Mniej głupich znaków?

Wraz z wprowadzeniem nowych, bardziej restrykcyjnych przepisów drogowych trzeba zweryfikować sensowność wielu ograniczeń prędkości - uznała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. I obiecuje sprawdzenie wszystkich znaków
Niedługo wejdą w życie nowe przepisy ruchu drogowego. Kary za przekroczenie szybkości mają być wyższe. Ich wysokość będzie uzależniona od rodzaju drogi. W terenie zabudowanym, gdzie przekroczenie dozwolonej prędkości stwarza największe zagrożenie, kary będą najwyższe.

Zdjęcia z fotoradarów trafią bezpośrednio do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, które ma funkcjonować w ramach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Mandaty po automatycznej identyfikacji numeru rejestracyjnego trafią do właściciela samochodu i nieważne będzie w tym przypadku, kto prowadził auto. Zdaniem Komendy Głównej Policji dzięki temu nie będzie trzeba prowadzić długotrwałego postępowania, w trakcie którego trzeba ustalić, kto prowadził samochód, który przekroczył prędkość.

Jest kij, znalazła się i marchewka - Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uznała, że skoro mandaty za przekroczenie prędkości mają być wyższe, wcześniej trzeba sprawdzić obowiązujące obecnie na drogach zakazy. Chodzi przede wszystkim o zweryfikowanie, czy nie są zbyteczne, a ograniczenia prędkości zbyt restrykcyjne.

- Takie zalecenie wydaliśmy naszym oddziałom w całej Polsce - mówi Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA. - Przyjrzymy się także tzw. obszarom zabudowanym. Zapewne nie we wszystkich miejscach muszą być aż tak rozległe jak dziś.

Raport z propozycjami zmian na drogach we wszystkich regionach ma być gotowy do 25 maja. - A korekty w oznakowaniu dróg mają być wprowadzane jeszcze w te wakacje - dodaje Maciejewski.

Np. przegląd dróg krajowych w woj. warmińsko-mazurskim zacznie się już w przyszłym tygodniu. - Nasi specjaliści zrobią go prawdopodobnie wspólnie z policją - mówi Karol Głębocki, rzecznik prasowy GDDKiA w Olsztynie.

Więcej o: