Kogo oszukali chłopcy-radarowcy?

Ojciec i syn, którzy po pijanemu podszywali się pod kontrolerów drogowych koło Maksymilianowa i wyłudzali pieniądze od kierowców, przyznali się do winy.
Do czasu procesu 43-letni Andrzej K. będzie pod policyjnym dozorem. Oznacza to, że dwa razy w tygodniu będzie musiał się podpisywać w specjalnym zeszycie dostępnym w komisariacie policji. Jego 15-letnim synem, także Andrzejem, zajął się sąd dla nieletnich.

Obaj mężczyźni wpadli na pomysł udawania kontrolerów w niedzielę, podczas wycieczki na grzyby. Z pełnymi koszami leśnego runa usiedli na poboczu drogi koło swojego samochodu i tam wypili butelkę wódki. Następnie ubrali się odblaskowe kamizelki, które wyjęli z bagażnika i ustawili na masce auta pulsującą lampę. Tak, podszywając się za inspektorów drogowych, zatrzymywali kierowców jadących zbyt szybko i wyłudzali od nich pieniądze. O podejrzanych kontrolerach w okolicach Maksymilianowa zawiadomił w południe policję 27-letni kierowca z Bydgoszczy.

Policjanci szybko namierzyli przyszywanych inspektorów. Ojciec miał dwa promile w wydychanym powietrzu, syn nieco mniej. Ile osób oszukali, nie wiadomo, bo mężczyźni nie chcieli powiedzieć. Prokuratura prosi o kontakt z najbliższą jednostką policji wszystkie ewentualne ofiary.

Andrzejowi K. grożą dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat.