MINImalny skok cenowy

Nowe MINI Cabrio wygląda dokładnie tak samo, jak stare. Może to i dobrze? W końcu nie ma sensu zarzynać kury, znoszącej złote jaja.
Na pierwszy (a także drugi i trzeci) rzut oka... różnic nie ma. Zmiany są drobne, wręcz kosmetyczne, a ich zauważenie wymaga dłuższego przestudiowania zdjęć. Nieco inny jest zderzak, dodano też wlot powietrza na masce, a co bardziej spostrzegawczy zauważą, że ukryto zawiasy tylnej klapy. To kosmetyka, choć trudno się dziwić: Cabrio pierwszej generacji od wiosny 2004 roku sprzedało się w 164 tysiącach egzemplarzy, producent zastosował się więc do złotej zasady: jeśli coś działa, nie ruszać!

Czy zmieniło się cokolwiek? Otóż tak, choć niestety na gorsze. Chodzi o cenę. Cabrio II na rynku amerykańskim będzie nawet o 10 proc. droższe od poprzedniej generacji! Polskie ceny jeszcze nie są znane, choć z powodu kryzysu ceny mogą być wyższe również i u nas.

Inne zmiany ukryte są w środku. Mocniejszy jest silnik: wersja Cooper S Cabrio ma mieć 175 (o 5 więcej niż poprzednik) koni mechanicznych mocy, przyspieszać do setki w 7,4 sekundy i osiągać 222 kilometry na godzinę prędkości maksymalnej. Drugi dostępny wariant, Cooper Cabrio, ma silnik o mocy 118 koni mechanicznych. Standardem jest znany z BMW zmniejszający szkodliwe dla środowiska emisje system EfficientDynamics, w MINI zwany "Minimalism". Stałym elementem wyposażenia jest też klimatyzacja.

Miękki, materiałowy dach składany jest elektrohydraulicznie w czasie 15 sekund. Podczas jazdy, na wzór szyberdachu, można także odsunąć do tyłu jego górną część. Bezpieczeństwo zapewnia automatycznie wysuwany tylny pałąk antykapotażowy. Do gamy kolorów dodano żółty (Interchange Yellow) i niebieski (Horizon Blue).

Jako pierwsi nowego Cabrio II zobaczą odwiedzający targi samochodowe w Detroit w styczniu. Do sprzedaży trafi w pierwszej połowie 2009 roku, choć w USA zamówienia składać można już teraz.