Decyzja o zainstalowaniu systemu w bolidzie Kubicy to kompletne zaskoczenie. Według nieoficjalnych informacji miało to nastąpić dopiero przed zawodami w Barcelonie, które odbędą się w maju.
System, czerpiący energię z hamowania i magazynujący ją w bateriach, daje dodatkową moc 80 KM w czasie około 6,7 s i może być wykorzystany tylko raz podczas okrążenia. Dysponują KERS zespoły McLarena, Renaulta, Ferrari i BMW Sauber, a także Williamsa, ale podobno jest to system nie elektryczny, lecz mechaniczny.
Kubica przed sezonem stwierdził, że KERS to system nie dla niego. Problem wynika z wagi kierowcy - im jest ona większa, tym problem z KERS większy. Urządzenie w bolidzie to dodatkowe 25-40 kg. W związku z tym trudniej zrównoważyć samochód, szybciej niszczą się opony. Dlatego Kubica i zespół BMW Sauber zrezygnowali z KERS na dwóch pierwszych wyścigach, podczas gdy Nick Heidfeld, kolega Kubicy z zespołu, używał tego systemu.
Kierowcy przekonali się, że KERS pomaga - przy wyprzedzaniu i w obronie przed wyprzedzeniem. Przekonał się i Kubica. Oprócz niego tylko kierowcy Toro Rosso i Force India nie posiadają ani KERS, ani dyfuzorów, które dają podobno aż sekundę przewagi na okrążeniu (Red Bull opracował inne niż magiczne dyfuzory, ale też bardzo sprytne rozwiązanie aerodynamiczne). Tacy kierowcy teoretycznie są bezbronni na torze i Kubica tylko swojej klasie i szczęściu, które towarzyszyło mu do wypadku z Sebastianem Vettelem, zawdzięcza to, że w Grand Prix Australii mógł nawet wygrać.
- Z KERS będę jeździł w piętek i po treningach zdecydujemy, czy go użyć. A czy jego plusy przysłonią minusy, to zobaczymy - powiedział sport.pl Kubica.
System, czerpiący energię z hamowania i magazynujący ją w bateriach, daje dodatkową moc 80 KM w czasie około 6,7 s i może być wykorzystany tylko raz podczas okrążenia. Dysponują KERS zespoły McLarena, Renaulta, Ferrari i BMW Sauber, a także Williamsa, ale podobno jest to system nie elektryczny, lecz mechaniczny.
Kubica przed sezonem stwierdził, że KERS to system nie dla niego. Problem wynika z wagi kierowcy - im jest ona większa, tym problem z KERS większy. Urządzenie w bolidzie to dodatkowe 25-40 kg. W związku z tym trudniej zrównoważyć samochód, szybciej niszczą się opony. Dlatego Kubica i zespół BMW Sauber zrezygnowali z KERS na dwóch pierwszych wyścigach, podczas gdy Nick Heidfeld, kolega Kubicy z zespołu, używał tego systemu.
Kierowcy przekonali się, że KERS pomaga - przy wyprzedzaniu i w obronie przed wyprzedzeniem. Przekonał się i Kubica. Oprócz niego tylko kierowcy Toro Rosso i Force India nie posiadają ani KERS, ani dyfuzorów, które dają podobno aż sekundę przewagi na okrążeniu (Red Bull opracował inne niż magiczne dyfuzory, ale też bardzo sprytne rozwiązanie aerodynamiczne). Tacy kierowcy teoretycznie są bezbronni na torze i Kubica tylko swojej klasie i szczęściu, które towarzyszyło mu do wypadku z Sebastianem Vettelem, zawdzięcza to, że w Grand Prix Australii mógł nawet wygrać.
- Z KERS będę jeździł w piętek i po treningach zdecydujemy, czy go użyć. A czy jego plusy przysłonią minusy, to zobaczymy - powiedział sport.pl Kubica.
Kubica już jest w Szanghaju - czytaj tutaj »








