Ceny w górę

Są już pierwsze efekty wzrostu akcyzy i osłabienia złotego. Od Nowego Roku niemal wszyscy dilerzy zdążyli podnieść cenę swoich aut. Nie tylko tych dużych - małe też drożeją.
Do ostatnich dni grudnia trwała koniunktura na duże samochody - wiadomo było, że od stycznia podrożeją. Volvo przyjmowało zamówienia na 100 sztuk tygodniowo. Gdyby taki popyt panował przez cały rok, szwedzki producent sprzedałby 5000, zamiast 3800 aut (co i tak przekłada się na 6,5-procentowy wzrost w skali roku). Sporym wzięciem cieszyły się zresztą wszystkie marki premium - Mercedes zwiększył sprzedaż o 17,5proc., do ponad 4,3 tys.

sztuk, sprzedaż Saaba wzrosła o 19 proc., podobnie Audi i Lexusa.

Wzrost akcyzy z 13,6 proc. do 18,6 proc. sprawił, że producenci gorączkowo korygują cenniki. Duże modele BMW zdrożały średnio o kilka tysięcy złotych. Według danych Samaru BMW Serii 5 wersja 530d xDrive kosztuje teraz 217 500 zł (wcześniej 208 300 zł). Wersja benzynowa 525i od początku stycznia ma kosztować 189 000zł (dotąd 181 000 zł). Podobnie jest z cenami Toyot. Model Avensis 2.2 D-4D (150 KM) zdrożał ze 103 800 do 110 000 zł. Mercedes dolicza do zeszłorocznej ceny nieco mniej, bo 4,4proc. Na przykład C-klasa 200 CDI kosztuje teraz 124 100 zł (wcześniej 118 800). Tyle samo zdrożały Lexusy IS i RX poprzedniej generacji (rocznik 2008). IS nowej generacji niezależnie od roku produkcji kosztuje teraz o 10 proc., a nowy RX o blisko 7 proc. więcej. Także Dodge, Chrysler i Jeep uaktualniły cenniki - auta większe niż dwulitrowe zdrożały średnio o 5proc. plus 300-400 euro, ale kuszą możliwością przyznawania korzystnych rabatów, by zmiana nie była uciążliwa. Więcej, bo średnio o 11proc. podrożały wszystkie modele Audi. Te z silnikami poniżej dwóch litrów mniej, te z większymi - bardziej, choć są wyjątki (np. cena Audi A6 3.0 TDI Quattro wzrosła o 4,6proc.).

Czy to jedyne podwyżki? Raczej nie, słabnący złoty może wywołać lawinę podwyżek także mniejszych aut. Na razie producenci nie zmieniają cenników, ale ostrożne prognozy mówią o podwyżkach rzędu 5-6proc.

Wzrost akcyzy w połączeniu z ogólnoświatowym kryzysem nie wróży dobrze polskim producentom części. Fabryka Toyoty w Jelczu-Laskowicach produkuje m.in. silniki diesla 2,2l. 20proc. załogi nie pracuje - przebywa głównie na szkoleniach. Zwolnienie 600 osób z dwutysięcznej załogi zapowiedział też Inter Groclin Auto.



Komentarz Wojciecha Drzewieckiego (Samar)

Dilerzy wciąż mają auta wyprodukowane w 2008 roku i ceny tych egzemplarzy nie powinny ulec zmianie. Prognoza nie dotyczy aut, które objęła podwyżka akcyzy, bo te już drożeją. Audi zapowiedziało podwyżkę cen o 11 proc. Jednak większość producentów jeszcze się nie określiła. Mówi się o podniesieniu cen od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych na egzemplarzu. Wzrost akcyzy nie musi przekładać się na cenę samochodu, ponieważ producent może rozłożyć to obciążenie podatkowe na inne modele. Tak naprawdę dowiemy się, jakie będą ceny, dopiero kiedy producenci zaczną handlować samochodami wyprodukowanymi w 2009 r., a to pewnie nie wydarzy się wcześniej niż w marcu. Bardzo duży wpływ na kształtowanie cen będzie miał kurs złotego. Wiadomo jak silna jest obecnie walka o pozycję wśród producentów, i można się spodziewać, że to kompromis pomiędzy sytuacją na rynku, a tym co wynika z rachunków ukształtuje realne ceny samochodów.