Porty pełne... aut

Światowe załamanie gospodarcze najlepiej widać na placach składowych trójmiejskich portów. W Gdańsku a wysokimi płotami stoją niekończące się rzędy nieodebranych samochodów. W większości są to najdroższe Toyoty, Nissany, Volkswageny i Audi, zakontraktowane w Rosji i na Ukrainie.
Auta szczelnie wypełniły nie tylko Wolny Obszar Celny, ale także kilka innych placów i nabrzeży drobnicowych, w tym nabrzeże węglowe.

- Przechowujemy w tej chwili ponad 11 tysięcy aut. To rekord. Normalnie trzymaliśmy na placach około pięć tysięcy pojazdów - mówi Janusz Kasprowicz z Zarządu Morskiego Portu Gdańsk S.A.

Zupełnie odwrotnie wygląda sytuacja w porcie w Gdyni, która kulminacyjny moment przeładowania samochodami ma już za sobą.

- Liczba pojazdów z tygodnia na tydzień spada, bo nasi kontrahenci, na przykład Honda, pozamykali zakłady - dowiedzieliśmy się w Zarządzie Morskiego Portu w Gdyni.

W ubiegłym roku tylko w Gdańsku przeładowano około 203 tysiące samochodów. W tym roku może ich być nawet o połowę mniej.