Gazeta.pl > auto - samochody >  WysokieObroty

Bunt kierowców na autostradzie A4

Bramka na autostradzie A4

Fot. Grazyna Makara / AG

Coraz więcej osób traci nerwy, stojąc w korku na płatnej autostradzie A4 i odmawia zapłaty na bramkach. Na ich obronę przemawia fakt, że inne trasy łączące Śląsk z Krakowem także są remontowane.

Piątek, godzina 18.30. Na bramkach autostrady Katowice - Kraków w Balicach zatrzymuje się samochód prowadzony przez Grzegorza Pawlika z Mielca. Pan Grzegorz odmawia zapłaty 6,5 zł za przejazd autostradą. Jego zdaniem skala remontów na trasie jest tak wielka, że droga nie zasługuje na nazwę autostrady, a firma Stalexport, która nią zarządza, oszukuje swoich klientów, bo czas przejazdu po płatnym 50 km odcinku między Katowicami a Krakowem jest skandalicznie długi.

Rzeczywiście. Przed zwężeniami autostrady do jednego pasa ruchu - spowodowanymi remontami - tworzą się codziennie kilkukilometrowe korki, a przejazd po płatnym odcinku drogi w ciągu dnia trwa od godziny do półtorej. Za przejazd kierowcy płacą zaś na obu bramkach łącznie 13 zł.

Oszukujecie nas

- Nie tego oczekiwałem, decydując się na płatną autostradę. Nie ma też żadnej porządnej informacji o sytuacji na autostradzie przed wjazdem. Rozumiem remonty, ale te są tak zorganizowane, że kompletnie blokują ruch - irytuje się Pawlik, rozmawiając z ochroniarzami Stalexportu. W obronie Pawlika z samochodów ustawionych przed bramkami wychylają się inni kierowcy. - Ten człowiek ma rację. Przepuśćcie go. To skandal, a nie autostrada. Oszukujecie nas - krzyczą. Na miejscu pojawia się patrol policji autostradowej i prosi pana Grzegorza o dane osobowe, informując go, że popełnia wykroczenie. Obsługa jest wtedy zmuszona do otwarcia szlabanu.

Pawlik odmówił zapłaty i czeka na wezwanie sądu grodzkiego, który będzie rozstrzygał, czy miał rację. Jak twierdzi, już raz zdarzyła mu się taka sytuacja na płatnej A4. - To było ponad rok temu. Wtedy po rozmowie z ochroniarzami i napisaniu zażalenia zostałem przepuszczony bez płacenia. O dziwo, nie było z tego powodu żadnych konsekwencji - wspomina. Jego zdaniem, gdyby Stalexport obniżył stawkę za przejazd autostradą na czas prowadzenia remontów, nerwów i protestów ze strony kierowców byłoby znacznie mniej. - Ja też przejechałbym bez awantur. Miałbym poczucie, że ktoś wyciąga do mnie rękę na zgodę. To byłoby rozwiązanie fair play - argumentuje.

Sądzą się ze Stalexportem

Odkąd Stalexport rozpoczął przebudowę swojego odcinka autostrady, już kilkanaście osób zbuntowało się na bramkach i odmówiło zapłaty. Są zdesperowani, bo remontowana jest droga krajowa nr 94 (popularna trasa olkuska), a przejazd trasą nr 79 przez Trzebinię i Jaworzno też trudno zaliczyć do szybkich.

Większość buntowników po interwencji policji decydowała się na zapłatę 6,5 zł, ale oprócz Pawlika jeszcze dwie inne osoby postanowiły wejść na drogę sądową. - Pierwsza sprawa już się zakończyła. Sąd wydał wyrok potwierdzający, że kierowca niesłusznie uchylał się od płacenia za przejazd. Druga się właśnie rozpoczęła i podejrzewam, że będzie miała podobny wynik - opowiada Jarosław Zgierski, komendant posterunku autostradowej drogówki w Balicach. - Oczywiście może się zdarzyć, że tym razem wygra kierowca. To prawnik z Łodzi, który narobił wokół siebie sporo szumu medialnego. Sprawa była chyba dość znana w jego regionie, bo od tamtej pory, jeśli ktoś odmawia zapłaty, to najczęściej kierowcy samochodów na rejestracjach łódzkich - dodaje Zgierski.

Prokuratura, UOKiK, NIK

Po drugim pozwie sądowym przeciw Stalexportowi małopolscy posłowie PiS-u złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - postępowaniem zarządcy autostrady zajmuje się więc prokuratura. Po interwencji innego posła w zeszłym tygodniu sprawą zainteresował się też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Już rok temu na przeciągające się remonty i zły stan nawierzchni zwróciła zaś uwagę Najwyższa Izba Kontroli. Wtedy Stalexportowi groziło nawet odebranie koncesji, ale Ministerstwo Transportu nie znalazło podstaw prawnych do podjęcia takiej decyzji.

Stalexport z zarzutami kierowców i posłów się nie zgadza. Firma twierdzi, że o remontach informuje na stronie internetowej i w komunikatach prasowych. - Przed wjazdem na A4 oraz na węzłach autostradowych zainstalowaliśmy 12 tablic informujących o remontach. Kierowcy mogą więc odpowiednio wcześnie zadecydować o wyborze innej drogi - zapewniają przedstawiciele koncesjonariusza.

Firma tłumaczy też, że nie może zrezygnować z opłat ani ich tymczasowo obniżyć, bo są one zabezpieczeniem kredytu, który firma wzięła w 2005 r. właśnie na remont autostrady.

PYTANIE Czy kierowcy mają rację, odmawiając płacenia za przejazd remontowaną autostradą?

 Tak
 Nie
Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
2007, 31 000 PLN
2010, 112 900 PLN
1985, 50 000 PLN
2008, 36 900 PLN
Najczęściej czytane
Znamy ceny Fiata Freemonta AWD

Znamy ceny Fiata Freemonta AWD

Fiat podał oficjalne ceny Freemonta z napędem na cztery...

Volvo S80 (1998-2006)

Volvo S80 (1998-2006)

Prestiżowy sedan ze Szwecji to samochód z charakterem -...

Dacia z etykietą "Made in Africa"

Dacia z etykietą "Made in Africa"

Przy okazji otwarcia nowej fabryki, Renault podało...

Volvo z... piecem opalanym drewnem

Volvo z... piecem opalanym drewnem

Pewien Szwajcar znalazł skuteczny sposób na chłód w...