym. Praktycznie to samo jest w Polsce - opowiada Mariusz. Okazuje się, że Cougar jest rzadkością po obu stronach Atlantyku. - Amerykanie za późno docenili wartość i walory estetyczne takich aut. Dużo poszło na złomowiska. Dopiero teraz są odgrzebywane.

Remontować czy ratować?

Pierwszy właściciel mieszkał na Florydzie i używał Cougara dla przyjemności. Na drzwiach, nad pinstripingiem wciąż są jego inicjały: DLS. Wóz dostał od niego syn i to on go wystawił na sprzedaż.

>>> Mercury - zobacz auta nieistniejącej marki na sprzedaż <<<

Na pierwszy rzut oka, samochód wygląda tak, jak w dniu gdy 35 lat temu opuścił salon dilera. Blachę zdobi fabryczny lakier. Kolory tapicerki i winylowego dachu są do niego dobrane.

Samochód ma fotele kubełkowe i konsolę środkową z szerokim podłokietnikiem. Były „sportową” alternatywą dla trzyosobowej kanapy. Biało-czerwone zestawienie kolorów firma nazwała kusząco „white-with-lipstick”, czyli „biel ze szminką”. Należało do najodważniejszych w roczniku 1977. Pozostałe były znacznie spokojniejsze.

Buick RivieraBuick Riviera | W czerni jej do twarzy

Wystrój wzbogacają nakładki naśladujące drewno orzechowe. Na pokrywie schowka również jest małe arcydzieło pinstripingu. Z radia wystaje kaseta ośmiościeżkowa: „Elvis in Hollywood”. Na kierownicy są przyciski tempomatu. Już wtedy ktoś zorientował się, że najwygodniej ustawiać prędkość nie odrywając rąk od kierownicy. Dzisiejsi producenci, zachwalający podobne gadżety nie odkryli Ameryki.

- Po przybyciu do Polski chciałem na początku odremontować Cougara. Odbudować od podstaw. Teraz szkoda mi tego robić, ze względu na oryginalny lakier. Takiego pinstripingu też się od dawna nie robi - mówi Mariusz Bonisławski. - Stan nadwozia nie jest idealny. Miejscami są wykwity rdzy, ale mechanicznie samochód jest bez zarzutu. Tylko klimatyzacja nie działa.

Seryjne wyposażenie wersji XR7 jest bogate, ale obejmuje głównie dekoracje. Na przykład winylowe pokrycie typu „Landau” ucięte w połowie dachu czy przysłonięte częściowo żaluzją „opera windows”. Akcesoria z rodzaju ładnych, wygodnych i bezpiecznych zajmują zresztą niemal całą listę opcji. Spośród dodatków „wysokooktanowych” zostały silniki: 351 cali sześć. (5,8 l), który jest w czerwonym Cougarze oraz 400 cali sześc (6,6 l), a także most o sportowym, dużym przełożeniu i mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu Traction Lok. Do tej samej rubryki „Performance related” wpisano również wzmocnione zawieszenie „Cross-Country” oraz pakiet do holowania przyczepy. Podstawowy silnik miał wprawdzie osiem cylindrów, ale „tylko” 4,9 l pojemności. Jednakże: - Ludzie, którzy byli wtedy nastolatkami mówili mi, że Cougar był uważany za sportowe auto - opowiada Mariusz Bonisławski. I rzeczywiście nim był w Ameryce sterroryzowanej przez bezlitosne pistolety dystrybutorów paliwa, żądających coraz więcej pieniędzy za galon.

Pontiac Star ChiefPontiac Star Chief | Dla mnie bomba

Nigdy prostą drogą

W 1980 Cougar przybrał wygląd pudełka na eleganckie obuwie. Najpierw zjawił się model dwudrzwiowy, rok później czterodrzwiowy, a w 1982 wróciło nawet kombi - znów na jeden sezon. Jednak już w 1983 pojawił się nowy, aerodynamiczny model. Zgodnie z najnowszą modą miał niemal pionową tylną szybę. W połączeniu z zawiniętą ku górze linią okien bocznych, można to było traktować jako symboliczny powrót do dawnych Merkurych z „podciętym” tylnym oknem.

Ostatni Cougar z lat 1999-2002 znów był małym, sportowym coupé. Do cna zeuropeizowany, wyposażony był w rzędową czwórkę lub widlastą szóstkę napędzającą po raz pierwszy w dziejach tego modelu koła przednie. Sprzedawano go na naszym kontynencie jako Forda Cougar. Potworne, co z samochodów robi globalizacja.

>>> Najbardziej luksusowe Fordy - ogłoszenia Lincolnów <<<

Z tym większą przyjemnością Mariusz siada za kierownicą swojego starego Cougara. - Używam go okazjonalnie. Czasem lubię się przejechać dla poprawienia sobie nastroju. Zimą stoi w garażu. Chciałbym, aby jak najdłużej mi służył. Na pewno nigdy się go nie pozbędę - zapewnia. Najwyraźniej świat wygląda inaczej, kiedy ogląda się go zza chromowanego znaczka przedstawiającego łeb dzikiego kota. Pewnie trochę lepiej.

Tekst pochodzi z miesięcznika Automobilista. Zapraszamy do lektury.


ZOBACZ TAKŻE:

Samochody z innej bajki | Lincoln

Samochody z innej bajki | Ford w USA

Więcej o:
Komentarze (10)
Mercury Cougar | Wiedziałem, że będzie mój
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: muerta

    Oceniono 6 razy 0

    z g ówna to alfa jest zrobiona - szajz warty upadku grupy fiata.
    jjagislaw - brak słów. Widać buractwo nie ma pojęcia o czym mówi. Szczerze to mało kto w USA jeździ starymi samochodami. Oni takie zabytki raczej trzymają w garażu na niedzielne wypady. A powiedz mi co jest teraz takiego cudownego w europie? Ferrari, które zostało przegonione przez Corvette, Vipera czy Nissana GTRa, wozy za pół ceny? No właśnie.

  • Gość: stanczyk

    Oceniono 4 razy 0

    słabo się tam staracie w tej redakcyji ... Mercury Kuguar '77 ?!? :)

    koniec lat 70-tych to nie najlepszy okres w amerykanskiej motoryzacji , ale tak czy inaczej coś mozna by tam efektownego( choćby stylistycznie) znaleźć (np. Pontiac Firebird TransAm '77 - Black/Gold Edition "Smokey and The Bandit" )

  • jjagislaw

    Oceniono 11 razy -7

    Brak mi szacunku do amerykańskiej motoryzacji. Amerykanie nie mają pojęcia o tworzeniu samochodów , przecież w tym kraju do dziś ludzie jeżdżą fordami z lat 60 - przekomiczne. Kiedy cały motoryzacyjny świat poszedł do przodu , amerykanie stanęli w miejscu i od pół wieku nie potrafią stworzyć godnych samochodów, wszystko obecne to kicz bez polotu i prestiżu. Gdzie im do potentatów czyli VAGa, Daimlera czy BMW.

    Pozdrawiam.
    Jan Jagisław

    (TO JEDYNE KONTO Z JAKIEGO AKTUALNIE TUTAJ PISZE , WSZELKIE INNE "GOŚĆ: JJAGISLAW" , "GOŚĆ: JAN JAGISŁAW" , TO TYLKO ZAKOMPLEKSIONE PODSZYWACZE Z DEPRESJĄ , PROSZĘ MODERATORÓW O KASOWANIE ICH WPISÓW.)

  • Gość: james hate field

    Oceniono 10 razy -10

    jeśli chodzi o hamerykańskie wozy to liczą się tylko 3
    CORVETTA C3
    TRANS AM 79
    CAMARO 78
    reszta to jeden fajans

  • samiec_alfa_romeo

    Oceniono 25 razy -13

    Ameryka - auta ulepione z g ówna z amortyzatorami zrobionymi z balonów z kisielem. Tak obrzydliwe, że uznawane przez niektórych za piękne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX