A Sześć różnic

Inżynierowie z Ingolstadt stanęli przed trudnym zadaniem: jak poprawić samochód, który uchodzi za udany i dobrze się sprzedaje?
Tylko w 2007 roku nabywców znalazło 234 tys. A6. W Polsce też nie było źle. 3500 sztuk to dobry wynik. Teraz, oprócz faceliftingu, inżynierowie zafundowali A6 kilka nowych silników. Z dziesięciu dostępnych sześć to benzynowe, cztery - diesle. Wśród nich aż trzy to nowości i cztery gruntownie zmodyfikowane. Prócz wyższej mocy mogą poszczycić się niższym o 15 proc. spalaniem.

To, co w nowym A6 widać od razu, to zmienione zderzaki. Przód upodobniono do pozostałych modeli marki. Wprowadzono diodowe światła do jazdy dziennej. Dzięki temu eksploatacja ma być tańsza - diody mogą świecić ponad 10 tys. godzin, czyli trzy razy dłużej niż zwykłe żarówki. Zmienił się też kształt tylnego zderzaka i świateł.

Na deser A6 zafundowano nowe kolory nadwozia i nowe obręcze. Gdyby nie poprawiony system MMI z dyskiem 40GB, nawigacja z większym ekranem, to zmian we wnętrzu nikt by pewnie nie zauważył.

Jakość? Wysoka. Pozycja za kierownicą? Bliska ideału. Dobrego wrażenia nie popsuje nawet jasnobeżowa tapicerka.

Pod maską najmocniejszy trzylitrowy diesel połączony z automatyczną 6-biegową skrzynią Tiptronic (wersja z 6-stopniową przekładnią manualną jest o 10 tys. zł tańsza). Moc wzrosła do 240 KM (+15), co w zupełności wystarcza, by wyprzedzać nie tylko maruderów. I to przy spalaniu około 10 l/100km.

Kto myśli o dwulitrówce, musi liczyć się z koniecznością mocniejszego wciskania gazu i większym spalaniem. Obiecane przez producenta 5,3 l/100 km można między bajki włożyć.

Niezależnie jednak od sposobu jazdy zawieszenie cicho i sprawnie tłumi wszelkie nierówności. Jest trochę usztywnione, ale dzięki temu samochód z ciężkim trzylitrowym silnikiem Diesla nie buja się już tak bardzo jak poprzednik. Za dodatkowe 11 300zł dostaniemy aktywne zawieszenie o czterostopniowej twardości. Tradycyjnie już w trybie Sport wzmaga się czułość układu kierowniczego, pedału gazu oraz skraca czas zmiany biegów.

Konstruktorzy poprawili to, na co narzekali klienci, unowocześnili silniki i zostawili auto luksusowym sedanem, jakim było, zachowując jego sportowy charakter.

Kłopot w tym, że taka wersja kosztuje aż 216 tys. 800 zł. Jeśli dodamy kilka gadżetów, uzbiera się naprawdę spora suma. Choć i tak mniejsza niż za konkurencyjne BMW 525 xDrive (235KM, 226 tys. zł). Na czteronapędowego Mercedesa E trzeba jeszcze poczekać.

Gaz

Dobra pozycja za kierownicą, dynamiczny silnik, bogata lista opcji, adaptacyjne zawieszenie, duży wyświetlacz nawigacji

Hamulec

Drogie wyposażenie dodatkowe, spalanie przy dynamicznej jeździe mocno odbiegające od fabrycznego

Summa Summarum

A6 po faceliftingu wizualnie niewiele różni się od poprzednika. Auto pozostało luksusową limuzyną o sportowym zacięciu. I dobrze. Najwięcej zmian poczyniono pod maską. Oszczędniejsze i mocniejsze silniki, a także cena dają Audi jeszcze więcej atutów w konfrontacji z odwieczny mi rywalami - BMW i Mercedesem

Audi A6 - kompendium

Silnik diesel, V6, 2967 cm3, turbo
Moc 240 KM przy 4400 obr./min
Moment 500 Nm przy 1400-3500 obr./min
Skrzynia 6-tiptronic
Napęd na cztery koła
Rozstaw osi 284,3 cm
Wymiary 491,6 x 185,5 x 145,9 cm
Masa/ładowność 1785/580 kg
Poj. bagażnika 546 l
Przysp. 0-100 km/h 6,8 s
Prędkość maks. 250 km/h
Śr. spalanie 7,1 l/100 km*
Cena 216 800 zł
* Dane producenta

Więcej o: