Proszę o wyrozumiałość w kwestii nazwy. Pisanie jej w formie wymyślonej przez producenta jest tak uciążliwe, że postanowiłem dokonać spolszczenia. Nikt mnie nie powstrzyma przed takim bezprawiem i samowolą. Próbuję czasem zrozumieć, co kierowało ludźmi decydującymi o takim przydomku. I nic nie przychodzi mi do głowy poza stwierdzeniem, że pewnie za mało wiem o nowoczesnym marketingu. Rzeczywiście - nie wiem, nie znam się, nie orientuję się. Zupełnie jak właściciel warsztatu ze znanej polskiej komedii. Wydaje mi się tylko, że można znaleźć tysiące lepiej brzmiących, łatwiejszych do wymówienia i prostszych do napisania nazw niż nazwa plemienia żyjącego w górach Zagros nad Zatoką Perską. To pierwsza wada Kaszkaja. I nie ostatnia.
Czy można krytykować za cokolwiek samochód, który świetnie się sprzedaje? Można, a nawet trzeba. Zwłaszcza że kilka zmian uczyniłoby z niego wyraźnie lepsze auto. Choć i tak cieszy się powodzeniem. Myślę, że zawdzięcza to rekreacyjnemu charakterowi i ciekawej stylizacji. Jest inny. Wygląda oryginalnie i dynamicznie, a co więcej - sprawia wrażenie dużego i wygodnego. Czy jest taki w rzeczywistości?
Otwórzmy więc drzwi, zajrzyjmy do wnętrza, tu tyle różnych spraw nawarstwia się i spiętrza... Od strony wizualnej kabina nie rozczarowuje. Zadbano o ciekawe detale i jakość wykończenia. Specjalnością zakładu, a ściślej: testowanego egzemplarza, jest wielkie otwierane elektrycznie (wraz z żaluzją przeciwsłoneczną) okno dachowe (oferowane wraz ze zmieniarką CD w pakiecie Comfort za 3500 zł dopłaty). Utwierdzamy się w przekonaniu, że to naprawdę ładny i porządnie wykończony samochód. W dodatku dobrze wyposażony (nawet podstawowa wersja Visia ma komplet poduszek, aktywne zagłówki, elektryczne szyby i lusterka, bluetooth, komputer pokładowy czy schładzany schowek). Ale wcale nie tak obszerny i wygodny, jak mogłoby się wydawać. Zajęcie miejsca kierowcy nie jest łatwe, bo chociaż samochód jest wysoki, to sam otwór drzwiowy jest dość niski. Niezbyt duże fotele mają siedzisko na znacznej wysokości, co dodatkowo utrudnia wejście. Są wąskie i raczej płaskie, co daje się we znaki na szybko pokonywanych zakrętach. Miejsce na nogi ogranicza z przodu dość szeroka konsola środkowa. Z tyłu opadający dach odbiera nieco centymetrów nad głową. Przyzwyczajenia wymaga też natłok przycisków do obsługi klimatyzacji oraz niefortunne rozmieszczenie pokrętła obsługi komputera pokładowego (między obrotomierzem a prędkościomierzem). Komfort jazdy jest mimo wszystko akceptowalny. Gorzej z odgłosem pracy podwozia. Na równych nawierzchniach jest cicho, przechyły w łukach są niewielkie, wszystko wygląda zupełnie nieźle. Na gorszych nawierzchniach, a takie u nas dominują, zawieszenie potrafi dokuczliwie hałasować. Jadąc po większych wybojach, przez chwilę nawet zastanawiałem się, czy coś się nie urwało. W dodatku Kaszkaj ma tendencję do delikatnego podskakiwania na odcinkach bardzo kiepskiej nawierzchni. Jeśli zdarzy się to na zakręcie, jadące szybko auto samoczynnie zmienia tor jazdy, a system stabilizacji nie jest w stanie tego skorygować. Kiedy asfalt jest dziurawy albo połatany, lepiej zawczasu zwolnić i pilnować swego pasa ruchu. Szybkie korekcje kierownicą wymagają dużej sprawności rąk. Układ kierowniczy nie ma sportowego charakteru, nie jest zbyt czuły i nie sprzyja dynamicznej jeździe. Zresztą cały samochód nastawiony jest raczej na spokojną, zachowawczą jazdę.
Trochę szkoda, bo 140-konny silnik ma spory potencjał. Benzynowa dwulitrówka Kaszkaja (prócz niej jest jeszcze 115-konne benzynowe 1.6 oraz dwa wysokoprężne common rail - 106-konny 1.5 i 150-konny 2.0) chętnie "wkręca" się na obroty, jest całkiem elastyczna i kulturalna. Pracuje cicho i spokojnie już od najniższych obrotów. Gdyby tylko nieco mniej paliła Jedynie bardzo delikatne operowanie gazem pozwala zejść poniżej 10 l/100 km. Dynamiczna jazda przy wykorzystaniu napędu tylko przedniej osi pochłania dwa litry więcej. Kaszkaj nie ma litości dla portfela.
Sam układ napędowy wypada zupełnie nieźle. W wersji czteronapędowej (bo jest też 4x2) steruje się nim za pomocą pokrętła na tunelu środkowym. Kierowca może wybrać tryb 2WD, Auto (wówczas głos ma sprzęgło wielopłytkowe) oraz Lock (rozdział 50:50 między przód i tył). Nawet bezstopniowa skrzynia biegów CVT nie daje się we znaki. Ułatwia przyspieszanie i podjazdy pod górę (silnik zawsze pracuje z optymalną wydajnością), ale nie denerwuje jednostajnie wyjącym (bo utrzymywanym na stałych obrotach) silnikiem, bo ten jest po prostu cichy. A jeśli kierowca chce się wykazać, może żonglować sześcioma wirtualnymi biegami dostępnymi w trybie sekwencyjnym.
Gdyby tak dopracować niektóre rzeczy w tym aucie, to może nawet przekonałbym się do jego nazwy?
GAZ
Ciekawa stylizacja nadwozia i wnętrza, dobre wykończenie, bogate wyposażenie, przeszklony dach, dynamiczny i elastyczny silnik
HAMULEC
Przeciętne własności jezdne, głośna praca zawieszenia, mało czuły układ kierowniczy, niewielkie fotele przednie, niezbyt praktyczny bagażnik (oparcia nie składają się płasko, klapa bagażnika otwiera się zbyt nisko), duże zużycie paliwa w trasie (ale spory, 65-litrowy bak)
SUMMA SUMMARUM
Kaszkaj nieco lepiej wygląda, niż jeździ. Problematyczna jest głównie praca podwozia i układu kierowniczego, bo silnik spisuje się naprawdę dobrze. Mógłby być oczywiście oszczędniejszy, ale trzeba pamiętać, że to auto jest wyższe i cięższe od klasycznych kompaktów. Rekreacyjny Nissan wymaga kilku poprawek, by utrzymać wysoką pozycję na rynku. Dobrą okazją będzie face lifting za rok lub dwa. Lepiej nie odkładać go na później - konkurencja ma coraz ciekawszą ofertę aut może nie tak ładnych, ale ciut bardziej dopracowanych
Czy można krytykować za cokolwiek samochód, który świetnie się sprzedaje? Można, a nawet trzeba. Zwłaszcza że kilka zmian uczyniłoby z niego wyraźnie lepsze auto. Choć i tak cieszy się powodzeniem. Myślę, że zawdzięcza to rekreacyjnemu charakterowi i ciekawej stylizacji. Jest inny. Wygląda oryginalnie i dynamicznie, a co więcej - sprawia wrażenie dużego i wygodnego. Czy jest taki w rzeczywistości?
Otwórzmy więc drzwi, zajrzyjmy do wnętrza, tu tyle różnych spraw nawarstwia się i spiętrza... Od strony wizualnej kabina nie rozczarowuje. Zadbano o ciekawe detale i jakość wykończenia. Specjalnością zakładu, a ściślej: testowanego egzemplarza, jest wielkie otwierane elektrycznie (wraz z żaluzją przeciwsłoneczną) okno dachowe (oferowane wraz ze zmieniarką CD w pakiecie Comfort za 3500 zł dopłaty). Utwierdzamy się w przekonaniu, że to naprawdę ładny i porządnie wykończony samochód. W dodatku dobrze wyposażony (nawet podstawowa wersja Visia ma komplet poduszek, aktywne zagłówki, elektryczne szyby i lusterka, bluetooth, komputer pokładowy czy schładzany schowek). Ale wcale nie tak obszerny i wygodny, jak mogłoby się wydawać. Zajęcie miejsca kierowcy nie jest łatwe, bo chociaż samochód jest wysoki, to sam otwór drzwiowy jest dość niski. Niezbyt duże fotele mają siedzisko na znacznej wysokości, co dodatkowo utrudnia wejście. Są wąskie i raczej płaskie, co daje się we znaki na szybko pokonywanych zakrętach. Miejsce na nogi ogranicza z przodu dość szeroka konsola środkowa. Z tyłu opadający dach odbiera nieco centymetrów nad głową. Przyzwyczajenia wymaga też natłok przycisków do obsługi klimatyzacji oraz niefortunne rozmieszczenie pokrętła obsługi komputera pokładowego (między obrotomierzem a prędkościomierzem). Komfort jazdy jest mimo wszystko akceptowalny. Gorzej z odgłosem pracy podwozia. Na równych nawierzchniach jest cicho, przechyły w łukach są niewielkie, wszystko wygląda zupełnie nieźle. Na gorszych nawierzchniach, a takie u nas dominują, zawieszenie potrafi dokuczliwie hałasować. Jadąc po większych wybojach, przez chwilę nawet zastanawiałem się, czy coś się nie urwało. W dodatku Kaszkaj ma tendencję do delikatnego podskakiwania na odcinkach bardzo kiepskiej nawierzchni. Jeśli zdarzy się to na zakręcie, jadące szybko auto samoczynnie zmienia tor jazdy, a system stabilizacji nie jest w stanie tego skorygować. Kiedy asfalt jest dziurawy albo połatany, lepiej zawczasu zwolnić i pilnować swego pasa ruchu. Szybkie korekcje kierownicą wymagają dużej sprawności rąk. Układ kierowniczy nie ma sportowego charakteru, nie jest zbyt czuły i nie sprzyja dynamicznej jeździe. Zresztą cały samochód nastawiony jest raczej na spokojną, zachowawczą jazdę.
Trochę szkoda, bo 140-konny silnik ma spory potencjał. Benzynowa dwulitrówka Kaszkaja (prócz niej jest jeszcze 115-konne benzynowe 1.6 oraz dwa wysokoprężne common rail - 106-konny 1.5 i 150-konny 2.0) chętnie "wkręca" się na obroty, jest całkiem elastyczna i kulturalna. Pracuje cicho i spokojnie już od najniższych obrotów. Gdyby tylko nieco mniej paliła Jedynie bardzo delikatne operowanie gazem pozwala zejść poniżej 10 l/100 km. Dynamiczna jazda przy wykorzystaniu napędu tylko przedniej osi pochłania dwa litry więcej. Kaszkaj nie ma litości dla portfela.
Sam układ napędowy wypada zupełnie nieźle. W wersji czteronapędowej (bo jest też 4x2) steruje się nim za pomocą pokrętła na tunelu środkowym. Kierowca może wybrać tryb 2WD, Auto (wówczas głos ma sprzęgło wielopłytkowe) oraz Lock (rozdział 50:50 między przód i tył). Nawet bezstopniowa skrzynia biegów CVT nie daje się we znaki. Ułatwia przyspieszanie i podjazdy pod górę (silnik zawsze pracuje z optymalną wydajnością), ale nie denerwuje jednostajnie wyjącym (bo utrzymywanym na stałych obrotach) silnikiem, bo ten jest po prostu cichy. A jeśli kierowca chce się wykazać, może żonglować sześcioma wirtualnymi biegami dostępnymi w trybie sekwencyjnym.
Gdyby tak dopracować niektóre rzeczy w tym aucie, to może nawet przekonałbym się do jego nazwy?
GAZ
Ciekawa stylizacja nadwozia i wnętrza, dobre wykończenie, bogate wyposażenie, przeszklony dach, dynamiczny i elastyczny silnik
HAMULEC
Przeciętne własności jezdne, głośna praca zawieszenia, mało czuły układ kierowniczy, niewielkie fotele przednie, niezbyt praktyczny bagażnik (oparcia nie składają się płasko, klapa bagażnika otwiera się zbyt nisko), duże zużycie paliwa w trasie (ale spory, 65-litrowy bak)
SUMMA SUMMARUM
Kaszkaj nieco lepiej wygląda, niż jeździ. Problematyczna jest głównie praca podwozia i układu kierowniczego, bo silnik spisuje się naprawdę dobrze. Mógłby być oczywiście oszczędniejszy, ale trzeba pamiętać, że to auto jest wyższe i cięższe od klasycznych kompaktów. Rekreacyjny Nissan wymaga kilku poprawek, by utrzymać wysoką pozycję na rynku. Dobrą okazją będzie face lifting za rok lub dwa. Lepiej nie odkładać go na później - konkurencja ma coraz ciekawszą ofertę aut może nie tak ładnych, ale ciut bardziej dopracowanych
| Nissan | Qashqai 2.0 CVT |
| Nadwozie | kombi, 5-drzwiowe, 5-osobowe |
| Silnik | benzynowy, R4, 1997 cm3 |
| Skrzynia | automatyczna, bezstopniowa |
| Moc | 140 KM przy 6000 obr./min |
| Moment | 196 Nm przy 4800 obr./min |
| Napęd | 4x4 |
| Rozmiary | 431,5/178,3/160,6 cm |
| Rozstaw osi | 263 cm |
| Zawieszenie przód | MacPherson |
| Zawieszenie tył | wielowahaczowe |
| Opony | 215/65 R16 |
| Masa | od 1453 kg |
| Poj. bagażnika | 410/1513 l |
| Poj. zbiornika paliwa | 65 l |
| Przyśp. 0-100 km/h | 10,7 s |
| Śr. spalanie | 8,0 l/100 km |
| Prędkość maks. | 180 km/h |
| Cena od | 87 500 zł |












