Dragstery po polsku

Nigdy nie latałem wojskowym myśliwcem, ale już wiem, jak czuje się jego pilot, lądując na lotniskowcu
Ciąg wsteczny i liny łapiące golenie kół. Ujemne przeciążenie nieporównywalne z niczym, z czym na co dzień mamy do czynienia. Manewr lądowania na lotniskowcu to wyzwanie nawet dla wytrawnego pilota.

Jazda samochodem z silnikiem o mocy 1234 KM to też nie przelewki. Kiedy zaproszono mnie do wnętrza takiego potwora będącego w istocie megaprzeróbką GMC Typhoona, z dużą trudnością przecisnąłem się przez gąszcz rur klatki przeciwkapotażowej broniący dostępu do spartańskiego wnętrza. Oczywiście hełm, oczywiście pięciopunktowe pasy. Wokół puste blachy i tworzywa sztuczne. Deska rozdzielcza? Kilka zegarów. Między siedzeniami -masywna dźwignia zmiany biegów. Obok pedału gazu to najważniejszy element. Marcin Blauth, aktualny mistrz Polski wyścigów na jednej czwartej mili w klasie Maxi i mistrz Europy, wykonał nią kilka tajemniczych ruchów i przycisnął jakieś guziki. Potem rozkręcił silnik do 5000 obr./min. A potem... Potężna siła wbiła ciało w fotel. Przez chwilę miałem wrażenie, że wystrzelono mnie z armaty, bo napęd 4x4 przeniósł moment obrotowy bez żadnego poślizgu kół. Ale była to naprawdę krótka chwila. Prędkościomierz pokazał 140 km/h, gdy zaczynamy hamować. Szkoda, że dystans był tak krótki. Gdyby do dyspozycji było choćby 400 m, na mecie mielibyśmy jakieś 270 km/h! W niewiele ponad 9 sekund!

Przesiadka do Chevroleta Chevelle była nie mniej ekscytująca. Jego dziewięciolitrowy silnik V8 generuje 1000 KM bez pomocy turbosprężarki czy podtlenku azotu. Tutaj po prostu benzyna leje się do cylindrów. Napęd trafia na tylne koła, tak wielkie jak w typowych amerykańskich dragsterach. Morten Carlssen z Norwegii, wielki pasjonat motoryzacji i aktualny mistrz Polski w klasie tylnonapędowców, zadbał o to, bym zapamiętał przejazd do końca życia. Zanim wystrzeliliśmy jak z procy, pokrył betonową nawierzchnię czarnymi wstęgami gumy, buksując kołami w kłębach dymu. I znowu hamowanie wysysające gałki z oczodołów. Na zawodach Carlssen pokonuje ćwierć mili w9,6 sekundy!

Takie atrakcje towarzyszyły prezentacji zespołu Dunlop VTG NoLimit Racing Team w składzie: Marcin Blauth, Morten Carlssen oraz Witold Karałow. Niestety, Honda Civic Hot Rod tego ostatniego (podwójne doładowanie, 570 KM, masa 600 kg) nie uczestniczyła w przejazdach. Po udanym sezonie 2007 zespół mający zawodników aż w trzech klasach -AWD (4x4), RWD (tylny napęd) i FWD (przedni napęd) - zapowiada kolejne zwycięstwa podczas tegorocznych zmagań w wyścigach na ćwierć mili. Priorytetem pozostaje obrona tytułu King of Europe przez Marcina Blautha w GMC Typhoon.