Prius jako taksówka?

Szczepan Mroczek
12.03.2009 12:40
A A A Drukuj
Mediolański taksówkarz Domenig Porreca na jednym komplecie klocków hamulcowych pokonuje Priusem nawet 100 tys. km. Szczepan Mroczek
  • Średnie spalanie? Domenig pokazuje na wyświetlaczu wynik: 4,8 l/100 km.
  • Koszty zakupu Toyoty Prius są wciąż zbyt wysokie dla większości polskich taksówkarzy.
  • Nie trzeba wyjmować kluczyka z kieszeni, by odryglować zamki czy wkładać go do stacyjki. Klucz sam kontaktuje się z autem i przygotowuje je do drogi.
  • Okazuje się, że Domenig Porreca miał już jednego Priusa. Auto ujęło go bezproblemową obsługą.
  • 'Jazda też jest bardzo łatwa' - zapewnia Domenig. 'Wsiadasz do środka, wciskasz guzik start, trącasz dźwignię zmiany biegów i już.'
  • Dla Porrecy ważna jest też płynność i lekkość, z jaką Prius się przemieszcza.
  • Kiedy kierowca chce przyspieszyć, nie musi redukować biegów, wystarczy wcisnąć gaz jak w zwykłym automacie, a dwa silniki wsparte skrzynią bezstopniową z łatwością rozpędzają auto.
Jadąc po mieście, odkrywam, że słynna hybryda Toyoty świetnie nadawałaby się do tej roli. Tydzień później jestem w Mediolanie i widzę białego Priusa z napisami "taxi", a potem następnego...
Ciekaw szczegółów kontaktuję się z korporacją, a ta kieruje mnie do pierwszego taksówkarza w Mediolanie, który przesiadł się do hybrydy.

Okazuje się, że Domenig Porreca miał już jednego Priusa. Auto ujęło go bezproblemową obsługą. Nie trzeba wyjmować kluczyka z kieszeni, by odryglować zamki czy wkładać go do stacyjki. Klucz sam kontaktuje się z autem i przygotowuje je do drogi.

- Jazda też jest bardzo łatwa - zapewnia Domenig. - Wsiadasz do środka, wciskasz guzik "start", trącasz dźwignię zmiany biegów i już.

Dla Porrecy ważna jest też płynność i lekkość, z jaką Prius się przemieszcza. Kiedy kierowca chce przyspieszyć, nie musi redukować biegów, wystarczy wcisnąć gaz jak w zwykłym automacie, a dwa silniki wsparte skrzynią bezstopniową z łatwością rozpędzają auto.

- Najważniejsze jest - podkreśla Domenig - że po całym dniu jazdy po zatłoczonym Mediolanie nie wy siadam z Priusa zmęczony. Kolejna zaleta to bezawaryjność. Pierwszym Priusem przejechałem 190 tys. km, a ten ma na licz ni ku już 100 tys. km. Problemy? Brak. Wymieniłem jedynie łożyska w przednich kołach. Oryginalne klocki hamulcowe wystarczają aż na 100 tys. km.

Średnie spalanie? Domenig pokazuje na wyświetlaczu wynik: 4,8 l/100 km. Zaznacza jednak, że ponad połowa tego przebiegu to autostrada (nasz redakcyjny Prius w Warszawie zużywał ponad 6 l/100 km).

- Z początku faktycznie palił więcej. Ale nauczyłem się jeździć nim oszczędnie - podkreśla Porreca. Dziś na 5 tys. mediolańskich taksówek ponad 500 to Priusy.

Wady? Rozglądając się po wnętrzu, Domenig zauważa, że tapicerka mogłaby być wykonana z bardziej odpornego na przetarcia materiału. Pasażerowie czasem narzeka ją na wielkość bagażnika (408 litrów) oraz na brak miejsca nad głowami. Ale to są chyba jedyne skazy Piusa, jakie doskwierają w taksówce.

Na deser Domenig zaskakuje mnie opowieścią, jak to chciał zagazować Priusa.

- Próbowałem, ale się poddałem. Prius ma skomplikowaną elektronikę. Założenie sprawnie działającej instalacji jest w nim wręcz niebezpieczne, bo silnik spalinowy zbyt często gaśnie i znów się uruchamia.

A co o Priusie powiedzieliby polscy taksówkarze?

Nasz testowy egzemplarz użyczyliśmy krakowskiemu taksówkarzowi. Co go zdziwiło w Priusie? Przede wszystkim przestronność.

- Pasażerowie będą zadowoleni, bo z tyłu jest dość miejsca na nogi, a to ułatwia wsiadanie i wysiadanie. Po za tym środkowy tunel oddziela kierowcę od pasażera i - co istotne - jest tu automatyczna skrzynia. W swojej Carinie korzystam zwykle tylko z czterech biegów. Nie domyśliłbyś się dlaczego. Otóż, gdy pasażer siedzi z przodu, zdarza się, że nie mogę wrzucić piątki tak, by nie trącić go w kolano. A to mnie krępuje. Przecież nie zawsze obok siedzi ponętna blondynka - uśmiecha się Mariusz Wójcik.

Czy Toyota Prius w polskich warunkach to wymarzona taksówka? -pytam wprost.

Mariusz kręci głową. - Problemem jest cena. Nawet za używany egzemplarz w dobrym stanie trzeba dać około 50 tys. zł. Może następca będzie tańszy...

W Detroit zobaczyliśmy nowego Priusa. Na polskim rynku pojawi się latem. Nie wie my, ile będzie kosztował, choć można oczekiwać, że nieco mniej niż obecny. W przeciwnym razie klienci wybiorą sporo tańszą Hondę Insight lub właśnie debiutującego w Genewie Opla Amperę. Mimo że mocniejszy (silnik 1.8 l zastąpi dotychczasowy 1.5 l), nowy Prius jest ponoć bardziej oszczędny.

Najwyższy czas, by polskie władze wreszcie się obudziły i zaczęły promować ekoauta. Tak czy owak w dobie kryzysu i rosnących nacisków na rzecz ochrony środowiska hybrydy będą zyskiwać na popularności. Aż do czasu, gdy w salonach pojawią się odpowiednio tanie i sprawne auta elektryczne...

Podziel się

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
2004, 51 000 PLN
2012, 86 739 PLN
2009, 61 900 PLN
2012, 69 500 PLN