LEXUS IS 300 SPORTCROSS/MERCEDES-BENZ C320T

Kombi nie zawsze musi być duże i pojemne. Coraz większą popularnością cieszy się klasa sportowych kombi, w których bardziej liczy się funkcjonalność i ładna sylwetka niż duży bagażnik.
Z tylnym napędem, 6-cylindrowym silnikiem i nietypowo uformowanym tyłem karoserii Lexus próbuje kompromisowych rozwiązań, łącząc komfort Mercedesa ze zwinnością BMW. Czy ma szanse spodobać się europejskim klientom?

Mercedes C kombi to typowe europejskie kombi klasy średniej wyższej. Cechuje je moc, komfort i solidność, czyli wszystkie te elementy, którymi ma nas zachwycić Lexus. Obydwa auta mają podobną moc, niemal identyczne osiągi, zbliżone wymiary zewnętrzne i są dostępne wyłącznie z automatycznymi skrzyniami biegów.

NADWOZIE

Lexus i Mercedes prezentują się sportowo. Z boku ich nadwozia nie przypominają skrzynek na buty jak w typowych modelach kombi, a sylwetki bardziej kojarzą się z nadwoziem typu coupe - z ostro opadającym tyłem. Mercedes na 16-calowych aluminiowych obręczach z gładko opadającą linią tyłu jest jednym z najładniejszych modeli tej klasy. Sportcross prezentuje się za to niecodziennie. Nietypowe boczne tylne okno o bardzo niewielkich rozmiarach, 17-calowe obręcze, ciekawie uformowany tył - wygląda to nietuzinkowo. "Japończykowi" brakuje trochę typowego wyglądu z przodu, jakiegoś rodzinnego podobieństwa do innych modeli Lexusa, czegoś co charakteryzuje Mercedesy, BMW czy Audi. Lexus szuka jeszcze swego "emploi" i wcale by na tym źle nie wyszedł, gdyby w innych modelach tej marki było ono właśnie takie, jak w IS 300.

Konstruktorzy pomyśleli o wszystkim. Drzwi bagażnika zachodzą daleko aż do zderzaka (w Klasie C niżej), żeby załadunek ciężkich przedmiotów nie był zbyt kłopotliwy. Klamki w drzwiach są solidne, a te do drzwi bagażnika zamocowano tak, by można go było otworzyć, nie brudząc sobie rąk.

Zarówno Mercedes, jak i Lexus prezentują bardzo wysoki poziom wykończenia. Mimo to minimalnie wygrywa C320. Właśnie nisko umieszczona krawędź bagażnika czy milsze plaśnięcie drzwi przy zamykaniu dały mu 1 punkt więcej (w sumie 5 punktów). Przy tak wysokiej klasie aut trzeba się przyjrzeć szczegółom, by wyłonić lepsze. Lexusowi przyznaję 4 punkty za niespotykaną linię nadwozia i niezłe wyposażenie. Szkoda, że Japończycy w niektórych zagadnieniach nie byli do końca konsekwentni (np. brak amortyzatorów gazowych przy otwieraniu maski silnika). Naprawdę żal.

WNĘTRZE

Jak już sama nazwa wskazuje, Lexus Sportcross nie został pomyślany jako wół roboczy, tylko jako lifestyle kombi. Najważniejsze, że w bagażniku zmieszczą się dwa worki z kijami golfowymi. Podobnie jest w Klasie C, kto narzeka na zbyt małą przestrzeń bagażową w tych samochodach, powinien raczej się rozejrzeć za Passatem czy Mondeo. IS 300 mieści 480 l, Mercedes 10 l mniej. Jednak dzięki prostym ścianom bocznym powierzchnię ładunkową C320 można wykorzystać o wiele lepiej niż w Lexusie, w którym bardzo wystają boczne nadkola. Dlatego też po złożeniu tylnej kanapy więcej pomieści kombi ze Stuttgartu (1384/1050 l).

Mercedes jest odrobinę solidniej wykonany. Lexus ma całą przestrzeń wyłożoną pluszowym materiałem, najbardziej bezsensownie zaprojektowano podłogę, którą zbudowano z trzech osobnych, niestabilnych elementów. Trudno dostać się do lewarka czy koła zapasowego, a następnie poskładać podłogę tak, żeby się nie załamała pod ciężarem bagażu.

Nietypowe kształty karoserii Lexusa wpłynęły na jego wnętrze. Wskaźniki i cała deska są wystylizowane ciekawie, choć nie do końca praktycznie. Denerwuje też system nawigacyjny - zamontowany na wysuwanym ekranie na centralnej, górnej części deski rozdzielczej, którą można nastawiać tylko podczas postoju. Rozumiem, w trakcie jazdy trzeba się koncentrować na ruchu drogowym, ale bez przesady. Tego rodzaju elementy powinny pomagać, a nie wprawiać dodatkowo w stres. W Mercedesie lepiej to przemyślano. Nareszcie przerobiono system command i wszystko usytuowano logiczniej. Chcemy głośniej, to kręcimy pokrętłem w prawo, a nie jak do tej pory, naciskając guzik z lewej strony. Wnętrze Klasy C wydaje się dojrzalsze. W Lexusie podobają się formy, stylistyka wnętrza, wykończenie oraz jakość materiałów. Ale te ostatnie są zbyt różnorodne - czarne tworzywo na desce, polerowane aluminium przy skrzyni biegów, matowe aluminium przy przełącznikach wentylacji oraz drewniana okleina i głośniki z metalową siatką na drzwiach - pomieszanie z poplątaniem.

W tej kategorii Mercedes wygrywa zdecydowanie: jego wnętrze pozostawia lepsze wrażenie, jest obszerniejsze i do tego Klasa C ma bardziej praktyczny bagażnik - 5 punktów. Dla Lexusa - tylko 3, bo ciekawy wygląd deski rozdzielczej psują liczne drobne błędy, których można było uniknąć.

SILNIK

IS 300 ma rzędowy, 6-cylindrowy silnik z 4 zaworami na cylinder, o mocy 214 KM (158 kW). To bardzo przyjemna jednostka napędowa o dużej kulturze pracy. Na biegu jałowym w ogóle jej nie słychać. Podczas przyspieszania z silnika wydobywa się miły basowy dźwięk, jednak w czasie jazdy ze stałą prędkością nigdy nie jest zbyt głośny czy natarczywy. Jednostka Mercedesa o większej pojemności (3199 cm3, Lexus 2997 cm3) i mocy 218 KM (161 kW) jest trochę mniej dynamiczna i głośniejsza w trakcie jazdy z większą prędkością. Spalanie w obydwu autach waha się na takim samym poziomie (10-13 l/100 km).

Mimo mniejszego momentu obrotowego (288 Nm przy 3800 obr./min) rzędowa "szóstka" Lexusa IS 300 przekonuje na całej linii - elastyczność, cicha praca, tylko motory z Monachium są od niej jeszcze lepsze - a więc 5 punktów. Napęd Klasy C jest dobry, ale w porównaniu z Lexusem wydaje się gorszy - 4 punkty.

JAZDA I KOMFORT

Klasa C przekonuje swoją stabilnością prowadzenia i wyśmienitym komfortem jazdy. Siedzenia są dobrze dopasowane i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie układ kierowniczy. Szczególnie w centralnym punkcie wspomaganie działa za mało precyzyjnie. Przeszkadza to również na zakrętach, zwłaszcza na wąskich drogach, gdzie po szybkim wejściu w łuk, mając zbyt mało informacji o tym, co się dzieje z samochodem, cały czas dokonujemy korekty kierownicą.

Lexus okazał się bardzo zwinny. Reaguje na każdy ruch kierownicą. Podczas szybkiej jazdy tył karoserii staje się bardziej nerwowy niż w Klasie C. Seryjnie montowany system stabilizujący tor jazdy nazywany u Lexusa VSC (Vehicle Stability Control, w Mercedesie ESP) nie daje się w IS 300 odłączyć. To nawet dobrze, bo niejeden mniej doświadczony kierowca mógłby mieć kłopoty z opanowaniem auta. Na szczęście VSC włącza się późno i łagodnie.

W obydwu modelach automatyczne skrzynie pracują bez zarzutu. Biegi można zmieniać również ręcznie: w Klasie C poprzez przesuwanie drążka w prawo i w lewo, w Sportcrossie przyciskami na kole kierownicy.

Mimo mniejszego komfortu jazdy wygrywa Lexus - jest zdecydowanie bardziej sportowy od konkurenta, z bardzo precyzyjnym układem kierowniczym i szybko pracującą skrzynią biegów - 4 punkty.

Mercedes zdobył o 1 punkt mniej - podoba mi się komfort jazdy i stabilność, jednak do tego nie pasuje mało precyzyjny układ kierowniczy. Może w Stuttgarcie powinni się przejechać BMW alboÉ Lexusem.

KOSZTY

Lexus IS 300 Sportcross, niestety, na razie nie będzie oferowany w Polsce z uwagi na 35-procentowe cło na pojazdy sprowadzane z Japonii. Za IS 300 Sportcross trzeba by zapłacić około 210 tys. zł, czyli niemal 30 tys. zł więcej niż za Klasę C kombi. Nie wszystko jednak stracone, bo polski importer Lexusa czeka na nową kalkulację producenta z przystępniejszą ceną.

Na rynku zachodnim sprawa ma się inaczej - Lexus jest o niemal 5 tys. euro (!) tańszy od Mercedesa (IS 300 Sportcross - 37 200, C 320 T - 42 166 euro).

Wyposażenie seryjne obydwu jest bardzo podobne. Mały plus należy się Lexusowi. Klimatyzacja, cztery poduszki powietrzne, elektryczna regulacja szyb i aluminiowe obręcze są montowane fabrycznie. Dopłacić trzeba za system nawigacji, szyberdach, skórzaną tapicerkę, metalizowany lakier, a w Mercedesie również za ksenonowe światła.

Oba auta do tanich nie należą, po 3 punkty.