Volkswagen Tiguan - Czas osła

Mają coraz lepszy napęd, dzięki czemu sprawdzają się w coraz trudniejszym terenie. Mniejszy brat Touarega dowodzi, że małym SUV-em też można rzucić się na głęboką wodę, czy raczej bezkresną pustynię
Ile za tego camela? - 15 tysięcy dirhamów, my friend - mówi Isham. - Sporo - mruczę pod nosem. - A osiołek? - Tylko 3 tys. Isham zapewnia, że to najlepszy wybór. Wielbłąd jest co prawda wygodniejszy, ale w mieście trudno nim manewrować. -A osioł to zwierz uniwersalny. Dobry na pagórki, pewny na pustyni, a i na asfalcie sobie poradzi - dodaje Isham. Minusy? Czasem jest może zbyt uparty. Jak to osioł.

Mało który mieszkaniec Europy regularnie przemierza pustynię. U nas potrzebny jest lekki, mały, zwrotny i ekonomiczny samochód. Taki ma być właśnie Tiguan - jak chcą marketingowcy - groźny jak tygrys i zwinny jak iguana (stąd właśnie nazwa samochodu). Zastanawiam się, czy inżynierowie z Wolfsburga przed przystąpieniem do pracy nad projektem nowego SUV-a odbębnili serię wykładów z zoologii. Przecież Tiguan to, wypisz wymaluj, osioł. Mniejszy od Touarega, choć od niego droższy, bardziej przypomina dromadera i rzeczywiście chyba lepiej poradziłby sobie z trudami Sahary. Po kilku tysiącach kilometrów spędzonych za kierownicą najnowszego Volkswagena przemawia do mnie jego ośla natura.

Mistrz marokańskich zakrętów

Marrakesz. Pakujemy się do środka, po trzy osoby do auta plus bagaż. Dystans na dzisiaj to 415 km. Dobrze, że niedokooptowano nam "czwartego do brydża", miejsca wcale nie jest dużo. Dla małżeństwa z dwójką dzieci wystarczy, dla czterech rosłych chłopów - nie bardzo. W trójkę jednak jest wystarczająco komfortowo, a na dodatek 430-litrowy bagażnik pomieścił wszystkie torby i sprzęt fotograficzny.

Jedziemy na południe. Auto z kilkusetkilogramowym bagażem, włączając w to pasażerów, dobrze radzi sobie na górskich serpentynach. Pod maską silnik o pojemności zaledwie 1,4 litra i mocy 150 KM. Skąd taka moc? To technologia Volkswagena stosowana w najnowszych silnikach: mała pojemność (downsizing) plus kompresor i turbosprężarka. Wierzę, że Tiguan może przyspieszać do setki w 9,3 s. Maksymalnej prędkości (192 km/h) jeszcze nie sprawdziłem. Z tak małej pojemności można wykręcić znacznie więcej. Jeszcze w tym roku do Tiguanów trafi silnik 1.4 o mocy 170 KM - ten sam, który już znaleźć można w Golfie GT!

Choć kraj miejscami wygląda na dziki, marokańska policja wie, do czego służą fotoradary. Zresztą nie ma się co rozpędzać, na stromych podjazdach ważniejszy od osiągów jest moment obrotowy i skrzynia biegów. 240 Nm dostępnych od 1750 obr./min i sześciobiegowy automat to przyjemny tandem. Ach, co będzie się działo na piaszczystej Saharze!

Wreszcie docieramy do przełęczy Tizi-n-Test. 2092 m.n.p.m. Nasz przewodnik obwieszcza, że w drodze powrotnej będziemy jeszcze wyżej, na 2220 m. - Tydzień temu leżał tam śnieg - mówi.

Stąd trasa prowadzi ostro w dół. Aby oszczędzić hamulce, lepiej hamować silnikiem. Teraz żałuję, że mamy automatyczną skrzynię. Ręczna jednak lepiej sprawdza się w takich sytuacjach.

Skrzynia mądra

Warzazat. Ta niewielka miejscowość to przepustka do innego świata: zamiast zielonych palm daktylowych jest tylko pustynia, słońce i wiatr. Następnego dnia do pokonania mamy jedynie 280 km. Jednak dla naszego "osła" będzie to jeden z trudniejszych dni - najpierw ostre kamienie, później piasek. Auto ustawione na platformie Golfa V ma nieznacznie tylko (o 2 cm) zwiększony rozstaw osi (do 260 cm), nieco też podniesione (prześwit 20 cm), utwardzone i wzmocnione zawieszenie. Czy to wystarczy? Wczoraj na asfalcie spisywało się tylko trochę gorzej niż w Golfie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że nadwozie kończy się tu na wysokości prawie 1,7 m. Charakterystyczne dla tak wysokich aut bujanie nie jest w Tiguanie męczące. Do tego elektryczne wspomaganie układu kierowniczego dość jasno daje komunikaty, co dzieje się na drodze. A jak będzie w terenie?

Volkswagen od razu przestrzega, że Tiguan to nie terenówka, tylko SUV. Nie ma reduktora ani blokady międzyosiowej. Szkoda, bo konkurencja jest bardziej "terenowa". Ale czy Tiguan gorzej radzi sobie z piachem i błotem? Otóż nie. Przede wszystkim skrócono mu jedynkę. Przydaje się w terenie, na asfalcie może irytować. W sypkim piasku sprawdza się jednak unowocześniony Haldex. Dołączono mu zbiornik wyrównujący, który cały czas utrzymuje wysokie ciśnienie 30 barów. W chwili gdy przednie koła tracą przyczepność, napęd na tył dołączany jest płynnie, bez charakterystycznego szarpnięcia.

Pył jest wszędzie

Kamienie za nami. Strat w oponach nie było. Pirelli P6 i bardziej terenowe Scorpiony nie będą już kąsane kamiennymi szpikulcami. Zaczyna się prawdziwa pustynia. Równo jak na stole do ping-ponga. Kusi, żeby mocniej wcisnąć gaz.

Jazda 80-100 km/h po sypkim podłożu to szczególne przeżycie. Można pomyśleć, że auto unosi się w powietrzu. Jedynie ESP czasem przypomina, że pod kołami wciąż mamy piasek.

Na łagodnych nierównościach zawieszenie pracuje cicho, dobrze tłumiąc nawet większe wyboje. Miejscami jednak zaczyna żyć własnym życiem. Przed nami wydmy. Dobrze, że wspomagający turbosprężarkę kompresor pracuje (napędzany paskiem) od niskich obrotów. Dzięki temu auto radzi sobie z tonami piachu, a silnik nie dławi się przy próbie przyspieszania. Gorzej mają się łożyska i inne elementy mechaniczne. Wyczyścić to wszystko będzie piekielnie trudno. Drobny pył jest wszędzie. Mimo dobrego uszczelnienia drzwi przedostaje się do wnętrza wlotami nawiewu i przez okna.

Jesteśmy gdzieś przy granicy z Algierią. Mijamy kolejne wioski, które za kilka lat ma połączyć piękna asfaltowa droga. Robotnicy już stawiają coś na kształt mostów, choć ich sprzęt nie wygląda na zbyt nowoczesny.

Robimy przerwę, w chwili spokoju przyglądam się wnętrzu Tiguana. Nie widać, że auto to mniejszy brat Touarega. Oba auta dzieli zbyt wiele. Deska rozdzielcza typowa dla osobówek Volkswagena - prosta i funkcjonalna. Nowość to okrągłe wyloty nawiewu, podobne jak w Golfie Cross. Fotele również. Są wygodne, a materiały przyjemne w dotyku, nie jest to jednak jakość znana z Touarega. Jazda na tylnym siedzeniu także może dostarczyć miłych wrażeń, tym bardziej że widoczność jest całkiem dobra. A do tego panoramiczny dach, niestety, dostępny za dopłatą.

Rzut oka na samochód z zewnątrz. Podobieństw do Touarega też nie ma. Szkoda, bo ten większy wygląda atrakcyjnie. Tiguan jednak wydaje się zbyt pospolity. Daleko mu do odważnych linii Hondy CR-V czy pękatych kształtów Toyoty Rav4. Kształty ma stonowane, proste i bardzo grzeczne. Chyba odrobinę zbyt. Inżynierowie, jakby zdając sobie z tego sprawę, postanowili przyszłym klientom zafundować niespodziankę - auto dostępne jest w dwóch wersjach. Szosowa to Sport & Style, bardziej offroadowa - Track & Field. W praktyce różnica dotyczy kształtu przedniego zderzaka. Korzyści? Większy kąt natarcia w wersji uterenowionej. Reszta różnic to kwestia wyposażenia. W Track & Field seryjnie montowany jest system wspomagania jazdy terenowej uruchamiany przyciskiem Offroad. Ułatwia zjeżdżanie ze wzniesień, dostosowuje charakterystykę pedału przyspieszenia, zmienia charakterystykę działania systemu EDS (elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego zaczyna działać przy najmniejszym poślizgu), zmienia czułość ABS, a także uruchamia funkcję wspomagania ruszania i w połączeniu z automatyczną skrzynią biegów aktywuje wstępny wybór przełożenia. Do tego dołożyć należy wskaźnik ciśnienia w oponach, czarny reling dachowy, osłonę mechanizmu napędowego, kompas i specjalne listwy ochronne na drzwiach.

