Mitsubishi Colt - pierwsza jazda Baby-Lancerem

Nowy Colt upodabnia się do swojego większego brata - Lancera. W porównaniu z poprzednikiem jest bardziej sportowy, ostry i wyrazisty
Ale czy zjedna to klientów, a szczególnie klientki, którym pocieszna mordka poprzednika mogła się bardziej podobać? Colt zdaje się krzyczeć: "jestem pełen testosteronu", a zmrużone przednie światła nie są już tak przyjazne. No cóż - takie właśnie było założenie inżynierów Mitsubishi. Przy projektowaniu nowego Colta użyli 65 proc. nowych części, co pozwoliło im w 100 proc. odmienić wizerunek auta.

Van z rajdówką

Szczególnie dynamiczne jest trzydrzwiowe nadwozie - podkreśla to zmieniona linia bocznych szyb. Spragnionym wygody producent oferuje także wersję pięciodrzwiową. Jest może bardziej stonowana, ale na pewno nie nudna. Przypomina trochę minivana zmiksowanego z małą rajdówką. Duży rozstaw osi i kół wraz z nisko osadzonym nadwoziem zdecydowanie wyróżnia Colta spośród największych konkurentów, którymi są Toyota Yaris i Suzuki Swift.

Projektanci poszli dalej w skojarzeniach sportowych: w 1967 Mitsubishi Colt odniósł pierwsze zwycięstwo w wyścigach, a dziś nie mniejszych emocji jak ówczesny samochód rajdowy dostarcza najmocniejsza wersja Colta, czyli Ralliart. 150 KM wykrzesane z turbodoładowanego silnika o pojemności 1,5 litra robi wrażenie w niespełna czterometrowym samochodzie. Do tego dopracowane, utwardzone zawieszenie. Silnik ma typowo sportową charakterystykę - do 3000 obrotów reakcja na gaz jest ospała, wręcz ślamazarna. Powyżej tej granicy, z cichym świstem turbosprężarki i basowym pomrukiem wydobywającym się z wydechu, Colt katapultuje nas w nadprzestrzeń.

Na krętych i wąskich katalońskich drogach szybko budzi się we mnie rajdowe zacięcie. Pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa, w końcu już po 7,6 s na liczniku jest 100 km/h. Ale zabawa zabawą, jednak nie można zapominać o przednim napędzie: efekt żyroskopowy jest bardzo wyczuwalny, tak samo jak podsterowna charakterystyka, gdy tylko przesadzimy z gazem na wyjściu z zakrętu. Łagodnie działający ESP zapobiega wypadnięciu z trasy, co naprawdę mnie cieszy -z jednej strony skały, z drugiej przepaść.

Większa część drogi przebiega w trybie: drugi bieg, kilka zakrętów, prosta, trójka pozwalająca się rozpędzić do ponad 140 km/h, ostre hamowanie, redukcja, zakręt, gaz...

Niestety, kilka rzeczy psuje zabawę. Pierwszą jest topornie wykończona i zbyt cofnięta dźwignia zmiany biegów. Przy prawidłowym ustawieniu głębokiego, kubełkowego fotela trzeba się nieźle nagimnastykować, by do niej sięgnąć. Drugim problemem jest śliska kierownica.

Wykończenie wnętrza odbyło się kosztem miejsca na kolana. Jest ciemno, twardo i przytłaczająco. Czuję się jak w domku z plastikowych klocków, wrażenie potęgują archaiczne pokrętła sterujące klimatyzacją. Na pocieszenie mamy głębokie uchwyty na kubki, półeczki na drobiazgi i kieszenie w drzwiach. Za to praktyczności nie dodaje masywny, bardzo pochylony przedni słupek, który skutecznie ogranicza boczną widoczność na krętej trasie czy w miejskiej dżungli.

Najbardziej usportowiona wersja Ralliart w Polsce dostępna będzie tylko na zamówienie za prawie 67 tys. zł. Dlaczego więc o niej piszę? Chyba po to, by móc lepiej zrozumieć, jakim samochodem nie jest Colt w podstawowych wersjach!

Proza życia

Na pewno nie ma w sobie tyle "sportu", ile można się spodziewać po wyglądzie. Wnętrze różni się nieznacznie względem Ralliart - nie ma ozdobnych nakładek na pedały, a siedzenia kierowcy i pasażera nie gwarantują już tak dobrego trzymania w zakrętach. Nie są też tak wygodne. Najbardziej dokuczliwy jest brak pewnego oparcia górnej części kręgosłupa, nie da się też ustawić zagłówka tak, by oprzeć o niego głowę. Podstawowy, trzycylindrowy silnik 1,1 litra osiąga 75 KM. Jego charakterystyczna praca przypomina Matiza: głośno i powoli.

Braki w osiągach najmniejszy silnik rekompensuje nam niskim zużyciem paliwa, które w cyklu mieszanym wynosi 5,5 litra na 100 km. Pamiętano też o bezpieczeństwie, chociaż wyposażenie można uznać za przeciętne w klasie.

Każdy Colt ma układ hamulcowy z ABS, BAS i samoczynnie włączającymi się światłami awaryjnymi (przy hamowaniu awaryjnym). Standardem są też dwie czołowe poduszki powietrzne. Boczne oraz kurtyny wymagają dopłaty.

Raczej do miasta

Druga wersja Colta dostępna na naszym rynku napędzana jest czterocylindrowym silnikiem 1,3 litra o mocy 95 KM. Nie odczuwa się już takich braków mocy, a i brzmienie, mimo że głośne, jakieś milsze dla ucha. We wszystkich "cywilnych" odmianach pozytywnie można ocenić zawieszenie, które jest udanym kompromisem pomiędzy komfortem jazdy a pełną kontrolą. Wspomagany elektrycznie układ kierowniczy jest precyzyjny, a lekka podsterowność na zakrętach łatwa do opanowania.

Na kawałku autostrady bez problemu można utrzymać 160 km/h i nie groźne są tutaj nawet podjazdy, które skutecznie zwalniają trzycylindrowca. Z tym silnikiem dostępna będzie także zautomatyzowana, sześciostopniowa przekładnia AllShift. Takie połączenie można uznać za najciekawsze przy miejskim wykorzystaniu samochodu - nie dość, że praktyczne, to jeszcze ekonomiczne. Colt 1,3 Allshift potrzebuje średnio 5,6 litra benzyny na 100 km.

Nie mieliśmy okazji przejechać się wersją z najmocniejszym silnikiem wolnossącym o pojemności 1,5 litra. Osiąga 109 KM i rozpędza Mitsubishi do100km/h wniecałe 10 sekund. Jeśli ktoś chce traktować Colta jako samochód na każdą okazję, powinien poważnie pomyśleć o tej odmianie. Należy się spodziewać, że będzie to rozsądny kompromis pomiędzy ceną a osiągami.

Mitsubishi zrezygnowało z diesla. Przedstawiciele firmy tłumaczą to stale zwiększającą się ceną oleju napędowego przy większych kosztach tej konstrukcji i nikłym zainteresowaniem takim silnikiem w poprzednim modelu. W zamian dostępne będą ekologiczne wersje Clear Tec (1,1 oraz 1,3 l). W zmniejszeniu zużycia paliwa i zatrucia środowiska ma pomagać odzyskiwanie energii przy hamowaniu oraz system Stop & Go wyłączający silnik przy najkrótszym nawet postoju.

Sprzedaż

Dostępne w Polsce wersje wyposażenia to Inform, Invite, Intense, Instyle. Przygotowano jeszcze specjalną, najuboższą wersję Inbusiness skierowaną do klientów flotowych. Colt 1,1 w tej specyfikacji kosztuje 35190 zł. Za dobrze wyposażonego 1,3 Invite ze skrzynią zautomatyzowaną musimy zapłacić 47 190 zł.

Ciekawostka

Colt kojarzy z rewolwerem. Mitsubishi tłumaczy jednak, że nazwa nawiązuje do innego znaczenia słowa "colt": to także młody koń w wieku do 4 lat.

Gaz

Dynamiczna sylwetka, dobre właściwości jezdne (dotyczy zwłaszcza Ralliart), niskie spalanie

Hamulec

Smutne, kiepsko wykończone wnętrze, głośny silnik 3-cylindrowy, śliska kierownica

Summa Summarum

Colt w nowym wydaniu stawia na dynamikę, sport i radość z jazdy. Udało się to uzyskać tylko połowicznie - najsłabsza wersja 1,1 rozczarowuje słabymi osiągami. Wrażenia nie robi też twarde, plastikowe wnętrze.

Dopiero większe silniki 1,3 i 1,5 sprawdzą się na co dzień, zarówno pod względem osiągów, jak i niskiego spalania.

Mitsubishi Colt 1,3 3D (Allshift)- kompendium

Nadwozie hatchback, 3-drzwiowe, 5-osobowe
Silnik benzynowy, R4, 1332 cm3
Moc 95 KM przy 6000 obr./min
Moment obrot. 125 Nm przy 4000 obr./min
Napęd na koła przednie
Skrzynia 5-manualna / 6-automatyczna
Wymiary 388/169,5/152 cm
Rozstaw osi 250 cm
Zawieszenie przód MacPherson, tył - belka skrętna
Masa 940 kg (945) kg
Poj. bagażnika 160/854 l
Poj. zbiornika paliwa 47 l
Przysp. 0-100 km/h 11 (11,8) s
Śr. spalanie 5,8 (5,6) l/100 km
Prędkość maks. 178 (180) km/h
Cena od 40 190 zł
Więcej o: