Citroën C4 - mezalians?

Najważniejsza nowość w zmodernizowanym kompakcie Citroëna to serce bijące po niemiecku. Model C5 zrobił naprawdę niezłe wrażenie, C4 po faceliftingu też nie ma się czego wstydzić. Lubiane u nas auto, wyposażone w silnik opracowany wspólnie z BMW ma jeszcze większe szanse na powodzenie.
W obliczu recesji - nie tylko na rynku motoryzacyjnym - jak nigdy sprawdza się zasada: kto nie współpracuje ten ginie. Także Citroën, w imię niezbędnego do życia cięcia kosztów, postanowił zbratać się technologicznie z konkurencją, w dodatku niemiecką. W ciężkich czasach nawet smakosze weisswursta i camemberta potrafili się dogadać.

Już na początku 2002 roku koncern PSA (Citroën plus Peugeot) rozpoczął wraz z BMW wytwarzanie małego silnika benzynowego. BMW ze względów prestiżowych montowało go tylko w Mini, natomiast Francuzi wpychali gdzie się dało. Ostatnio ten 1,6-litrowy produkt przyjaźni francusko-niemieckiej trafił pod maskę Citroëna C4.

Pretekstem do przeszczepu serca był face-lifting, który średniakowi Citroëna już dawno się należał. Samochód w nowej odsłonie musiał czymś kusić. W końcu dla Citroëna, C4 to najważniejszy model - ponad połowa produkcji marki przypada na C4.

Na szczęście o zmianach stylistycznych nie decydowali spece z BMW. A te, choć delikatne, wyszły Citroënowi na dobre. Zarówno w wersji coupé jak i berline (zbieżność z nazwą stolicy Niemiec przypadkowa) zmieniły się zderzaki. Pojawił się większy wlot powietrza, a maska nieco się zaokrągliła, dodając karoserii mężniejszego charakteru. Grill także nie wymigał się od modyfikacji. Nowy nawiązuje teraz do tego z modelu C5, który przebojem wdarł się na salony.

Zmiany stylizacyjne spowodowały, że auto urosło. Jednak te kilkanaście dodatkowych milimetrów długości (auto mierzy 427,5 cm w 5-drzwiowej berline i 428,8 cm w wersji coupé) odnotowuję wyłącznie z dziennikarskiego obowiązku, bo wewnątrz kabiny miejsca nie przybyło.

W poszukiwaniu syntezy idealnej

W pierwszej kolejności wsiadam do bordowego coupé oznaczonego skrótem VTS. To, w odróżnieniu od wersji podstawowej SX i najbardziej eleganckiej Exclusive, bardziej usportowiona odmiana C4.

Szybki rzut oka na deskę rozdzielczą. I tu są zmiany, choć jeszcze bardziej subtelne niż w nadwoziu. Nowy kształt zegarów i nową fakturę materiałów wykończeniowych zauważą z pewnością tylko nieliczni. Całość robi jednak lepsze wrażenie niż przed liftingiem. Dobre wrażenie podkreśla nowa aksamitna tapicerka, dostępna też w tańszych wersjach. Pozycja za kierownicą jest identyczna jak w poprzedniku. Siedzi się dość nisko, a kierownicę można regulować w dwóch płaszczyznach.

Najważniejsze zmiany w C4 czekają - jak zaznaczyłem na wstępie - pod maską. Ile tu niemieckiej technologii a francuskiego romantyzmu? To słodka tajemnica małżonków. Silnik brzmi bardziej "niemiecko", a Citroën w wersji THP (Turbo High Pressure) ze swoimi 150 KM dość ochoczo wyrywa do przodu. Jak twierdzi producent to "idealna synteza osiągów oraz niskiego poziomu zużycia paliwa i emisji CO2". A w praktyce? Bezpośredni wtrysk paliwa, turbokompresor Twin-Scroll oraz zmienne fazy rozrządu sprawiają, że silnik budzi się do życia już przy 1400 obr./min. To bardzo dobry wynik, tym bardziej, że nie jest tylko suchym zapisem na papierze. Wystarczy mocniej wcisnąć gaz, by moc i 240 Nm momentu obrotowego dały o sobie znać niemal natychmiast.

