Nissan 240RS - Red Red Wine

Nissan 240RS nie mógł konkurować z europejskimi potworami Grupy B, ale i tak pokazał się od najlepszej strony zdobywając tytuły mistrzowskie na Czarnym Lądzie

Mimo że Nissan nigdy nie miał zamiaru podbić rajdowego świata, a model 240RS nie mógł w żaden sposób konkurować z B-grupowymi potworami złotej ery rajdów, to okazał się on prawdziwym przebojem japońskiego koncernu. Zdobywając tytuły mistrzowskie na afrykańskim kontynencie, a także odnosząc wiele triumfów w europejskich imprezach, model ten zyskał opinię rajdówki, która przetrwa najgorsze traktowanie w najcięższych warunkach. Za jego kierownicą „oszlifowały” się takie diamenty jak Timo Salonen, Shekhar Mehta, Pentti Airikala czy Tony Pond. W gronie kierowców Nissana 240RS znalazła się również nietuzinkowa postać o polskim nazwisku - James Prochowski.

>>> Nissany 370Z już od... - ogłoszenia <<<

Gdy w latach powojennych sytuacja gospodarcza pozwoliła na ekspansję japońskich firm samochodowych do USA i Europy, szybko stało się jasne, że podbicie tych rynków będzie nie lada wyzwaniem. Mimo niskich cen japońskie samochody były bardziej przedmiotem kpin niż obiektem pożądania. Wybrano więc drogę promocji poprzez sport. Prawdziwym przełomem okazał się debiutujący w 1969 r. model S30 znany pod nazwą handlową Datsun 240Z (na rynku japońskim - Nissan Fairlady Z).

Datsun 240Z w rajdzie East African Rally

Gdy w 1982 r. FIA wywróciła do góry nogami przepisy dotyczące podziału klas, Nissan zadecydował, że najbardziej rozwojową konstrukcją jest przygotowana dla prywatnych kierowców Silvia S110. Największym jednak wyzwaniem okazało się stworzenie samochodu Grupy B.

Prototyp nowego Nissana poddano pierwszym testom już na początku 1982 r. podczas rajdu Bahrajnu. Ich wyniki zadecydowały o budowie wymaganych regulaminem 200 egzemplarzy. 1 kwietnia 1982 r. Nissan otrzymał B-grupową homologację, ale nie z takim silnikiem, jakiego życzyliby sobie jego konstruktorzy.

Nowe auto homologowane 1 stycznia 1983 r. pod numerem B233 wykorzystywało, jak już wcześniej zakładano, nadwozie Silvii S110. Tym razem jednak pod maską znalazł się specjalnie stworzony do sportu silnik FJ24. Zbudowana w japońskim Tsurumi 4-cylindrowa, rzędowa jednostka DOHC o pojemności 2340 ccm wyposażona została w 2 dwugardzielowe gaźniki Solex 50PHH. Nowe auto ochrzczono mianem Rally & Race Special, co dało chwytliwą nazwę RS240.

1979-1984 Nissan Silvia (S110) Coupe

Nissan od początku przyjął dość ciekawą strategię, sprzedając oficjalnie na rynku drogowy samochód, który do startu w rajdzie wymagał tylko montażu klatki bezpieczeństwa, a tę można było nabyć jako fabryczną opcję. Na potrzeby homologacji w 1983 r. zbudowano w japońskiej fabryce Zama 200 sztuk nowej rajdówki, z czego 50 aut powstało w wariancie z kierownicą po prawej stronie.

Dla tych, którzy chcieli używać swoich Nissanów 240 zgodnie z ich rajdowym przeznaczeniem, Blydenstein oferował droższą o 3 tys. funtów, wzmocnioną o 15 KM wersję wyposażoną w klatkę bezpieczeństwa i płytę pod silnikiem, natomiast dla poszukujących auta mogącego prowadzić walkę z najszybszymi rajdówkami w stawce z pierwszych lat grupy B, Blydenstein Racing przygotował dwieścieczterdziestkę RS w specyfikacji zbliżonej do teamu fabrycznego Nismo.

O sukcesie firmy Bill Blydenstein Racing najlepiej niech świadczy fakt, że w samym tylko 1984 r. sprzedano 42 samochody, a do 1986 r. ponad 70! Lwią część dochodu firmy stanowiła również sprzedaż podzespołów wytwarzanych na potrzeby przygotowania Nissana 240RS w Europie, nieustępujących jakością japońskim produktom.

