Lancia Delta - pierwsza jazda papużką

Lancia Delta, chociaż wygląda niebanalnie, jest tylko zwykłym, rodzinnym hatchbackiem w bardziej ekskluzywnym wydaniu. A szkoda...
Wyróżnia się na drodze, zwraca uwagę, frapuje modnymi, ostrymi liniami. Nowa Delta to projekt śmiały, a dzięki temu niepowtarzalny. Ale mogło być coś więcej. Mam wrażenie kolejnej, niewykorzystanej szansy w koncernie Fiata. Pierwszym przykładem była Croma. Spodziewałem się wskrzeszenia samochodu, który był na swój sposób legendą. Pierwszą, dużą limuzyną Fiata, która nie skończyła marnie, tak jak model 130 z końca lat 60., walczący o rynek zupełnie nie przygotowany na luksusowe auta z Turynu. Tamta Croma sprzed 23 lat pojawiła się w dobrym momencie i sprzedała w liczbie 450 tys egzemplarzy. W nowym wydaniu została tylko nazwa. Zbyt mało, by w udany sposób odnieść się do przeszłości. Teraz identyczny, marketingowy lapsus przypadł w udziale Delcie. Samochód, który gromił konkurencję na rajdowych trasach od 1985 do 1991 r. i wygrał 49 eliminacji Mistrzostw Świata doczekał się seryjnych wersji z napędem 4x4 i turbodoładowaniem. Najmocniejsza z nich miała 215 KM i przyśpieszała do "setki" w 5,7 s! Dzisiaj szczytem marzeń w Delcie jest doładowany, 150-konny benzynowiec 1.4, owoc "downsizingu" służącego oszczędzaniu paliwa, albo 165-konny, dwulitrowy turbodiesel z serii Multijet. I tak jak w Cromie nie ma estetycznych nawiązań do poprzednika. Ciekawe, czy poruszy kogokolwiek krótka notatka o historii i sukcesach pierwszej wersji tego modelu, zamieszczona na stronie internetowej Lancii? Dlaczego w obu przypadkach nie wyczarowano cacka w rodzaju Fiata 500, gdzie nawiązanie kształtem do słynnego modelu z przeszłości obudziło całą lawinę zmysłów i spotkało się z tak entuzjastycznym przyjęciem? Może Croma i Delta nie były tak sławne jak "pięćsetka", ale mają ważne miejsce w historii motoryzacji. Ich kanciaste nadwozia świetnie nadawały się do stylizacyjnej transformacji na współczesną modłę. Tej szansy nie wykorzystano. Szkoda, wielka szkoda.



Delta przypomina Cromę nie tylko w tej kwestii, ale również pod względem koncepcyjnym. I chociaż nie została zbudowana na płycie podłogowej Opla Vectry, tylko na platformie Fiata Bravo, też jest pięciodrzwiowym hatchbackiem o wyraźnych cechach rodzinnych. Tyle tylko, że Delta nie musi pełnić roli modelu flagowego, a to stawia ją w zupełnie innym świetle. Nie podlega specyficznym wymaganiom i można ją oceniać w zupełnie normalnych kategoriach. Jako samochód rodzinny prezentuje się znakomicie. Jest wyrazista, niepowtarzalna, inna. Kilka osób powiedziało mi, że przód Delty przypomina im papugę. No i dobrze! Nie każda Lancia musi mieć pyszczek Pandy! Tył z wąskimi lampami wygląda trochę futurystycznie i kojarzy się z modelem Thesis. Też fajnie, bo auto ma powiązanie z bardziej prestiżowym modelem.



Ekskluzywny styl Delty nie podlega dyskusji. Każdy detal dopieszczono, wykończenie wnętrza tchnie elegancją, wszędzie pełno wysmakowanych drobiazgów. Może nie jest to poziom Audi czy Mercedesa, ale z pewnością zbliżony. W standardzie skórzana tapicerka, czołowe, boczne i kurtynowe poduszki powietrzne, automatyczna klimatyzacja, radio z odtwarzaczem CD i MP3, pełna elektryka (lusterka i szyby boczne). Do tego ABS, system stabilizacji toru jazdy, automatyczne światła mijania. Tego możemy się spodziewać za 84 990 zł. Kiedy dokupimy poduszkę kolanową, szklany dach panoramiczny sterowany elektrycznie, dwubarwny lakier i kilka innych drobiazgów cena sięgnie...prawie 107 000 zł. Za samochód klasy 4,5 m. I jak tu nie mówić o luksusie! Ale uwaga! Oto ekskluzywna, przesiąknięta wytwornością Delta ma deskę rozdzielczą podobną do tej z Fiata Bravo. Nie jestem w stanie tego pojąć. Co, zabrakło pieniędzy w fazie projektowania? Można było odebrać honorarium temu, kto skonstruował fotele. Są fatalne - twarde, płaskie, bez żadnego profilu. Po prostu byle jakie. W aucie za "stówkę"!

