Bogaci będą mogli jeździć szybko?

Półtora tysiąca fotoradarów i grzywny do 5 tys. zł zamiast nowych dróg i punktów karnych. Taki prezent od 1 stycznia 2009 r. chcą sprawić kierowcom posłowie
Teraz winę kierowcy przyłapanemu przez fotoradar udowadnia policja lub sąd. To się zmieni - w projektowanych przepisach to właściciel pojazdu, a nie kierujący pojazdem, otrzyma nakaz zapłaty w trybie administracyjnym. I na właścicielu, a nie na policji czy sądzie, spoczywa obowiązek wskazania winnego. Automatycznie ma płacić za przekroczenie prędkości, chyba że wskaże osobę, która prowadziła należący do niego pojazd. Co to znaczy "wskaże"? Zarówno właściciel, jak i kierujący jego pojazdem będą musieli złożyć pisemne oświadczenia plus kserokopie prawa jazdy.

Projektuje się nowe miejsce, do którego będą trafiać (i to automatycznie) zdjęcia z fotoradarów. Policję zastąpi -znane w kilku krajach -centrum nadzoru nad ruchem drogowym. Obecnie nie ma w Polsce takiej instytucji. Czy powstanie jako organ Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji lub agenda przy Generalnej Dyrekcji Budowy Dróg Krajowych i Autostrad? Są obawy, że będzie to kolejna z wielu służb parapolicyjnych, jakie istnieją już w naszym kraju. Pytanym policjantom z drogówki nie podoba się pomysł, by do takiego centrum trafiały też zapisy z fotoradarów innych niż stacjonarne. Coś wtym jest, bo "misiaki z suszarką" (jak się ich żartobliwie określa) na serio dyscyplinują kierowców. Zwolennicy centrum zauważają, że obecnie policja jest w stanie przerobić zaledwie 5-20 proc. materiału zarejestrowanego na fotoradarach.

Dziś liczbę masztów do stacjonarnych fotoradarów na polskich drogach szacuje się na 635-650, a zabudowano w nich około 130 urządzeń. Działa więc jeden fotoradar na pięć, a reszta to atrapy. Aby wprowadzić w życie projektowaną ustawę, trzeba zainstalować około tysiąca nowych urządzeń za ponad 50 mln euro. Czy nie lepiej wydać te pieniądze na budowę dróg?

Sprawa ma też dosłownie drugie dno. Praktyka pokazuje, że punkty karne dyscyplinują kierowców bardziej niż mandaty. Skoro kara będzie nakładana administracyjnie, to punktów karnych za przekroczenie prędkości nie będzie!

Nie ciesz się ze zniknięcia mandatów i punktów karnych za przekroczenie prędkości, bo grzywny będą srogie. Sięgną 1000-1500 zł, a w wypadku znacznego przekroczenia prędkości (rzędu 50 km/h) w terenie zabudowanym nawet 4-5 tys. zł. Te 5 tys. to także forma finansowego akceleratora, bo jeśli zapłacisz kilka grzywien i uzbierasz taką sumę, to przez następne sześć miesięcy za każde kolejne zarejestrowane przekroczenie prędkości zapłacisz grzywnę w podwojonej wysokości. Smaczku sprawie nadają propozycje dodatkowych zwyżek i zniżek. Zapłacisz od razu w terminie ustawowym - zniżka 10-15 proc., zapłacisz z miesięcznym opóźnieniem - zwyżka do 100 proc. Opinie kierowców są jednoznaczne - bogaci będą jeździć szybko.