Porsche 904Porsche 904

Lokalne triumfy w rajdach rangi klubowej oraz w mistrzostwach narodowych w połączeniu z atrakcyjną ceną sprawiały, że Nissan 240RS był doskonałą propozycją dla kierowców niedysponujących milionowym budżetem, ale chcących walczyć o najwyższe lokaty w mniejszych imprezach. Jednym z takich właśnie zawodników był James Prochowski.

Urodzony 15 lipca 1953 r. w Glasgow James Prochowski już w wieku 15 lat związał się ze sportem samochodowym. W 1970 r. kupił używanego ex-fabrycznego Forda Anglię i rozpoczął starty w autocrossie, a w 1977 r. Vauxhalla Firenzę. Jego talent w połączeniu z agresywną jazdą sprawiły, że Prochowskim zainteresowała się firma produkującą felgi - Alleycat. Zastrzyk pieniędzy pozwolił na zakup Forda Escorta BDA Mk2 grupy 4. W przerwach między rajdami a przygotowaniem aut klientów James Prochowski, przesiadując po klubach Moseley (dzielnica Birmingham), zaprzyjaźnił się z grupą młodych muzyków występujących jako UB40. Znajomość ta, jak się później okazało, miała pokierować dalszą karierą rajdową Prochowskiego. Podczas spontanicznego wypadu na drinka grupa przyjaciół natknęła się przy barze na lokalną gazetę, w której opisano hiszpański sukces Prochowskiego. Sprowokowało to saksofonistę zespołu, Briana Traversa, do żartu: UB40 powinno reklamować się na samochodzie Szkota! Pomysł podchwycił piosenkarz i frontman zespołu, Robin Campbell i w kilka dni później gotowy był już kontrakt sponsorski.

Na przełomie 1984/85 r. James Prochowski złożył zamówienie w Bill Blydenstein Racing na Nissana 240RS w wersji z kierownicą po prawej stronie w najlepszej możliwej specyfikacji. Śnieżnobiałe auto o numerze nadwozia BS110-000171 zarejestrowano jako FXI 1813. Prochowski nie byłby sobą, gdyby nie próbował poeksperymentować z podniesieniem mocy w i tak już wysilonej jednostce. Dzięki wymianie gaźników z Solexów na Mikuni oraz dopracowaniu głowicy i modyfikacjom układu korbowego udało się osiągnąć moc blisko 290 KM, a więc wyższą niż w samochodach przygotowywanych przez Nismo.

>>> Nissany 350Z - szybkie i niedrogie auta z drugiej ręki <<<

Modyfikacje nie ograniczyły się zresztą tylko do silnika. Ozdobiony logiem zespołu UB40 oraz reklamami wytwórni płytowej DEP, Nissan zadebiutował w belgijskim rajdzie TAC 85. Pomimo świetnych czasów osiąganych przez Prochowskiego występ ten zakończył się porażką. Podczas odcinka rozgrywanego na torze rallycrossowym w miejscu zmiany nawierzchni z szutrowej na asfaltową rozleciał się przegub napędowy. Załoga UB40 musiała się wycofać.

Następne sezony rajdowe to na przemian sukcesy i porażki oraz międzynarodowa trasa koncertowa UB40. Eksponowany w pobliżu miejsc występów wzbudzał duże zainteresowanie miłośników zespołu.

Ford GT RoadsterFord GT Roadster

W obliczu wprowadzenia zakazu używania w eliminacjach mistrzostw Europy oraz świata aut grupy B od początku sezonu 87', Prochowski kupił N-grupową Sierrę RS Cosworth i porzucił starty Nissanem. Zresztą, jak się później okazało, była to bardzo szczęśliwa decyzja, o czym najlepiej świadczą tytuły mistrza Holandii oraz Belgii w grupie N, zdobyte za kierownicą Forda, oczywiście w barwach UB40! Ciekawostką jest również obecność Jamesa Prochowskiego wraz z Julianem Obrockim na liście zgłoszeń do Rajdu Polski w 1990 r. Niestety dziś nikt już nie pamięta, dlaczego start ten nie doszedł do skutku.

Pomimo dość burzliwego związku Prochowskiego z Nissanem 240RS trzeba obiektywnie przyznać, że efekt marketingowy dla zespołu UB40 był znakomity. Samochód z logiem zespołu dzięki widowiskowej jeździe Prochowskiego często obecny był w relacjach telewizyjnych oraz magazynach. Również i sam James Prochowski, mimo nękającego go w sezonie 1986 pecha, nie miał zbyt wielu powodów do narzekań. Końcowy wynik w postaci 2. miejsca w West Euro Cup należało traktować jako sukces. W czasie, gdy Szkot zaangażował się w przygotowanie Sierry, Nissana odkupił Steve Benton i sporadycznie używał go w imprezach klubowych, aż z biegiem lat auto stało się malowniczym elementem zbierającym kurz w garażu.

W 2002 r. Nissan 240RS - niegdyś maskotka zespołu UB40 - ponownie zmienił właściciela. Tym razem trafił do firmy Hansport specjalizującej się w odbudowie i obsłudze rajdowych Audi Quattro. Odkupiona od Bentona rajdówka Prochowskiego nie wymagała kompleksowej odbudowy. Było to o tyle wytłumaczalne, że od czasu wymiany nadwozia w 1986 r. Nissan zaliczył tylko jedną poważną imprezę. Dużo czasu zajęła kompleksowa weryfikacja podzespołów i ich części. Jednak i tu nie było zbyt wiele pracy.

Największym zaskoczeniem okazał się silnik, który po przeglądzie nadal zdolny był wygenerować na hamowni moc 186 KM! Już po 3 tygodniach zabiegów kosmetycznych Nissan odzyskał dawny blask. Ponieważ ostatnią międzynarodową imprezą był dla tego auta rajd RAC 86, Hansport zdecydował się na powrót właśnie do tego schematu kolorów.

Nissany 240RS przygotowane na Rajd Nowej Zelandii w 1983 roku

Pierwszą jazdę po doprowadzeniu auta do oryginalnej kondycji i to w iście rajdowym tempie odbył sam James Prochowski, „odwożąc się” z lotniska do siedziby firmy Hansport w Manchesterze. Temperament Szkota nie przeszkadzał mu nawet na pokonywanie rond w dawnym stylu, widowiskowymi poślizgami, nie zważając na patrole policji. Od tego czasu samochód w barwach zespołu UB40 stał się częstym gościem imprez dla zabytkowych rajdówek.

W sierpniu 2005 r. podczas imprezy Rally Day James Prochowski powrócił na odcinek specjalny za kierownicę swego niegdyś Nissana. Mimo przewlekłej i wyniszczającej choroby, jaką jest białaczka, za kierownicą zachowywał się jak za najlepszych lat, bawiąc siebie i kibiców efektownym pokonywaniem zakrętów. Nikt wtedy nie wiedział, że będzie to jego ostatni występ w samochodzie rajdowym. W nocy 22 stycznia 2006 r. James Prochowski zmarł.

Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że Nissan 240RS jeździ tak samo, jak wygląda. Oczywiście niektórym może się nie podobać jego sportowa sylwetka, ale tak jak nie jest najpiękniejszym samochodem wśród rajdówek, tak też nie może równać się osiągami do monstrów pokroju Peugeota 205 T16 czy Lancii Delty S4. Dla niektórych kierowców może jednak stać się doskonałym narzędziem do osiągania naprawdę świetnych wyników!

Tekst pochodzi z miesięcznika Automobilista.


ZOBACZ TAKŻE:

Syrena Sport | Finis coronat opus

NYSA - tak znana, że aż zapomniana

Autotrader - ogłoszenia

Więcej o:
Komentarze (2)
Nissan 240RS - Red Red Wine
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • scoobysti

    Oceniono 1 raz 1

    Nie tylko Datsun/Nissan robili naprawdę niezłe żelazo do sportu w tamtych latach, wystarczy spojrzec na Toyotę, Mitsubishi czy wreszcie Subaru. Jednak to bardzo ciekawa historia! Kto by pomyślał, że Polak za kierownicą b grupowego auta dawał popalić w europie! Red. Karol Wiechczyński jak widać ma nosa do wyszukiwania ciekawych rozdziałów na kartach rajdowej historii BRAWO TAK TRZYMAĆ!

  • Gość: sabato

    Oceniono 3 razy 1

    Nissany z lat 80. i pierwszej połowy 90. to była klasa. Wytrzymałe i niezawodne, a dziś? Plastikowe wydmuszki. Przynajmniej dobrze, że nadal produkują samochody sportowe z prawdziwego zdarzenia, a nie jak Honda jakieś hybrydowe jeździdełka (CR-Z)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX