Brylantowy chińczyk nie ma gwiazdek

ADAC po raz trzeci wziął na warsztat chińskie auto. Po raz trzeci okazało się, że samochód z Państwa Środka zachowuje się nieprzewidywalnie - może i nie chce cię zabić, ale i tak to zrobi.
Niespełna cztery lata temu na testy zderzeniowe do ADAC trafił (kiedyś przez nas testowany) Landwind, dwa lata później limuzyna Brilliance BS6. Pierwszy złożył się jak domek z kart, o drugim już kiedyś pisałem. Po katastrofalnym wyniku BS6 zapowiedziano wprowadzenie wielu nowych rozwiązań w dziedzinie bezpieczeństwa. Nie wiadomo jakich, ale trafiły ponoć do sedana Brilliance BS4.

Zasady przyznawania gwiazdek w testach zderzeniowych niedawno się zmieniły - zmieniło się również pojęcie auta bezpiecznego. Po rozbiciu Brilliance BS4 niemieccy specjaliści nie przyznali mu żadnej gwiazdki.

BS4 zachowuje się podczas zderzenia jak auto sprzed dwóch dekad. Odkształca się karoseria, do kabiny wpadają metalowe części spod maski, pedały łamią nogi kierowcy a poduszki nie trafiają w głowy pasażerów. A ESP po prostu nie ma.

Widać, że Chińczycy zrobili postęp od czasów BS6, ale i tak w dziedzinie bezpieczeństwa są daleko w tyle.