Obejrzyj polską premierę Lancii Delty

Lancia Delta - polska premiera | wideo




Dobrze, że pomyślano chociaż o funkcjonalności. Przedział pasażerski jest przestronny i dobrze wytłumiony. Tylną kanapę można przesuwać, regulując pojemność bagażnika i przestrzeń za przednimi siedzeniami. Bardzo się to przydaje, bo przestrzeń na pakunki w wersji "minimum" z pewnością nie zadowoli rodziny podczas dłuższego wyjazdu. Przydaje się też regulacja pochylenia oparcia tylnej kanapy. W ustawieniu wypoczynkowym można sobie odetchnąć, albo nawet się zdrzemnąć. Nic nie zakłóca spokoju. Silnik mruczy przyjemnie, zawieszenia pracują cicho i komfortowo. Są jednak sprzymierzeńcem w sprawnej jeździe, w każdych warunkach drogowych. Delta świetnie radzi sobie w łukach, precyzyjnie prowadzi się na prostych. Nic sobie nie robi z kolein i nierówności. Nienagannie działa układ kierowniczy.

Zobacz także, co podczas premiery poszło nie tak...

Niezbyt udana premiera... | wideo




Wykorzystanie możliwości silnika nie sprawia kłopotu. A tkwi w nim spory potencjał, chociaż przed bliższym poznaniem niewielki benzynowiec 1.4 w aucie o masie prawie 1,4 t może budzić mieszane uczucia. W praktyce sprawdza się znakomicie, nie można narzekac nawet na elastyczność. Turbo to jednak techniczna magia. Wystarczy wepchnąć na siłę trochę powietrza do małych, czterech cylindrów i już jest pięknie! Spalanie to druga strona medalu. Ta gorsza. Nie wiem jak uzyskać średnie, katalogowe 7,0 l/100 km. Przy bardzo spokojnej jeździe udało mi się dobrnąć do 8,5 l/100 km, w normalnej, codziennej jeździe w mieście i poza miastem uzyskiwałem wyższy jeszcze o 2 l.



Kto chce się wyróżniać i stać go na to, może sobie kupić taką włoską "papużkę". Z pewnością stanie się obiektem zazdrosnych spojrzeń. Piękność spod znaku Lancii ma swój urok mimo zapożyczeń z Fiata Bravo i braku nawiązań do legendarnej poprzedniczki. Chociaż budzi skojarzenia konstrukcyjne z Fiatem Croma daleko jej do nijakości tamtego samochodu. Włosi jeszcze raz pokazali swe możliwości w projektowaniu samochodów. A że coś tam się nie udało? Cóż, będzie przynajmniej coś do roboty przy pierwszej modernizacji.





Lancia Delta 1.4 T-Jet - kompendium







Nadwoziehatchback, 5-drzwiowe, 5-osobowe
Silnikbenzynowy, R4, 1368 cm3
Skrzynia6-manualna
Moc150 KM przy 5500 obr/min
Moment206 Nm przy 2250 obr/min
Napędna koła przednie
Rozmiary452/149,9/179,7 cm
Rozstaw osi270 cm
Zawieszenie przódMc Pherson
Tyłbelka skrętna, sprężyny śrubowe
Opony195/55 R16
Masa własnaod 1395 kg
Poj bagażnika380-465 l
Poj zbiornika paliwa58 l
Przyśp 0-100 km/h8,7 s
Śr spalanie7,0 l/100 km
Prędkość maks210 km/h
Cenaod 84 990 zł


Gaz

Oryginalna stylizacja, komfortowe i bezpieczne podwozie, dynamiczny silnik, przestronne i funkcjonalne wnętrze, wysoka jakość wykończenia



Hamulec

Wysoka cena, wtórny projekt deski rozdzielczej, niewygodne fotele, mały bagażnik



Summa summarum

Lancia ma być ekskluzywna i taka rzeczywiście jest. Delta 1.4 T-Jet w odmianie 150-konnej wpisuje się doskonale w zadania wyznaczone przez koncern Fiata dla tej firmy. Tyle tylko, że z ceną chyba trochę przeholowano. Przy pełnym wyposażeniu ta wersja zbliża się niebezpiecznie ceną do porównywalnych wielkością kombi spod znaku BMW czy Mercedesa, słynących z luksusu i nie mniej funkcjonalnych. Kartami przetargowymi Delty w każdej sytuacji będą co prawda niebanalna stylizacja i nadwozie typu hatchback. Tylko czy zawsze to wystarczy?