Aby do punktu wyjścia

Wracamy na asfalt. Do hotelu mamy jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Czas umilają lokalne przeboje i lokalny hit tego roku, piosenka pt. "Tigi, Tigi". Kilka europejskich przebojów mam na szczęście na karcie pamięci SD. Muszę je zgrać na wbudowany wsprzęt twardy dysk (już nie w standardzie).

Za dopłatą dostępna jest też zupełnie nowa nawigacja, dzięki której można wyznaczyć trasę na obszarze nieobjętym mapami cyfrowymi. Wystarczy włączyć odpowiedni tryb, by w pamięci komputera zarejestrować do 500 pkt. Dzięki temu kierowcy zawsze uda się wrócić z wyprawy w nieznane do punktu wyjścia. Nam też się udało. Tiguan okazał się całkiem dobrym autem z gatunku tych uterenowionych. Na rynku będzie konkurować z nieco większą (o 7 cm) i droższą (106 tys. zł) Hondą CR-V, mniejszym (o 14 cm) i tańszym (68 500 zł) Nissanem Quashaiem i podobną Toyotą Rav4 (krótsza o 6 cm, 95 tys. zł). Już niedługo swoje małe SUV-y wprowadzi jednak Ford (Kuga), Renault (Koleos), Volvo (XC 60) i Mercedes (GLK). Czy w starciu z konkurencją niemiecka stylizacja Tiguana okaże się wystarczająco atrakcyjna?

GAZ

Mocne silniki, wygodne wnętrze, dwie wersje nadwoziowe (terenowa i szosowa).

HAMULEC

Brak reduktora, niewielki kufer.

SUMMA SUMMARUM

Volkswagen z Tiguanem wchodzi na rynek nieco spóźniony. Dobrze się na nim czują konkurenci, jednak moment z debiutem nowego modelu jest bardzo dobry. VW wyprzedza Forda, Renault, które też chcą coś ze sporego tortu SUV-ów wydrzeć.





VolkswagenTiguan 1,4 TSITiguan 2,0 TDI
NadwozieSUV, 5-drzwiowy, 5-miejscowySUV, 5-drzwiowy, 5-miejscowy
Silnik1390 cm3, R4, benzynowy, kompresor+turbo 1986 cm3, R4, turbo diesel
Moc150 KM przy 5800 obr./min140 KM przy 4200 obr./min
Moment240 Nm przy 1750-4000 obr./min320 Nm przy 1750-2500 obr./min
Skrzynia biegów6-manualna6-manualna/6-automat
Napędna cztery koła (Haldex III)na cztery koła (Haldex III)
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona, wahacze trójkątne,aluminiowa rama pomocniczakolumny MacPhersona, wahacze trójkątne,aluminiowa rama pomocnicza
Zawieszenie tyłwahacze poprzeczne, stalowa rama pomocniczawahacze poprzeczne, stalowa rama pomocnicza
Opony215/65 R16215/65 R16
Masa/ładowność1546/624 kg1591/649 kg
Rozstaw osi260,4 cm260,4 cm
Wymiary445,7 x 180,9 x 168,9 cm445,7 x 180,9 x 168,9 cm
Poj. bagażnika430/1510 l430/1510 l
Poj. zbiornika paliwa64 l64 l
Masa przyczepy2100/750 kg2200/750 kg
Prześwit20 cm20 cm
Kąt natarcia18 st./28 st. w wersji Track&Field18 st./28 st. w wersji Track&Field
V maks.192 km/h186 km/h
Przysp. 0-100 km/h10,5 s9,6 s
Śr. zużycie paliwa7,2 l/100 km8,4 l/100 km
Cena98490 zł113490 zł
Więcej o: