Zoom-zoom pod maską 

Mazda 6 otrzymała nowy silnik wysokoprężny, dzięki czemu jest jeszcze bardziej zoom-zoomowa
Mogłoby się wydawać, że z racji tego, że Mazda należy do Forda, jej konstruktorzy wezmą po prostu 2,2-litrowy wysokoprężny silnik z Mondeo, wcisną go pod maską "szóstki" i gotowe. W ten sposób oszczędziliby sporo czasu i pieniędzy. Ale to byłoby za proste. Japońscy spece postanowili, że wszystko zrobią po swojemu. No i udało im się. Na początek kącik techniczny. Silnik o pojemności 2,2 l ma unikalny, 10-otworkowy układ common rail z nowymi wtryskiwaczami, które dostarczają paliwo do cylindrów pod ciśnieniem aż 200 MPa. Zastosowano też turbosprężarkę o zmiennej geometrii, aluminiowy blok silnika oraz pierwszy na świecie filtr cząstek stałych z ceramicznym rdzeniem. Brzmi to nieźle, a jak się sprawdza w czasie jazdy?

Napięta do granic

Niewielki klekot słychać właściwie tylko przy rozruchu. Silnik szybko nabiera dobrych manier i potem jest już ledwo słyszalny. W czasie jazdy bardziej przeszkadza dźwięk opływającego nadwozie powietrza oraz szum opon, choć nie można powiedzieć, by były to specjalnie uciążliwe. Osiągi auta są wystarczające - w końcu ma na stanie 185 KM. Ważniejszy jest jednak pokaźny moment obrotowy, dzięki któremu już od 1700 obr./min Mazda przyjemnie wyrywa do przodu. Mogłem się o tym przekonać tak na górskich, ekstremalnie krętych drogach Majorki, jak i autostradach. Tam też mogłem docenić system informujący o autach znajdujących się w martwym polu. Praktyczny drobiazg znacząco poprawiający bezpieczeństwo. Mazda 6 przypadnie do gustu tym, którzy szukają sportowo przyprawionej limuzyny. Układ kierowniczy "szóstki" stawia wyczuwalny opór, precyzyjna i ciasno zestopniowana skrzynia biegów przyjemnie "klika" przy każdej zmianie biegu, a dość sztywne zawieszenie trzyma wóz w ryzach nawet podczas bardzo ofensywnej jazdy. Jeśli ktoś to lubi, to za kierownicą Mazdy poczuje się naprawdę dobrze. Mnie nie bardzo się to podobało. Całe auto sprawia wrażenie naprężonego, napiętego, jakby cały czas gotowego do walki. Układowi kierowniczemu i skrzyni biegów brakuje takiej lekkości i delikatności znanej z wcześniejszych japońskich samochodów. Teraz wszystko jest tak po niemiecku sztywne, twarde, wymagające. Nie jestem pewien, czy wlokąc się przez zakorkowane miasto po niedoskonałych drogach taka sportowość Mazdy jest najbardziej potrzebną rzeczą. Przydałoby się "6" nieco luzu, miękkości i komfortu. Choć przyznaję, że za jej kierownicą można się bawić naprawdę dobrze.

Brum brum?

Skośnookie spojrzenie reflektorów, wyraźnie zarysowane przednie nadkola oraz dynamiczne płaszczyzny i przetłoczenia nadają Maździe bardzo "szybkiego" wyglądu. Patrzysz na nią i odnosisz wrażenie, że gna stówą nawet, gdy stoi na parkingu. Wnętrze jest równie udane - nowoczesne, bezpretensjonalne i ergonomiczne. Niektórzy pewnie będą się czepiać, że wykończenie i tworzywa nie są jeszcze takie jak u niemieckich konkurentów, ale czy to takie ważnie? W Maździe nic nie razi i nie trzeszczy. Więc nie ma problemu.

Nowy silnik powstał w trzech wersjach o mocy 125, 163 i 185 KM, ale w Polsce oferowana będzie tylko najmocniejsza. I dobrze, bo zapewnia niezłe osiągi, spala mniej paliwa niż dostępny jeszcze przez jakiś czas 140-konny turbodiesel i jest zdecydowanie bardziej zoom-zoomowy. Bardziej jaki?! Już tłumaczę - otóż wszystko, co robi japońska firma, jest ponoć bardzo zoom-zoom. Chodzi tu zarówno o wygląd nadwozia, jak i przyjemność z jazdy. Ba, nawet reklamy są bardzo zoom-zoomowe. Co to do licha oznacza? Otóż zoom-zoom to taki amerykański odpowiednik naszego brum-brum. Jeśli wierzyć marketingowcom ponoć każdy z nas będąc małym brzdącem wydawał takie dźwięki w czasie zabawy samochodzikami. Kiedy spytałem o to mamę zrobiła taaakie oczy. Mniejsza o to. Japończycy chcą w każdym razie, byśmy za kierownicą Mazdy znowu poczuli się tak jak dzieciaki bawiące się resorakami. W czasie jazdy szóstką z nowym turbodieslem faktycznie przez moment mi się to udało. I nawet było fajnie.

Gaz

Stylistyka, przestronne wnętrze, tylna kanapa składana jednym ruchem, mocny i oszczędny silnik 

Hamulec

Twarde zawieszenie, dość wysoka cena, brak automatycznej skrzyni biegów 

Summa summarum

Dobrze wygląda, sportowo się prowadzi, pali tyle, co nic i pozwala kierowcy poczuć się tak, jakby znowu miał cztery lata i bawił się ulubionymi autkami.  

Kompendium

Mazda 6 MZR-CD 2,2
SilnikTurbodiesel R4, 2184 cm3
Moc185 KM/3500 obr./min
Moment400 Nm/1800-3000 obr./min
Napędna przednie koła
Wymiary473,5 x 179,5 x 144 cm
Rozstaw osi272,5 cm
Masa1455 kg
Poj. bagażnika519 l
Przysp. 0-100 km/h8,3 s
Spalanie7,1/4,7/5,6 l
Prędkość maks.218 km/h
Cena122 tys. zł