Metro bardzo lubi luksusowe skody

Już po czterech latach eksploatacji zarząd Metra Warszawskiego wymienia samochody na nowe i to ze specjalnym wyposażeniem: podwójną klimatyzacją i poduszkami powietrznymi także dla pasażerów. W dodatku w warunkach przetargu wyraźnie zasugerowano: mają być skody
Dzisiaj zarząd tej miejskiej spółki ma do dyspozycji trzy skody octavie. Mimo że skończyły tylko cztery lata, szefowie Metra zdecydowali, że trzeba kupić trzy nowe samochody. I to całkiem obficie wyposażone. W specyfikacji możemy przeczytać, że powinny to być auta z silnikiem o mocy przynajmniej 160 koni mechanicznych. Do tego m.in. metalizowany lakier, klimatyzacja dwustrefowa (możliwość osobnej regulacji dla kierowcy i pasażerów), montaż radioodtwarzacza CD, "pakiet skórzany" czy chromowane wewnętrzne klamki. Nie ma żadnych wymagań do kosztów eksploatacji, np. zużycia paliwa.

Co ciekawe w przetargu Metro wyraźnie zasugerowało, że chętnie wybrałoby skodę. Potwierdza to wiele zapisów specyfikacji. - Została ewidentnie napisana pod tę markę. Używa się tam takich skrótów, które stosuje ten producent, np. MSR, MBA [systemy wspomagania hamowania]. Inne sformułowana zostały wprost zaczerpnięte z materiałów Skody. Np. "ergonomiczne wycieraczki", a także to, że musi to być samochód typu "combi" - tak właśnie formułują to dystrybutorzy tych samochodów. Przecież po polsku pisze się "kombi" - wylicza ekspert rynku motoryzacyjnego Wojciech Drzewiecki z firmy Samar.

Do przetargu zgłosiły się tylko dwie firmy. Obie są dystrybutorami skody. Wygrało Auto-Wimar Centrum, które dostarczy nowe samochody. Normalnie kosztują niecałe 90 tys. zł, ale w ramach rozliczenia Metro odda zwycięskiej firmie dotychczas używane auta.

Wczoraj próbowaliśmy zapytać w Metrze Warszawskim, dlaczego już po czterech latach wymienia samochody, w dodatku na tak dobrze wyposażone i przez to kosztowne. Chcieliśmy też zapytać, dlaczego w przetargu faworyzowane były skody. Grzegorz Żurawski, rzecznik Metra Warszawskiego, stwierdził jednak, że nie zdąży przygotować odpowiedzi do wieczora. Prezes spółki Jerzy Lejk nie odbierał zaś telefonu.

Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza, uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy Metro powinno wymieniać auta tak często. Dodał też, że jeśli jakieś firmy poczuły się pokrzywdzone w przetargu, to mogły się odwoływać.