Honda FCX Clarity - test | Za kierownicą

To prawda, że dzisiejsze auta- choć wygodne i piękne - wciąż smrodzą spalinami. Samochody przyszłości będą zaś czyste i pachnące. Ale czy równie ekscytujące?
W Mediolanie podniesiono myto za wjazd samochodem do centrum miasta; w Berlinie wprowadzono słone opłaty dla trucicieli z największymi silnikami; Paryż, Amsterdam, Kopenhaga ostro promują rowery, a Los Angeles, gdzie jeszcze niedawno komunikacja miejska była w niełasce, wprowadza szybkie autobusy i popiera modę na podwożenie sąsiadów do pracy. Politycy lubią pokazywać się w tramwajach, ekologicznych samochodach i na skuterach, a ropa drożeje w nieprzyzwoitym tempie. Wygląda na to, że po nagonce na palaczy przyjdzie kolej na kierowców. Samochodu z silnikiem spalinowym po prostu nie będzie wypadało mieć, bo po pierwsze, zatykają, po drugie, zatruwają miasta. Choć nowoczesne systemy sterowania zasilaniem i katalizatory potrafią nawet z diesla uczynić auto niemal pięknie pachnące, do atmosfery i tak dostaje się sporo śmiecia. Dlatego wszyscy poważni producenci prowadzą badania nad alternatywnymi źródłami napędu - w tym nad ogniwami paliwowymi. A Japończycy najszybciej wprowadzają nowe technologie w życie.

Dziś najwięcej hybryd ma rzecz jasna Toyota. Jednak to Honda, która również od wielu lat sprzedaje hybrydy, jako pierwsza w świecie wprowadza do seryjnej produkcji samochód napędzany ogniwami paliwowymi. Honda FCX Clarity zostanie pokazany międzynarodowej publiczności w Detroit, a do sprzedaży wejdzie latem. Wyselekcjonowane grono około stu mieszkańców najbardziej ekologicznego stanu Ameryki - Kalifornii - będzie mogło wyleasingować nowe Hondy na trzy lata, płacąc miesięcznie po 600 dol. A my na zaproszenie Hondy przyjechaliśmy do Japonii, aby przejechać się tym niezwykłym, ekologicznym samochodem przyszłości.

Technologia z kosmosu

Zapłon włączony, dźwignia ustawiona na pozycji D, a silnika nie słychać. Mam wrażenie, że coś w futurystycznej Hondzie nie działa. Na szczęście FCX-em steruje się tak samo jak zwykłym automatem. Wciskam niepewnie gaz, samochód zaczyna się toczyć. Wnętrze wypełnia wysoki dźwięk przypominający wirującą pralkę, ale znacznie mniej głośny. To efekt pracy silnika elektrycznego napędzającego koła oraz kompresora karmiącego powietrzem ogniwa paliwowe. Nie czuję żadnych wibracji i mam wrażenie, że auto jedzie popychane niewidzialną siłą.

Ostatnio tak cicho przemieszczałem się hybrydowym Lexusem, ale tylko przez pierwszych kilka kilometrów. Potem akumulatory się wyczerpały, włączył się silnik spalinowy i czar bezszelestnej jazdy prysnął. Z Hondą jest inaczej, ponieważ energię potrzebną do wprawienia w ruch silników elektrycznych produkują ogniwa paliwowe. Dzięki nim z rury wydechowej FCX-a wydobywa się niewinna para wodna. To technologia zaczerpnięta wprost ze statków kosmicznych. Zresztą wygląd auta też jest nieziemski. Inżynierowie Hondy szczycą się rasową aparycją nowego FCX-a. Nic dziwnego, skoro poprzednik kojarzył się z budką telefoniczną. Dzięki kompaktowym rozmiarom ogniw paliwowych (o 65 proc. mniejszych niż w poprzedniku) udało się zbudować samochód o przestronnym wnętrzu i dynamicznej sylwetce, ale czy Honda swoją linią nie obiecuje zbyt wiele?

Rozpędzam się, podświadomie czekam na zmianę biegów, ale nic się nie dzieje. Honda stale nabiera prędkości. Mimo że nowy FCX jest mocniejszy od poprzednika o 17 proc., sportowych osiągów raczej trudno oczekiwać.

Nas nie dogonią

Tę prośbę subtelni Japończycy woleli przekazać prowadzącym konferencję Europejczykom: uprasza się kierujących prototypowym FCX o nie przekraczanie na torze 80 km/h. To zabrzmiało jak wyzwanie. I, kiedy tylko odjechaliśmy nieco od bazy, wcisnąłem gaz do oporu. Czego się bać, skoro prototyp - jak zapewnia producent - technicznie niemal nie różni się od wersji produkcyjnej. Ekologiczna Honda na prostej japońskiego toru Twin Rings Motegi rozpędziła się do 150 km/h. Wystarczy, aby sprawnie przemieszczać się nawet po autostradach, ale na razie lepiej się nań nie zapuszczać, bo stacji tankowania wodoru raczej próżno tam szukać.

Samochód jest bardzo cichy i przemieszcza się niewiarygodnie płynnie. Przy wyższych prędkościach jedynym źródłem hałasu są opony i powietrze. Nie ma skrzyni biegów, więc nic nie szarpie. Nie ma silnika spalinowego, więc nie czuć wibracji. To najmniej angażujący kierowcę samochód, jaki miałem okazję prowadzić. Hybrydowy Lexus do trzeciej potęgi. Zaczynam sobie wyobrażać: hałaśliwy dziś Rzym z cichutko przemykającymi samochodami pozostawiającymi za sobą lekką smużkę pary. Z wnętrza Hondy wszystko wygląda jeszcze bardziej kolorowo. Wracasz zmęczony z pracy i jedyne, o czym marzysz, to błoga cisza udekorowana najwyżej chilloutową muzyką leniwie płynącą z głośników.

Nowy FCX może bez stresu jeździć nawet zimą w Moskwie. Niedawno poniżej minus 10 stopni ogniwa paliwowe zamarzały. A Hondę Clarity można uruchamiać nawet przy minus trzydziestu! Litowo-jonowe akumulatory wspomagają układ przy rozruchu ogniw paliwowych i magazynują nadmiar energii, m.in. tej odzyskiwanej przy hamowaniu. Sielanka.

Ale zaraz! A jeśli będę miał ochotę wybrać się w sobotę na tor wyścigowy? Albo zachce mi się zdobywać górskie zakręty, słuchając rasowego brzmienia silnika, delektować się strzałami z układu wydechowego? Niedługo nie zrobisz na nikim wrażenia ostrym startem spod świateł czy sportowym wydechem. W samochodach zamiast wybuchów w 12 cylindrach będą zachodzić ciche reakcje chemiczne. Cylinder będziesz mógł sobie najwyżej założyć na głowę, bacząc na to, by nie spadł przy ruszaniu. Teraz liczy się ograniczanie emisji spalin, a inżynierowie zamieniają samochody w nudne czajniki elektryczne.

Bardziej odległe od Japonii

Alternatywne źródła napędu wciąż wydają nam się bardziej egzotyczne od japońskiej kultury. Jednak najwyższy czas, by do nich przywyknąć. Ogniwa paliwowe to według Hondy klucz do stworzenia czystych środków transportu. Właściciele tradycyjnie napędzanych aut najprawdopodobniej będą stopniowo zmuszani wysokimi opłatami do zmiany sposobu myślenia. Nawet samochody Formuły 1 mogą się uhybrydowić. Dziś już mało kto kupuje auto z miłości. Korki, tłok, ograniczenia prędkości, kamery, radary. Trudno o radość z prowadzenia. W tym kontekście nowa Honda jawi się jako wymarzony środek transportu. Nie hałasuje, nie truje, jest komfortowa; nawet nie trzeba jej zmieniać oleju. Taki duszek, niezauważalny dla środowiska. Ale mam wrażenie, że również obojętnie przejdą obok niej fani motoryzacji. Stworzenie infrastruktury do tankowania samochodów wodorem trochę potrwa, a na razie technologia ta jeszcze jest za droga, aby była powszechna. Zatem nie pozostaje nic innego, jak kupić kilka rasowych aut, schować do stodoły, a za kilkanaście lat zadawać nimi szyku, śmigając między czajnikami elektrycznymi na kołach przy akompaniamencie rasowego, ale jakże niepoprawnego bulgotu silnika, pisku opon i strzałów z wydechu.

Ogniwa paliwowe - Skąd się wzięły?

Zasadę działania ogniw wodorowych odkrył w 1838 r. szwajcarski chemik Christian Schonbein. Ogniwa nie znalazły zastosowania do lat 60. XX w. Wtedy trafiły do amerykańskich statków kosmicznych (Gemini 5, Apollo), gdzie służyły za źródło elektryczności i wody. Wytworzenie jednego kW w kosmosie kosztowało 100 tys. dol. W latach 80. udało się na tyle zmniejszyć rozmiary ogniw i dopracować technologię tak, by można je było stosować do napędu aut.

Jak działają?

Ogniwa paliwowe to urządzenia elektrochemiczne, które wytwarzają elektryczność i ciepło w wyniku reakcji wodoru z tlenem (zawartym w powietrzu atmosferycznym). W modelu FCX zastosowano strukturę z systemem pionowego przepływu wodoru i powietrza, co pozwala na wykorzystanie siły grawitacji do wyładowania wytworzonej wody. Takie rozwiązanie pozwoliło na zwiększenie o 17 proc. mocy układu.

Jak Wpływają na środowisko?

Nie szkodzą mu, pod warunkiem że zasila się je czystym wodorem. Jednak ogniwa mogą być zasilane każdym paliwem bogatym w wodór. Wtedy czysty wodór uzyskiwany jest wewnątrz ogniwa.

Niestety, proces uzyskiwania wodoru nie jest już tak czysty. Wpływ ogniw paliwowych na środowisko zależy w dużej mierze od metody uzyskiwania wodoru. Zaletą jest to, że emisja szkodliwych substancji odbywa się tylko tam, gdzie produkuje się wodór, a same samochody są czyste, co w dużych miastach ma kardynalne znaczenie.

Skąd brać wodór?

Wodór można uzyskiwać również z pomocą alternatywnych źródeł energii (słońce, wiatr), ale obecnie najłatwiejsze jest pozyskiwanie wodoru z paliw kopalnych (np. gazu ziemnego). Problemów dostarcza też sposób przechowywania wodoru. Możemy wybierać pomiędzy postacią ciekłą (-273 st. C), sprężonego gazu (najbardziej popularny, ale niestety również pochłaniający energię) lub wodorków metali (wtedy jedynie 5 proc. masy zajmuje wodór).

Gdzie tankować? W Kalifornii - gdzie auto debiutuje - są tylko trzy punkty dystrybucji wodoru. Do końca roku ta liczba ma wzrosnąć do 11. FCX-a można też tankować w przydomowych stacjach energetycznych wprowadzanych przez Hondę (Home Enegry Station). To wszechstronny system zaprojektowany nie tylko do wytwarzania wodoru potrzebnego do napędzania samochodów, ale również spełniania energetycznych potrzeb domów (produkcja prądu i ciepła).

Gaz

Zerowa emisja szkodliwych substancji, ciche i przestronne wnętrze, stosunkowo duży zasięg, zerowe spalanie podczas postoju, brak wibracji i hałasu, stały moment obrotowy, stosunkowo prosta budowa.

Hamulec

Brak stacji do tankowania, rozruch tylko powyżej minus 30 stopni, wysokie koszty produkcji, przeciętne osiągi.

Summa Summarum

Każdy kij ma dwa końce. Emisja szkodliwych substancji staje się coraz ważniejszym problemem wielkich miast, dlatego najnowsza Honda jest lekiem dla aglomeracji. Jednak zasilana jest wodorem, a obecnie pozyskiwanie wodoru nie jest neutralne dla środowiska.

Więcej o: