Fiat 500 - megatest

Zachwycił całą Europę, bo wygląda jak przybysz z przeszłości. Młodych przyciąga oryginalną linią, starszym przypomina dzieciństwo. "Pięćsetka". Jaka jest w praktyce?


Zanim do niej wsiadłem, jeździłem pięciometrową limuzyną za prawie pół miliona złotych. Nie obejrzał się za mną pies z kulawą nogą! A w tym autku czujesz się jak na pokazie mody. Czerwony "bąbel" nikogo nie pozostawia obojętnym. Wygląda równie oryginalnie i intrygująco jak protoplasta sprzed 50 lat, chociaż jest o pół metra dłuższy i szerszy niż wyższy (oryginalna "pięćsetka" miała 132 cm wysokości i 132 cm szerokości). No właśnie. Jak na 3,5 metra długości jest to autko zaskakująco wysokie. Liczy prawie 149 cm, czyli o ponad 4 więcej niż nowa Laguna. Z takimi proporcjami i w tym kolorze przypomina wielką biedronkę, która zamiast czarnych kropek ma pasek w barwach włoskiej flagi.

Małe jest piękne

Aż chce się robić mu zdjęcia. Z każdym ujęciem odnajdujemy kolejne warte uwiecznienia motywy. W środku jest podobnie. Ciekawie skomponowana deska rozdzielcza z panelem w kolorze nadwozia, duże współśrodkowe wskaźniki, dźwignia zmiany biegów z wielgachną kulisą, dopracowane klamki i przyciski Co ciekawe, liczne nawiązania do przeszłości nie odbijają się na ergonomii. Fotele są godne auta o numer większego, a zgrabną, wielofunkcyjną kierownicę aż chce się chwycić w dłonie. Port USB między fotelami oraz odtwarzacz MP3 pozwalają zabierać w drogę ulubioną muzykę na płycie lub pendrive. Do tego klimatyzacja, elektrycznie sterowane szyby w drzwiach -pełna wygoda. I spora doza bezpieczeństwa - w testowym egzemplarzu naliczyłem aż siedem airbagów. Teraz już jest jasne, dlaczego nowa "pięćsetka" jest o prawie 500 kg cięższa od swej starszej o 50 lat poprzedniczki. I skąd te pięć gwiazdek w testach zderzeniowych. Nie obyło się bez wpadek, ale tej wielkości auto nie może być mistrzem przestronności. Zamiast za dźwignię ręcznego łapię za drążek regulacji wysokości fotela (podnosi się i opuszcza tylko tylna część siedziska - przednia pozostaje nieruchoma). Brakuje osiowej regulacji kierownicy. Szkoda też, że zagłówki są tak twarde. Wzorem innych autek retro przyciski elektryki okien ulokowano na środkowej konsoli. Ale można przywyknąć.

A jak z miejscem na tylnej kanapie? Nieźle. Choć patrząc z zewnątrz, trudno uwierzyć, że ktokolwiek się tam zmieści. Kiedy jednak to zrobi (w czym pomagają szeroko otwierające się drzwi), odkryje, że ma nawet sporo miejsca na nogi. Gorzej z głową - jeśli jest wysoki, będzie podpierał nią sufit. Skoro kabina zapewnia tyle miejsca, to I owszem, bagażnik nie mieści wiele. Jakieś niewielkie zakupy albo dwa piknikowe kosze. Ale producent przypomina - to jest autko miejskie. Więc nie oczekujmy cudu. Pozostaje nam docenić świetny dostęp do bagażnika (wysoko unoszona klapa) i możliwość jego powiększenia przez złożenie oparcia dzielonego wproporcji 50:50. Oraz wspomnieć o dość nietypowym schowku pod siedziskiem przedniego prawego fotela wymarzonym na dokumenty, przewodniki czy klucze.



i całkiem wygodne

Maleńka "pięćsetka" zaskakuje komfortem jazdy. Nieźle radzi sobie z polskimi drogami, tylko te najbardziej wyboiste potrafią wyprowadzić ją z równowagi. Żadnej nerwowości na prostych, minimalne przechyły w łukach. Mimo krótkiego rozstawu osi (230 cm) dobrze znany choćby z Fiata 126p efekt piłeczki pingpongowej (energiczne podskakiwanie na poprzecznych nierównościach) udało się w cudowny sposób ograniczyć. Układ jezdny i kierowniczy nie dają powodów do narzekań i uprzyjemniają jazdę kręty- mi drogami. Choć Mini prowadzi się lepiej. Czy raczej - bardziej sportowo. Pod tym względem "pięćsetce" bliżej do Lancii Y. To nie jest stylowo obudowany gokart. To cacuszko na kołach przystosowano do zaskakująco wygodnego jak na swoje gabaryty transportu czterech osób. Gabaryty, które okazują się nieocenionym atutem wmieście. Połączenie nieprzeciętnej zwrotności z niezłą dynamiką 100-konnego silnika zapewnia dużo frajdy podczas dojazdów do pracy. A im ciaśniej, tym lepiej. Wmieście "bąbel" pozostawi w tyle znacznie większe i silniejsze samochody. Wciska się szybko i pewnie w każdą lukę, startuje z werwą, skutecznie hamuje. Do ofensywnej jazdy zachęca wysoko poprowadzona dźwignia zmiany biegów sześciostopniowej skrzyni. No i funkcja "sport" włączana przyciskiem na desce rozdzielczej. Gdy go użyjemy - słabnie wspomaganie układu kierowniczego, a rośnie czułość silnika na ruchy prawym pedałem. Zbyt zdecydowane operacje gazem wzmagają nadmierny hałas silnika - lepiej wytłumiony pozwalałby się delektować rasowym dźwiękiem wydechu. Wolę decybele innego rodzaju.

Kolejną konsekwencją dynamicznej jazdy jest wysokie spalanie: 9 litrów benzyny na sto kilometrów to wynik godny kompaktu. Dużo - nawet jak na miejskie stop & go. Nim jednak ktokolwiek na tej podstawie przyczepi "pięćsetce" łatkę paliwożernej, musi wziąć pod uwagę, że testowany egzemplarz miał ledwie 200 km przebiegu. Za 5-8 tys. km jego apetyt powinien zmaleć przynajmniej o litr, jeśli nie półtora (nie wierzcie w zapewnienia o "fabrycznym docieraniu" - to wymysł marketingowców).

Kolejny, tym razem nocny wyjazd za miasto pozwolił zabłysnąć reflektorom, które, choć małe, okazały się nader skuteczne. Subtelnie podświetlone zegary i przyciski uczyniły wnętrze jeszcze bardziej przytulnym i klimatycznym. Nawet teraz widać troskę o detale, co tu dużo mówić, nie zawsze kojarzoną z produktami Fiata. Wszystko, jak widać, się zmienia. "Pięćsetka" udowadnia, że włoski koncern obrał właściwy kurs. Tym bardziej cieszy, że to dopracowane auto powstaje w Tychach i -wędrując z ziemi polskiej do włoskiej -wystawia dobre świadectwo naszym technikom i montażystom.

Do kogo jest adresowane? Do nieco sentymentalnych estetów. Pięknoduchów i sybarytów. Słowem - ludzi umiejących cieszyć się życiem. I ceniących rzeczy stylowe i wyjątkowe. Które, cóż, nie zawsze są tanie. Choć "pięćsetka" ma kosztować mniej niż nostalgiczny rywal spod znaku BMW, to jednak nie na tyle, by stać się przebojem w naszym kraju. Choć wciąż nie znamy jej ceny (termin rynkowej premiery przesunięto na później), ponoć ma być atrakcyjniejsza w Polsce niż we Włoszech czy Niemczech. A więc jest szansa, że w podstawowej wersji da się ją kupić za mniej niż 10 tys. euro (co 9 października przekładało się na 37 600 zł).

Jeśli jednak wierzyć specom od marketingu, to ponoć o wyborze nie decyduje tu cena, lecz chęć posiadania auta innego niż wszystkie. Niebanalnego, łączącego przyjemność użytkowania z satysfakcją posiadania. Ci, którzy nie myśleli o Fiacie 500 jak o kolekcjonerskim cacku, lecz oczekiwali taniego, małego auta dla osób z małym budżetem, mogą tylko zakrzyknąć: "Ciao, bambino!", by potem podziwiać sympatycznego "bąbla" na ulicach lub parkingach.

Fiat 500kompendium
Silnikbenz., R4, 1368 ccm
Moc maks.100 KM przy 6000 obr./min
Moment maks.131 Nm przy 4250 obr./min
Skrzynia biegów6, ręczna
Napędna koła przednie
Zawieszenie przódMacPherson
Zawieszenie tyłbelka skrętna
Poj. zb. paliwa35 l
Poj. bagażnika185 l
Rozstaw osi230 cm
Dług./szer./wys.354,6/162,7/148,8 cm
Masa930 kg
Opony185/55 R15
Prędkość maks.185 km/h
Przysp. 0-100 km/h10,5 s
Śr. spalanie ECE6,3 l/100 km
Cenanieustalona
Nasze noty(skala 0-8)
Wygląd7
Stylizacja wnętrza6,8
Brzmienie5
Zawieszenie5,5
Wykonanie5
Parametry silnika5
Układ kierowniczy5,4
Skrzynia biegów5
Komfort i ergonomia4,7
Hamulce5,2
Średnia z powyższych5,5
Przyjemność z jazdy5,5
Ocena końcowa5,5


GAZ

Urokliwa sylwetka, stylowe wnętrze, wysoki komfort resorowania, wysoka precyzja prowadzenia, skuteczne hamulce, spora frajda z jazdy, pięć gwiazdek w teście Euro NCAP

HAMULEC

Słabe wytłumienie pracy silnika, mało miejsca nad głowami jadących z tyłu, niewielki bagażnik, wysokie spalanie testowanego egzemplarza, mała pojemność baku

SUMMA SUMMARUM

Fiat 500 wygląda jak precyzyjnie wykonany model auta, który postawiony na regale w salonie cieszy oko tak jak piękny obraz czy rzeźba. Ale nad innymi dziełami sztuki "pięćsetka" ma tę przewagę, że nieźle jeździ. Nieczęsto zdarza się w motoryzacji, by niecodzienną urodę i niemal perfekcyjną technikę zdołano zmieścić w tak małej objętości.



Konkurenci:

Mini



Kultowa brytyjska marka wróciła na rynek dzięki niemieckiemu koncernowi BMW, który w 1994 r. przejął słynną nazwę wraz z Rover Group. Bogata gama silników zaczyna się od 1,4 o mocy 95 KM, a kończy na 175-konnym doładowanym 1,6. Ceny Mini rozpoczynają się od 68 500 zł



Lancia Y



Choć ten niewielki samochód Lancii (378 cm) nie jest wzorowany na żadnym konkretnym modelu sprzed lat, to jednak ma wyraźnie nostalgiczny charakter. W obecnym kształcie Lancia Y produkowana jest od 2003 r., ale we wrześniu 2006 r. przeszła niewielką modernizację. Gama silników obejmuje benzynowe 1,4 (77 KM) i 1,4 16V (95 KM) oraz turbodiesla 1,3 Multijet (90 KM). Bogate wyposażenie i niebanalny wygląd sprawiają, że Lancia Y postrzegana jest jako luksusowy maluch. Ceny zaczynają się od 42 900 zł.

Więcej o: