Obama, obiecałeś!

Emocje po wyborach prezydenckich w USA jeszcze nie opadły, a General Motors już przypomina Barackowi Obamie o złożonych obietnicach.
Krótko po zwycięstwie Baracka Obamy nadszedł czas na składanie gratulacji. Swoje listy przysyłają stronnicy Obamy, przywódcy sprzymierzonych krajów, a także przedstawiciele przemysłu. Oczywiście nie jest to gest bezinteresowny. Każdy liczy na to, że mile połechtana prezydencka duma nie pozwoli Obamie zapomnieć o złożonych podczas kampanii obietnicach.

Niektórzy postanowili o niezawodność prezydenckiej pamięci zadbać osobiście. List przedstawicieli General Motors do zwycięzcy wyborów zaczyna się niewinnie. "Gratulujemy Senatorowi Obamie historycznego zwycięstwa" czytamy w oświadczeniu.

Koncern do sedna sprawy przechodzi jednak dość szybko. "General Motors z radością wita deklaracje prezydenta o udzieleniu pomocy krajowemu przemysłowi motoryzacyjnemu". [...] Wsparcie to nadchodzi w momencie, w którym nasz przemysł zmaga się z jednym z najtrudniejszych ekonomicznie okresów w historii naszego kraju. [...] Dzięki niemu będziemy w stanie utrzymać konkurencyjność amerykańskiego rynku, przyczyniając się do odnowy ekonomicznej kraju".

Nigdzie w liście nie wymieniono żadnej konkretnej sumy. Nie jest jednak tajemnicą, że General Motors od dłuższego czasu stara się o 10 miliardów dolarów pomocy finansowej od amerykańskiego rządu.