Zdrowa obsesja

Jest takie francuskie powiedzenie, że "DOBRY KIEROWCA TO TEN, KTÓRY DOJEŻDŻA". Renault za punkt honoru wzięło sobie, by mu to ułatwić. Gdyby nie względy marketingowe można by pomyśleć, że konstruktorzy tej marki mają obsesję na punkcie bezpieczeństwa
Francuski koncern zatrudnia 600 specjalistów, którzy rocznie wydają ponad sto milionów euro na poprawę bezpieczeństwa. Na co dokładnie? Na przykład na rozbijanie aut. Statystycznie Renault przeprowadza 1,1 prawdziwego crash testu dziennie i 11 wirtualnych zderzeń. I są efekty. Druga generacja Laguny jako pierwsza w historii zdobyła 5 gwiazdek w testach EuroNCAP, a teraz firma oferuje aż 9 modeli z kompletem punktów. Żadna firma nie ma takiej, można powiedzieć, Rady Bezpieczeństwa. Francuzi mają nawet swego rodzaju dekalog, według którego projektują bezpieczne auta.

Zasada numer 1 - zapobiegać

Skoro wypadków nie da się uniknąć, trzeba minimalizować ryzyko ich wystąpienia. Stąd czujniki zapięcia pasów czy ciśnienia w oponach (przyczyną 6 proc. wypadków jest pękająca opona). W zapobieganiu wypadkom pomagają też automatycznie włączające się światła i wycieraczki. Może się to wydać zaskakujące, bo przecież taki element wyposażenia poprawia przede wszystkim komfort jazdy. Owszem, ale też zwiększa bezpieczeństwo. W aucie jest około 30 różnych przycisków i pokręteł. Obsługa jednego z nich odwraca uwagę kierowcy nawet na 3 sekundy. Niby nic, ale jak jedziemy 130 km/h, to w tym czasie pokonujemy aż 36 metrów. Na takim odcinku może się zdarzyć wszystko. W ramach prewencji instaluje się także ograniczniki prędkości i biksenonowe reflektory doświetlające zakręty. Ten ostatni element jest o tyle ważny, że 40 proc. wypadków ma miejsce nocą, kiedy odbywa się 10 proc. ruchu drogowego. Wszystko przez złą widoczność.

Zasada numer 2 - korygować

Nie jesteśmy idealni i często popełniamy błędy - de facto 80 proc. wypadków na drodze jest wynikiem pomyłki człowieka. A to źle oszacujemy odległość, a to za szybko wejdziemy w zakręt, a to za późno zaczniemy hamować. Dlatego właśnie Renault wyposaża swoje auta (seryjnie lub opcjonalnie) nie tylko w ABS zapobiegający blokowaniu się kół przy hamowaniu, ale i system wspomagający nagłe hamowanie (skraca dystans nawet o 5 metrów), ESP wzbogacony o system eliminujący podsterowność (gdyby wszystkie auta były w niego wyposażone, wówczas liczba ofiar śmiertelnych spadłaby o 16 proc.), kontrolę trakcji czy system czterech skrętnych kół Active Drive (czyniącego z Laguny GT mistrzynię zakrętów).

Zasada numer 3 - chronić

Światła niewystarczająco doświetliły zakręt, jechaliśmy za szybko i ESP nie zapobiegło poślizgowi, w efekcie dochodzi do wypadku. Ponieważ rzecz dotyczy Renault, mamy spore szanse, że wyjdziemy z auta cali i zdrowi. Na co możemy liczyć podczas tych kilku krytycznych milisekund? Strukturę nadwozia wykonaną zbardzo wytrzymałej stali, pasy z ogranicznikami napięcia, armię poduszek (niektóre dostosowują się do siły wypadku i gabarytów pasażera, inne są zamontowane w fotelu i zapobiegają "nurkowaniu" ciała w czasie wypadku), pałąki przeciwkapotażowe (jeśli akurat jedziemy Megane Coupé-Cabrio) czy wreszcie odpowiednio wzmocnioną konstrukcję foteli. Aha, są jeszcze bezpieczne zagłówki. Ważne jest, że każdy zagłówek może być bezpieczny. Wystarczy, by jego górna krawędź była na tym samym poziomie co czubek głowy, a odległość między głową i zagłówkiem nie przekraczała 10 cm - inaczej może dojść do urazu rdzenia kręgowego w obrębie szyjnym (whiplash - smagnięcie biczem). Ważne są jeszcze zabezpieczenia przewidziane dla młodszych pasażerów. Kluczową rolę odgrywa tu odpowiedni fotelik, który - jak pokazały badania - w 64 proc. przypadków (!) jest źle dobrany i zamiast pomóc, może zaszkodzić dziecku w czasie wypadku.

Zasada numer 4 - edukować

Już kilkanaście lat temu Renault propaguje "Bezpieczeństwo dla wszystkich", którego celem jest uświadamianie dzieci, jak bezpiecznie poruszać się po drogach. Okazuje się, że to największa tego typu inicjatywa producenta aut.

Ale i kierowcy mogą się czegoś dowiedzieć. W szkole jazdy Renault nauczymy się, jak opanować auto w krytycznej sytuacji.

W podparyskim ośrodku CERAM w Mortefontaine mogłem się o tym wszystkim przekonać. To znaczy nie brałem udziału w programie "Bezpieczeństwo dla wszystkich" (nie te lata), ale na przykład sprawdziłem na własnej skórze, jak bardzo przydaje się ESP w krytycznych sytuacjach (oj, przydaje się), obejrzałem z bliska samochody po crash teście (taki widok uczy pokory), poznałem meandry wyboru odpowiedniego fotelika dla dziecka (ta wiedza kiedyś mi się przyda) i wjechałem w kilka beczek, które nagle pojawiły się na drodze. Wszystko dlatego, że system wspomagania nagłego hamowania został specjalnie wyłączony. Kiedy już działał normalnie, mijałem beczki jak torreador. Następnie pozwolono mi poszaleć na krętej drodze Laguną GT, która dzięki czterem skrętnym kołom doskonale trzymała się drogi. Potem się okazało, że jedno z kół było właściwie bez powietrza (celowy sabotaż organizatorów). O czym to świadczy? Active Drive to świetne urządzenie, a system czuwający nad odpowiednim ciśnieniem w oponach jest naprawdę ważny. Byłoby nieciekawie, gdyby w pewnym momencie opona pękła.

Niektóre obsesje są uciążliwe czy nawet szkodliwe, ale akurat ta, na którą cierpi Renault w przypadku bezpieczeństwa, jest jak najbardziej OK