Nacjonalizacja Detroit?

Rząd najprawdopodobniej udzieli pomocy producentom z Detroit, jednak w zamian może przejąć część udziałów w firmach.
Szczegóły planu udzielenia pomocy General Motors, Fordowi i Chryslerowi nadal są dyskutowane, jednak możliwe jest, że w zamian za gwarancje kredytowe amerykańskie Ministerstwo Skarbu przejmie udziały o wartości 20 proc. udzielonej pożyczki.

W praktyce oznacza to, że General Motors, który poprosił o 10 miliardów dolarów, może stać się państwową firmą. GM wyceniony jest bowiem obecnie wyceniony na 3 miliardy dolarów. Gdyby plan w obecnej formie został zaakceptowany, Skarb USA stałby się właścicielem 2/3 udziałów w firmie. Plan udzielenia pomocy firmom z Detroit jest dziełem Demokratów, a głosowanie w Izbie Reprezentantów i Senacie zaplanowane jest na środę rano.

Swoje wątpliwości zgłosili jednak niektórzy członkowie partii republikańskiej, którzy uważają, że najlepszym wyjściem dla firm jest bankructwo, a także przedstawiciele Białego Domu. Obie strony obawiają się, że plan demokratów może nie zmusić firm do podjęcia długoterminowych decyzji, wymaganych, aby w dłuższym okresie czasu koncerny z Detroit znowu stały się dochodowe.

Tymczasem przedstawiciele General Motors nawołują do jak najszybszego przyjęcia planu ratunkowego. Ford jednak zastrzega, że plan ratunkowy nie jest potrzebny do przeżycia firmy. - Na razie nie planujemy skorzystać z rządowych pieniędzy - powiedział Bloombergowi Bruce Andrews, wiceprezes ds. kontaktów z rządem u Forda.

Wielki Plan

Jeśli plan ratunkowy przejdzie przez Senat i Izbę Reprezentantów, do 31 marca 2009 roku wszystkie firmy będą musiały przedstawić długoterminowe plany restrukturyzacyjne, a także wycofać się ze spraw sądowych przeciwko stanom, które wprowadziły ustawy ograniczające emisję gazów cieplarnianych (m.in. Kalifornia). W razie przyjęcia kredytu, firmy będą musiały wstrzymać wypłacanie dywidend (roczny podział zysków pomiędzy udziałowcami) i ograniczyć płace. Kolejnym warunkiem jest także... pozbycie się całej floty samolotów odrzutowych.

Kredyty zostałyby rozłożone na siedem lat, oprocentowanych na 5 proc. Plan zakłada też powołanie specjalnego stanowiska ("samochodowego cara") lub komisji kontrolującej wykonywanie planu. Jeśli któraś firma odstąpiłaby od restrukturyzacji lub ją opóźniała, rząd miałby prawo zażądać wcześniejszej spłaty.