Temperatura wzrasta, ceny maleją

Znowu nastał czas letnich obniżek cen samochodów. Ale tym razem nie są to tylko letnie promocje
Samochód stał się artykułem pierwszej potrzeby. To nie ulega wątpliwości. Dla jednych ze względów czysto użytkowych, dla innych - także prestiżowych. Wszystko, co dotyczy finansów związanych z samochodami, jest zawsze szeroko komentowane - ceny ubezpieczeń, paliw, akcesoriów. Podobnie z cenami nowych aut. Jak łatwo zgadnąć, większość naszych rodaków nie jest z nich zadowolona. Nasze portfele są za cienkie, a żądania importerów - wygórowane. W ostatnich latach powodów do narzekań było więcej, bo dał znać o sobie dodatkowy, frustrujący czynnik - różnice cen. Okazało się, że auta w Polsce są czasem sporo droższe od tych za granicą. A przecież siła nabywcza przeciętnego Polaka wciąż jest wyraźnie niższa, niż Niemca, Francuza czy Brytyjczyka. Klienci oskarżali firmy samochodowe o pazerność, te zaś wykręcały się na różne sposoby. Do głosu doszły prawa rynku - ceny zaczęły wyraźnie spadać, i to nie tylko w wakacyjnych promocjach.

Wpłynęło na to kilka czynników, jak choćby coraz powszechniejszy proceder kupowania aut na Zachodzie. Niższe ceny, np. w Niemczech, zachęcają do takich transakcji, tym bardziej że ułatwiają je wyspecjalizowane firmy i brokerzy. Dla polskich sprzedawców był to sygnał do bardziej zdecydowanych działań. Pomógł im w tym słabnący kurs euro wobec złotówki. Koncerny, przeliczając ceny aut na polską walutę, mogły dokonywać korekt w dół bez większego uszczerbku dla zysku. Niższe ceny tylko pozornie są dla producenta lub importera niekorzystne, w istocie przyciągają do salonów większą liczbę potencjalnych nabywców. Korekty cen - ze względu na niższy kurs euro - już na początku roku przeprowadziły Audi, BMW, Mercedes, Škoda i Toyota.

Kolejną przesłanką do weryfikacji polityki cenowej okazał się masowy import aut używanych. Zapowiada się kolejny rekordowy rok, liczba wwiezionych do Polski "używek" znów przekroczy milion sztuk. Odbija się to na sprzedaży nówek, które stanowią dziś ledwie 30 proc. pierwszych rejestracji. Pękające w szwach komisy, gazety i witryny pełne ogłoszeń to poważna konkurencja. Ceny na rynku wtórnym spadły tak, że w cenie nowego auta można kupić używany samochód już nie o jedną, ale nawet o dwie klasy lepszy. Silna konkurencja na rynku wtórnym spowodowała też pewne odświeżenie naszego "parku maszynowego". Czterokołowy złom przestaje cieszyć się powodzeniem.

Za niewygórowaną kwotę można dziś stać się właścicielem całkiem zadbanego egzemplarza. Nic zatem dziwnego, że blisko 90 proc. Polaków planujących zakup auta myśli o rynku wtórnym. Reakcje na te zjawiska widać w salonowych cennikach. Wiele modeli jest dziś tańszych niż kilka lat temu. Wystarczy sięgnąć po katalogi i kilka z brzegu przykładów. Alfa Romeo 147 w 2005 r. kosztowała 62 200 zł, dziś - 59 900, Audi A4 - odpowiednio 157 000 zł i 125 000, BMW 5 - 182 000 zł i 155 000, Citroën C8 - 112 200 zł i 85 800, Fiat Stilo Multiwagon - 56 400 zł i 51 100.

Oczywiście najbardziej mogą się cieszyć nabywcy aut z najwyższej półki. Nowa cena Lexusa SC 430 pozwala zaoszczędzić aż 90 000 zł (275 000 zł zamiast 365 000). Za Porsche GT2 trzy lata temu trzeba było zapłacić 999 000 zł, dziś - 840 900. W kieszeni zostaje 160 000 zł. W obu przypadkach akurat tyle, by kupić drugi, i to całkiem niezły, samochód.

Nie można też zapominać o napływie do Polski nowych marek. W obliczu rynkowych problemów w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej producenci zaczynają przypominać sobie o państwach naszego regionu. Nad Wisłą zainstalował się Cadillac i Dodge, teraz rozpoczęła oficjalną działalność japońska Mazda. Już na sierpień zapowiadany jest debiut chińskich minisamochodów Volt Mini. Doczekaliśmy się salonów brytyjskiego Bentleya i japońskiego Infiniti, a najnowszym graczem jest największy indyjski koncern Tata, który otwiera za pośrednictwem firmy Marubeni Corporation przedstawicielstwo w naszym kraju. Na początek pracę zaczyna 30 punktów dealerskich, a tworzony w okolicach Warszawy magazyn części zamiennych ma zapewnić bezproblemową pracę serwisów. Tata ma w ofercie cztery samochody różnych segmentów. Najmniejszy z nich to typowo miejski, pięcioosobowy hatchback o długości 369 cm. Nieco większy jest Indigo, kombi o długości 416 cm, z bagażnikiem o pojemności 670/1370 l. Segment SUV reprezentuje Safari oferowany z napędem jednej (4 x 2) lub dwóch osi (4 x 4). W wersji 4 x 4 napęd przedniej osi dołączany jest elektrycznie. Czwarty samochód w ofercie to pick-up Xenon, w odmianach z podwójną lub pojedynczą kabiną, o ładowności od 1000 do 1110 kg. Indica i Indigo mogą mieć pod maską benzynowy silnik 1.4 o mocy 85 KM lub turbodiesla 1.4 DICOR (common-rail) o mocy 70 KM. W przypadku Safari oraz Xenona zaproponowano tylko jedną jednostkę napędową - turbodiesla 2.2 DICOR (common-rail) o mocy 140 KM. Wszystkie samochody objęte są trzyletnią gwarancją mechaniczną z ograniczeniem przebiegu do 100 000 km. Sprzedaż aut spod znaku Tata ma ruszyć w Polsce we wrześniu, wtedy też mamy poznać ceny nowych aut. Hindusi mogą narobić sporo zamieszania. Znani z niskich cen celują w najpopularniejsze segmenty. Niektóre firmy solidnie przygotowują się do rynkowych zmagań. Przykładem może być Toyota, która zamiast zwyczajowych letnich promocji wprowadziła po prostu nowe, niższe ceny. Naśladowcy z pewnością się znajdą. Nowe auta muszą tanieć, bo coraz trudniej je sprzedawać. Bywa, że nie pomagają bardzo atrakcyjne promocje obejmujące np. ubiegłoroczne egzemplarze. Jeszcze nie tak dawno z końcem zimy taka oferta była na wyczerpaniu. Dzisiaj wiele firm wciąż proponuje z dużymi upustami auta z2007r. Także ci, którzy stanowią czołówkę polskiego rynku.

Fiat

Do 30 sierpnia firma proponuje bezpłatne sprawdzenie 13 punktów samochodu mających wpływ na bezpieczeństwo i komfort jazdy. Zapewnia też promocyjne ceny amortyzatorów, klocków hamulcowych i przeglądu klimatyzacji. Aktualne promocje dla poszczególnych modeli: Linea, Panda, Grande Punto, Doblo -- upust gotówkowy do 3 tys. zł, Bravo - do 4 tys. zł, Sedici - do 5 tys. zł, Croma - do 12 tys. zł. Dla tych modeli przewidziano w zamian promocyjny kredyt (promocji nie można łączyć). Dla nabywców Fiata 500 przewidziano tylko promocyjny kredyt.

Opel

Rabaty gotówkowe przewidziano dla modeli Astra II Classic (do 7460 zł), Opel Astra Celebrity (do 10 tys. zł) i Zafira (do 6500 zł). Nabywcy Corsy mogą liczyć na promocyjny kredyt, a w przypadku Vectry OPC Line zaproponowano promocyjny leasing. Samochody dostawcze sprzedawane są z nawigacją satelitarną w standardzie i w promocyjnym leasingu z pakietem obsługowym.

Škoda

Promocyjne ceny nie obejmują modelu Superb. W przypadku nowej Fabii można liczyć na rabat w wysokości 3500 zł albo na rabat 2500 zł i promocyjny kredyt. Proponowana jest też poprzednia generacja Fabii w wersji czterodrzwiowej (sedan) z upustem cenowym 1500 zł. Fabię w wersji towarowej (Van) można kupić nawet o 3500 zł taniej, a dostawczego Praktika - o 3900 zł. Nabywcy Roomstera mogą liczyć na upust w wysokości do 5700 zł. Octavia Tour w wersji benzynowej może być tańsza aż o 6 tys. zł, z silnikiem wysokoprężnym - tylko 3 tys. zł. W przypadku Octavii II rabaty wynoszą do 5500 zł.

Toyota

Wycofuje promocje, wprowadza stałe niższe ceny. W zależności od modelu obniżki wynoszą od 8 do 16 proc. Oferta ma być nie tylko bardziej atrakcyjna, ale też przejrzysta i przewidywalna. Nie trzeba się obawiać, że kupione dziś auto za kilka tygodni lub miesięcy stanieje w ramach kolejnej promocji. Zamierzeniem firmy było zbliżenie cen do tych, które oferują salony w Niemczech. Oto stare i nowe ceny aut Toyoty w podstawowych wersjach: Yaris 38 000/33 700 zł, Corolla 60 400/55 200 zł, Auris 54 200/50 300 zł, RAV-4 90 400/82 500 zł. Toyota proponuje też wakacyjną kontrolę samochodu za 90 zł i rabaty w wysokości 20-35 proc. na niektóre akcesoria (klocki hamulcowe, olej i filtr oleju, pióra wycieraczek, elementy klimatyzacji).

Volkswagen

Proponuje przede wszystkim wakacyjną ofertę części i akcesoriów w cenach promocyjnych. Cenę Golfa Variant (kombi) obniżono o 2550 zł, a Jetty - o 1550 zł. Najwięcej zaoszczędzą nabywcy Tuarega, którego cenę obniżono o 28 800 zł.