Sir Stirling Moss urodził się w 1929 roku w Londynie. W ciągu 13 lat zawrotnej kariery kierowcy startował w prawie 500 wyścigach, z których wygrał aż 222. Dziesięciokrotnie został mistrzem Wielkiej Brytanii, i to w latach 50., gdy bolidy prowadziło się cholernie trudno a kariera kierowcy wyścigowego była równie perspektywiczna, co bycie gwiazdą rocka w erze hippisowskiej. Mimo niesamowitych sukcesów Stirling Moss nie sięgnął po najcenniejsze trofeum - okrzyknięto go nawet "najlepszym kierowcą F1, który nigdy nie został Mistrzem Świata". Moss zwyciężał za to w Targa Florio i Tourist Trophy oraz "Mille Miglia" - wyścigu Tysiąca Mil - w legendarnym samochodzie Mercedes-Benz 300 SLR.
Do tej legendy (chociaż sir Moss ścigał się ponad 80 samochodami różnych marek) nawiązały Mercedes-Benz i McLaren podczas projektowania nowego SLR-a.
Te firmy, współpracujące ze sobą chociażby w F1 stworzyły kolejny supersportowy bolid. Usiądź za jego kierownicą i przekonaj się, że z tej pozycji maskę auta możesz poklepać - nie ma dachu, nie ma przedniej szyby, są jedynie symboliczne, kilkucentymetrowe owiewki. Dodaj do tego osiągi - V8 o mocy 650 koni pod długą maską, 3,5 sekundy do setki i prędkość maksymalną gdzieś w granicach 350 km/h a otrzymasz bezkompromisowy bolid. Serce bije szybciej, do momentu, gdy spojrzy się na cenę - 750 tysięcy euro. Produkcja SLR-a ruszy w czerwcu 2009 i potrwa do grudnia. Powstanie zaledwie 75 sztuk.
Jeszcze o legendzie - w Targa Florio i Tourist Trophy zwyciężali też inni świetni kierowcy lat 50. - nieżyjący już Karl Kling i Juan Manuel Fangio, oczywiście w Mercedesie 300 SLR. Ale to Stirling Moss do dziś dzierży tytuł pogromcy Mille Miglia - nikt nie pobił jego rekordu - 10 godzin, 7 minut i 48 sekund. Trasę z Brescii do Rzymu pokonał ze średnią prędkością prawie 158 km/h!
Co zostało w nowym SLR-ze z legendy starego? Piękna linia, niezakłócona żadnym dachem, szybą. Zaawansowanie technologiczne. Także to, że nadaje się i na tor wyścigowy, i na zwykłą drogę. SLR Stirling Moss jest wyposażony dość spartańsko, ale kierowca, który od pierwszych sekund jazdy walczy o to, żeby mu nie urwało głowy i tak nie zwróci uwagi na brak wyrafinowanego systemu audio.
O tym, jak SLR Stirling Moss wygląda, nie ma co się rozpisywać - zdjęcia mówią wszystko. Warto może jeszcze zwrócić uwagę na zamykany dwuczęściowy przedział pasażerski.
Do tej legendy (chociaż sir Moss ścigał się ponad 80 samochodami różnych marek) nawiązały Mercedes-Benz i McLaren podczas projektowania nowego SLR-a.
Te firmy, współpracujące ze sobą chociażby w F1 stworzyły kolejny supersportowy bolid. Usiądź za jego kierownicą i przekonaj się, że z tej pozycji maskę auta możesz poklepać - nie ma dachu, nie ma przedniej szyby, są jedynie symboliczne, kilkucentymetrowe owiewki. Dodaj do tego osiągi - V8 o mocy 650 koni pod długą maską, 3,5 sekundy do setki i prędkość maksymalną gdzieś w granicach 350 km/h a otrzymasz bezkompromisowy bolid. Serce bije szybciej, do momentu, gdy spojrzy się na cenę - 750 tysięcy euro. Produkcja SLR-a ruszy w czerwcu 2009 i potrwa do grudnia. Powstanie zaledwie 75 sztuk.
Jeszcze o legendzie - w Targa Florio i Tourist Trophy zwyciężali też inni świetni kierowcy lat 50. - nieżyjący już Karl Kling i Juan Manuel Fangio, oczywiście w Mercedesie 300 SLR. Ale to Stirling Moss do dziś dzierży tytuł pogromcy Mille Miglia - nikt nie pobił jego rekordu - 10 godzin, 7 minut i 48 sekund. Trasę z Brescii do Rzymu pokonał ze średnią prędkością prawie 158 km/h!
Co zostało w nowym SLR-ze z legendy starego? Piękna linia, niezakłócona żadnym dachem, szybą. Zaawansowanie technologiczne. Także to, że nadaje się i na tor wyścigowy, i na zwykłą drogę. SLR Stirling Moss jest wyposażony dość spartańsko, ale kierowca, który od pierwszych sekund jazdy walczy o to, żeby mu nie urwało głowy i tak nie zwróci uwagi na brak wyrafinowanego systemu audio.
O tym, jak SLR Stirling Moss wygląda, nie ma co się rozpisywać - zdjęcia mówią wszystko. Warto może jeszcze zwrócić uwagę na zamykany dwuczęściowy przedział pasażerski.