Co istotne w ruchu miejskim, 156 Nm mam do dyspozycji już od 1000 obr./min. czyniącymi jazdę w korku (zdarzają się na francuskiej prowincji) mniej uciążliwą. Nie trzeba co chwilę sięgać do drążką nowej, sześciostopniowej skrzyni biegów. Przede mną wreszcie długa prosta. Gaz do dechy. Jedynka, sprzęgło, dwójka, gaz do oporu. Przyjemność szybkiej zmiany biegów psuje jedynie "gumowe" sprzęgło. Szybko puszczone, wraca później niż noga. Może to tylko przypadłość tego egzemplarza?

Przesiadam się do C4 berline, czyli 5-drzwiowego hatchbacka. Szary kolor i beżowa tapicerka uświadamiają mi, że nie ma tu miejsca na sportowe doznania; bardziej liczy się elegancja i komfort. Faktycznie: zawieszenie, bez zmian w stosunku do poprzednika, dobrze izoluje kabinę. Jazda jest przyjemna, choć mniej dynamiczna. Pod maską terkoce 120-konny silnik, także o pojemności 1.6 l i także zbudowany wraz z BMW. Idealnie pasuje do charakteru wersji berline. Tym bardziej, że 90 proc. z wynoszącego 160 Nm momentu obrotowego dostarcza w zakresie od 2500 do 5750 obr./min.

Konstrukcja podporządkowana jest jak najmniejszemu zużyciu paliwa. Zresztą klienci obu wersji C4 nie powinni kręcić nosem przy dystrybutorze: mocniejszy silnik zadowoli się około ośmioma litrami na sto kilometrów, słabszy wypije mniej niż siedem. To wynik całkiem niezły, biorąc pod uwagę możliwości aut. A jeśli dodamy do tego atrakcyjną stylizację nadwozia, dobre prowadzenie i kilka nowości ze świata gadżetologii (MyWay - nowy system nawigacji, zmodernizowany w stosunku do NaviDrive, oraz USB Box) może się okazać, że C4 to ciekawa propozycja nie tylko dla miłośników kuchni francuskiej. Tym bardziej, że ofertę uzupełnia dość bogata reprezentacja silników wysokoprężnych.

Citroën C4 - kompendium



Nadwoziecoupé 3-dr, 5-osberline 5-dr, 5-os.
SilnikVTi benzynowy, 1598 cm3, THP benzynowy z turbosprężarką, 1598 cm3
Moc120 KM przy 6000 obr./min150 KM przy 5800 obr./min
Moment160 Nm przy 4250 obr./min240 Nm przy 1400-4000 obr./min
Skrzynia5-manualna6-manulana
Napędna koła przedniena koła przednie
Rozstaw osi260,8 cm260,8 cm
Wymiary428,8 x 176,9 x 145,8 cm427,5 x 177,3 x 145,8 cm
Masa1217 kg1276 kg
Poj. bagażnika314/1017 l320/1023 l
Przysp. 0-100 km10 s8,4 s
Śr. spalanie6,7 l/100 km7,7 l/100 km
V maks.195 km/h212 km/h
Cena 61 400 zł81 900 zł
Gaz

Dobre osiągi, niskie spalanie, pojemny bagażnik, dobre materiały wykończeniowe

Hamulec

Wysoka cena wersji berline, automat o zaledwie czterech biegach

Summa Summarum

Nadchodzi era Citroëna? Model C5 zrobił naprawdę niezłe wrażenie, C4 po faceliftingu też nie ma się czego wstydzić. Lubiane u nas auto, wyposażone w silnik opracowany wspólnie z BMW ma jeszcze większe szanse na powodzenie.